07-09-2010

 
Artur Grabowski
W następnym numerze „Teatru” Artur Grabowski pisze o książce Dariusza Kosińskiego Teatra polskie. Historie:

Ta książka stała się wydarzeniem, bo pojawiając się w szczególnym kontekście, okazała się... reakcyjna wobec współczesności; nie dociekam czy świadomie czy mimowolnie. Co więcej, mimo śmiałych (ale, czy trafnych?) odwołań do modnych filozofów, historyk opowiada swoją historię w sposób nadzwyczaj osobisty i samodzielny. A czyż taka manifestacja indywidualizmu nie jest w naszych upartyjnionych czasach prowokacyjna?
Przyznam, że ta brawura najbardziej mi się w jego pracy podoba. Autor sprawia wrażenie kogoś, kto niecierpliwie próbuje wypowiedzieć wszystko – wszystko, co kiedykolwiek pomyślałem o teatrze w Polsce i o polskości w teatrze.

Esej Artura Grabowskiego Sceny z Polski otwiera blok tekstów poświęconych książce Dariusza Kosińskiego, na który złożą się recenzje Małgorzaty i Marka Piekutów oraz Marii Napiontkowej, a także rozmowa Michała Mizery z Autorem.
:: REKLAMA ::

 
Nie myślę postacią skomentuj
Isabelle Huppert, Dorota Semenowicz

DOROTA SEMENOWICZ W Polsce znana jest Pani przede wszystkim ze swoich ról filmowych. Mało kto wie, że gra pani również w teatrze. Jak rozwijała się Pani kariera teatralna?

ISABELLE HUPPERT Teatr zawsze mnie interesował. Jednak nie od niego zaczęłam. Grałam w kilku spektaklach jeszcze w Conservatoire d’art dramatique. Tak naprawdę karierę zaczęłam od telewizji i roli w filmie Faustine et le bel été w 1971 roku. Do teatru wróciłam w roku 1988. To był Miesiąc na wsi Iwana Turgieniewa. W latach dziewięćdziesiątych wystąpiłam w Orlandzie w reżyserii Roberta Wilsona i oratorium Joanna d’Arc na stosie Claude’a Régy’ego w Opéra Bastille. Później była Maria Stuart w National Theatre w Londynie i Medea z Jacques’em Lassalle’em na festiwalu w Awinionie. Zagrałam też w Heddzie Gabler w reżyserii Érica Lacascade’a. Potem znów spotkałam się z Wilsonem przy Kwartecie Heinera Müllera (recenzja: „Teatr” nr 2/2007 – przyp. red.). Wystąpiłam w sztuce Bóg mordu Yasminy Rezy. I teraz w Tramwaju.

SEMENOWICZ Wymieniła Pani reżyserów, którzy myślą o teatrze w skrajnie odmienny sposób: Wilson i Warlikowski…

HUPPERT To reżyserzy o niezwykle silnych osobowościach. Pewnie dlatego wypracowali własne myślenie teatralne. Opiera się ono na dekonstrukcji. Oni dekonstruują teatr, bo teatr z definicji jest formą, która musi być niszczona i składana wciąż na nowo. To jedyny interesujący dla mnie sposób uprawiania teatru. Teatr od początku gotowy to teatr martwy. Jeśli teatr ma być żywy, trzeba go najpierw uśmiercić. W ten sposób będzie mógł się odrodzić. To właśnie robią ludzie tacy jak Claude Régy, Robert Wilson i Krzysztof Warlikowski.

SEMENOWICZ Jak się Pani odnajduje w tak odmiennych rzeczywistościach teatralnych? Wydaje się, że Wilson, w przeciwieństwie do Warlikowskiego, daje mało wolności swoim aktorom.

