| |
Artur Grabowski W następnym numerze „Teatru” Artur Grabowski pisze o książce Jerzego Kosińskiego Teatra polskie. Historie:
Ta książka stała się wydarzeniem, bo pojawiając się w szczególnym kontekście, okazała się... reakcyjna wobec współczesności; nie dociekam czy świadomie czy mimowolnie. Co więcej, mimo śmiałych (ale, czy trafnych?) odwołań do modnych filozofów, historyk opowiada swoją historię w sposób nadzwyczaj osobisty i samodzielny. A czyż taka manifestacja indywidualizmu nie jest w naszych upartyjnionych czasach prowokacyjna?
Przyznam, że ta brawura najbardziej mi się w jego pracy podoba. Autor sprawia wrażenie kogoś, kto niecierpliwie próbuje wypowiedzieć wszystko – wszystko, co kiedykolwiek pomyślałem o teatrze w Polsce i o polskości w teatrze.
Esej Artura Grabowskiego Sceny z Polski otwiera blok tekstów poświęconych książce Jerzego Kosińskiego, na który złożą się recenzje Małgorzaty i Marka Piekutów oraz Marii Napiontkowej, a także rozmowa Michała Mizery z Autorem.
|
|
Tysiąc i jedna opera podbiła już serca miłośników opery. A tych, którzy operą nie pasjonują się, po prostu zachwyciła. Napisano już wiele o dwutomowym dziele Piotra Kamińskiego, prawie zawsze podkreślając jej walory i ogrom pracy włożonej przez autora. Trudno nie przychylić się do sformułowanych opinii, dodając jeszcze słów kilka.
Początki pasji operowej Piotra Kamińskiego przypadają na lata jego dzieciństwa. W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” autor wyznał: „45 lat temu jako zupełny smarkacz odkryłem świat opery dzięki przewodnikowi Karola Stromengera, który dostałem od ojca chrzestnego na urodziny. Do dzisiaj umiem na pamięć niektóre jego fragmenty, w pewnym sensie zatem spłacam dług, który wówczas zaciągnąłem”. To spłacanie długu trwało zatem prawie pół wieku, bo nie sposób napisać takiego dzieła z pominięciem wieloletniego doświadczenia i wielorakiej obecności Kamińskiego w świecie opery.
Trudno czytelnikowi przeczytać te dwa opasłe tomy jednym tchem. Będziemy wracać do nich wielokrotnie, ilekroć zainspirowani zostaniemy muzyką i obrazem operowym – wybierając się na przedstawienie, uzupełniając naszą wiedzę o kompozytorze, fabule, pierwszych premierowych przedstawieniach czy po prostu szukając dobrych nagrań. W ten sposób docenimy autora, wynagradzając mu tym samym jego długoletnią pracę. I to jest może najważniejsze – nasze wielokrotne powroty do tej książki, bo stanie się ona niezbędna w naszej podręcznej bibliotece muzycznej, pośród pozycji poświęconych operze zajmując w niej miejsce naczelne. Ktoś słusznie porównał dwutomowe dzieło Kamińskiego z dokonaniami Władysława Kopalińskiego, który w pojedynkę tworzył swe kolejne autorskie słowniki. Stawiając Tysiąc i jedną operę na półce obok innych, wcześniej powstałych przewodników operowych, wprawiamy ich autorów w absolutne osłupienie i praktycznie skazujemy na niebyt.
Piotr Kamiński związany był z II i III programem Polskiego Radia. W listopadzie 1981 roku wyjechał do Francji na zaproszenie Romana Polańskiego, by go wspierać przy francuskiej inscenizacji sztuki Amadeusz Petera Shaffera, która wcześniej została wystawiona w Teatrze na Woli z niezapomnianym Tadeuszem Łomnickim w roli Antonia Salieriego W ten sposób autor w chwili ogłoszenia stanu wojennego znalazł się poza granicami kraju. Nie powrócił. Pozostał we Francji i podjął współpracę jako krytyk muzyczny z Radio France Internationale, telewizyjną stacją Mezzo i znanymi pismami specjalistycznymi, m.in. z francuskim miesięcznikiem muzycznym „Diapason”. Związany jest z wydawnictwem Fayard, w którym opublikował omawianą francuską wersję Mille et un opéras (2003), a także wcześniej cztery edycje przewodnika płytowego Indispensables du CD Classique (lata 1993-1996).
Mieszkając i pracując już prawie trzydzieści lat we Francji wyrobił sobie pozycję krytyka o ciętym języku i piórze, zaciekłego obrońcy opery. Kamiński wytrwale walczy z tymi, którzy operę postrzegają jako kicz w świecie muzyki i sztuki, i tymi, którzy ją wynaturzają nazbyt awangardową reżyserią. W krytyce daleko mu zatem do naukowego obiektywizmu, co wyczuwalne jest także w omawianym leksykonie. I dobrze, jest to bowiem książka pisana z pasją, a nie beznamiętny wykład o sztuce.
Ponadto Kamiński znany jest ze znakomitych tłumaczeń literatury francuskiej i angielskiej (Beckett, Genet, Chandler, Shakespeare), a także polskiej poezji (przekład na język francuski wierszy Wisławy Szymborskiej w roku 1996 i 1997, również opublikowane w wydawnictwie Fayard). Jest również zapraszany w roli doradcy artystycznego i muzycznego do przygotowań licznych premier teatralnych w Polsce i Francji. Współpracował z Andrzejem Sewerynem (przy inscenizacjach w Comédie-Francaise), Romanem Polańskim, Janem Englertem, Agnieszką Holland (m.in. film „Copying Beethoven"). Nasz autor ma zatem wszechstronne zainteresowania, które realizuje na wielu płaszczyznach swej działalności, zawsze z operą na pierwszym planie. Za całokształt swoich dokonań został w roku 1997 odznaczony francuskim orderem Sztuki i Literatury.
Prawie dwa tysiące stron zapełnionych drobnym drukiem, ponad tysiąc omówionych dzieł operowych, dwustu trzydziestu kompozytorów tworzących cztery wieki kształtowania i ewoluowania tego gatunku w historii muzyki – to dzieło napisane przez jednego człowieka, jedynego na świecie, który podjął się do tej pory tak karkołomnego zadania, prawie niemożliwego do zrealizowania! We Francji Mille et un opéras otrzymała doskonałe recenzje dziennikarzy i znawców opery, którzy uznali dzieło Kamińskiego za najobszerniejszy i najbardziej wyczerpujący przewodnik operowy na świecie (sic!). W parze z tymi pochlebnymi ocenami poszedł ogromny sukces wydawniczy. Mille et un opéras do tej pory doczekała się czterech wznowień i osiągnęła liczbę piętnastu tysięcy sprzedanych egzemplarzy w samej Francji. Po pięciu latach od francuskiej prapremiery dzieła mamy wydanie polskie, które do życia zostało powołane przez Polskie Wydawnictwo Muzyczne (2008).
To ważny moment dla miłośników opery w naszym kraju. Tysiąc i jedna opera to nieco „przekomponowana” wersja francuskiego prawzoru. Książka została uzupełniona, ku naszej narodowej uciesze, o piętnaście oper polskich kompozytorów. Wybór autora oczywiście jest subiektywny, ale jakże istotny z polskiego punktu widzenia. Obok znamienitych naszych operowych twórców, których dzieła doczekały się już omówień w innych przewodnikach, znajdziemy tu także szczegółowe informacje o tych pomijanych do tej pory, m.in. o dziełach Krzysztofa Pendereckiego: Diabły z Loudun, Raj utracony, Czarna maska, Ubu Król, o Manekinach Zbigniewa Rudzińskiego czy Umysłach Heleny Troubleyn Eugeniusza Knapika.
Ten „niezbędnik operowy”, jak wielu nazywa to dzieło, miał kilku poprzedników. Najbardziej liczący się do tej był autorstwa amerykańskiego krytyka Gustava Kobbégo obejmował około pięciuset tytułów (ostatnia edycja w roku 1999). Polscy autorzy nie stworzyli do tej pory niczego, co mogłoby stanowić jakąkolwiek konkurencję dla dzieła Piotra Kamińskiego. Przypomnijmy jednak: w roku 1912 wydany został przewodnik operowy Lesława Jaworskiego, który uzupełniony ponownie ukazał się w 1921 roku; kolejny to ów, który nasz autor otrzymał w prezencie urodzinowym – opublikowany w 1959 roku przewodnik Karola Stromengera; a do tej pory, co powszechnie wiadomo, „królowała” pozycja Józefa Kańskiego, która doczekała się ośmiu wydań i obejmowała nieco ponad dwieście oper.
Umarł król, niech żyje król! Teraz rządzi Tysiąc i jedna opera Piotra Kamińskiego i nie wiem, czy doczekamy się choćby próby detronizacji tej operowej pozycji. „Biblia” bowiem jest tylko jedna! A tak swoją drogą – to piękne odwołanie do jakże znanego nam tytułu nie jest przecież przypadkowe – baśni Tysiąca i jednej nocy też nic nigdy nie zastąpi.
Struktura i zawartość leksykonu jest standardowa. Głównym kluczem do Tysiąca i jednej opery jest alfabetyczny układ kompozytorów, natomiast ich dzieła omawiane są w chronologicznej zgodzie z datą ich prapremier. Nasza wędrówka rozpoczyna się więc od Dafne Jacopo Periego (1597), a kończy na Conte d'hiver Boesmansa (1999) w dołączonym wykazie prapremier na końcu drugiego tomu. W omawianych natomiast szczegółowo utworach wewnątrz obu tomów zaczynamy od Eurydyki Periego (1600), aby poprzestać na Triech siestrach Petera Eötvösa (1998). Każdy kompozytor ma tu swoją metryczkę. Potem opisane zostaje jego dzieło bądź dzieła. I tu czeka nas niespodzianka. Obok podstawowych informacji, niemal przy każdym utworze została umieszczona obsada głównych bohaterów podczas prapremierowego wystawienia. To niezwykle interesujący element, który do tej pory nie był zamieszczany w tego typu leksykonach, a nawet w typowo specjalistycznych encyklopediach muzycznych. Wzbudza podziw! Tym bardziej, że dzięki temu możemy prześledzić ulubionych śpiewaków poszczególnych kompozytorów, którzy często z myślą o nich pisali konkretne partie wokalne.
Bardzo cenne są także informacje o historii utworu, wsparte komentarzem analityczno-historycznym, który kończy często osobista refleksja autora na temat danej opery, np. odnośnie opery Verdiego Dwaj Foscari czytamy: „Niestety po zakończeniu I aktu, gdzie wyłożone zostały realia dramatu, bohaterowie nie znajdą już sobie żadnego użytecznego zajęcia” (t. II, s. 546) lub Fałszywej ogrodniczki Mozarta: „Trudno się dziwić, że przez 200 lat żaden librecista nie wstał z trumny, by upomnieć się o tak niezdarne libretto”( t. I, s. 1017) i wiele innych. Tak żywy język często nie pozwala czytelnikowi oderwać się od lektury. To naprawdę pasjonująca przygoda!
Na koniec otrzymujemy jeszcze propozycję wyboru najciekawszego nagrania. Oczywiście punktem centralnym jest omówienie fabuły dzieła. Kamiński czaruje swym stylem, często wyrafinowanym i kwiecistym, nie pozbawionym anachronicznych wtrąceń, które nadają dodatkowego językowego kolorytu (np. sformułowania „zyskały niejakie wzięcie” lub „zaczyna batożyć wiarołomną żonę”). Uważam, że stanowi to dodatkowy walor książki, a nie jej wadę. Często to, co „stare” językowo jest zestawiane z bardzo „nowymi”, wręcz nowoczesnymi wyrażeniami obcojęzycznymi, np. „Tymczasem małe libretto Metastasia jest lepiej zmajstrowane niż wymóżdżona monachijska buffa; to nie „cinemascope technicolor” (t. I, s. 1019). Tego typu słowotwórczych majstersztyków spotykamy bardzo wiele podczas naszej operowej wędrówki wytyczonej przez samego autora. Opera jak widać żyje i rozwija się i w ten sposób, mimo że niektórzy chcą zamknąć ją do lamusa przestarzałych kreacji.
Oczywiście nie sposób wymienić tu wszystkich twórców i ich dzieł, którym Kamiński poświęcił tyle uwagi. Zerknijmy choćby na te strony, które przypadły w udziale największym mistrzom sztuki operowej. Wolfgang Amadeusz Mozart obejmuje wraz ze swymi operami pięćdziesiąt dwie strony, Ryszard Wilhelm Wagner siedemdziesiąt pięć stron i rekordzista Giuseppe Verdi osiemdziesiąt trzy strony! Dla naszego narodowego twórcy oper Stanisława Moniuszki autor zarezerwował czternaście stron. To całkiem niezła pozycja wśród światowych potentatów opery. Nie brakuje też omówienia twórców i dzieł marginesowych, dzięki którym horyzont operowy znacznie się rozszerza.
Warto też zwrócić uwag na zamieszczony na końcu drugiego tomu w postaci tabeli chronologiczny wykaz prapremier za lata 1597-1999. To niezwykle pomocne przy wstępnym zupełnie ogarnięciu tej ogromnej operowej materii czterystu lat, tysiąca dzieł i dwustu trzydziestu twórców. Jednej rzeczy jedynie brakuje – alfabetycznego spisu kompozytorów. Tym bardziej, że alfabetyczny spis dzieł został ułożony. I już żadnych krytycznych uwag, bo nie wypada. Należy tylko chylić czoła przed autorem i jego dziełem. Nisko i z pokorą!
Piotr Kamiński we wstępie do książki napisał: „[…] na podziękowania zasługują także osoby całkiem szczególne: […] Johann Sebastian Bach, Fryderyk Chopin, Johannes Brahms, Gustav Mahler oraz inni ich koledzy, którzy – niech im Bóg błogosławi – nigdy nie napisali żadnej opery, dzięki czemu mogłem czasem słuchać muzyki zapominając o pisaniu. My dzięki lekturze Tysiąca i jednej nocy nigdy nie zapomnimy już o operze i autorze tej książki, który swą pasją i oddaniem wprowadził nas w świat baśni, a którego nie sposób się oderwać. Dług spłacony. Teraz my – czytelnicy – winniśmy być dłużnikami Piotra Kamińskiego. Pamiętajmy o tym za każdym razem, gdy otwieramy tę księgę Tysiąca i jednej opery.
Alina Mądry, muzykolog, autorka książki Carl Philipp Emanuel Bach. Estetyka – Stylistyka – Dzieło, Poznań 2003, pracuje na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
|
|