HUPPERT To nie do końca tak. Wilson rzeczywiście precyzyjnie określa kadr działania, ale w ramach tego kadru można robić, co się chce. Jest się jak dziecko, któremu wyznaczono teren do zabawy. Ma powiedziane, że nie wolno mu wybiegać na ulicę. Na tym terenie dziecko może jednak biegać, bawić się do woli. U Wilsona jest dokładnie tak samo. Ograniczenie jest, ale nie tak mocne, jak sobie to wyobrażamy. Wilson daje znacznie więcej wolności, niż myślimy.

SEMENOWICZ A Jacques Lassalle?

HUPPERT Wydaje mi się, że Jacques Lassalle ostatnio dużo pracował w Polsce. Może dlatego przyszedł zobaczyć spektakl Krzysztofa. Bardzo mu się podobał. Lassalle to prawdziwy erudyta. Dużo czasu poświęca postaciom, rzeczywistości, w jakiej żyją – kontekstowi historycznemu, kulturowemu, także psychologicznemu. Bardzo się cieszę, że mogłam z nim pracować. To jednak inna propozycja, mniej wymagająca niż teatr Wilsona lub Warlikowskiego. Lassalle buduje swój spektakl powoli. Oczywiście Warlikowski też, jak wszyscy wybitni reżyserzy. Choć… Lassalle’a umieściłabym przede wszystkim w opozycji do Wilsona, który nie analizuje sztuk aż tak dogłębnie, lecz realizuje to, co napisane.

SEMENOWICZMedei Lassalle’a, Psychosis Sary Kane w reżyserii Régy’ego grała Pani postaci w ekstremalnych sytuacjach życiowych i emocjonalnych. W podobnej sytuacji jest Blanche.

HUPPERT Są pewne momenty w Tramwaju, które kojarzą mi się z Psychosis ze względu na swój abstrakcyjny charakter. Zwłaszcza druga część spektaklu. Opuszczamy wtedy coraz bardziej realizm na rzecz wyobraźni, która zawsze wymaga pewnego poziomu abstrakcji i stylizacji. Lubię u Warlikowskiego ten ruch od realizmu, nawet hiperrealizmu, do tego, co abstrakcyjne i stylizowane. To ruch prowadzony zawsze w sposób niezwykle inteligentny.

SEMENOWICZ Interesują Panią skrajności?

HUPPERT Tak. Klasyczny repertuar przepełniony jest ekstremalnymi rolami. Dlatego naturalnie wybiera się ten typ ról. Inne są po prostu mniej interesujące. Mało jest też ciekawych ról komediowych.

SEMENOWICZ A grała Pani w komedii?

HUPPERT Owszem, w Bogu mordu. Role komediowe też mogą być satysfakcjonujące. Są jednak często bardziej archetypiczne. Trudniej je przefiltrować przez siebie.

SEMENOWICZ Jak określiłaby Pani teatr, w którym mieszczą się dokonania reżyserów, z którymi Pani współpracowała? Jaki teatr jest Pani najbliższy?

HUPPERT Myślę, że najbliższy jest mi teatr, który otwiera perspektywę przygody, przygody trochę utopijnej. Taki jest zarówno teatr Warlikowskiego, jak i Wilsona. To wizje radykalne, czasami niebezpieczne, trochę prowokacyjne, ale jest w nich życie. Tylko taki teatr mnie interesuje.

SEMENOWICZ Jak doszło do spotkania z Krzysztofem Warlikowskim?

HUPPERT Spotkaliśmy się w Paryżu w 2004 roku, przy okazji Dybuka. Spektakl bardzo mi się podobał. Uderzyła mnie witalność aktorów. W końcu to jest zawsze najbardziej interesujące. Sama inscenizacja może być mało istotna. Ważne, żeby mieć przed oczyma żywe istoty. Jeśli ich nie widzimy, nie ma sensu dalej oglądać.

SEMENOWICZ Widziała Pani inne spektakle Warlikowskiego?

HUPPERT Widziałam (A)polonię. Przed (A)polonią byłam na Ifigenii, Królu RogerzeParsifalu. Widziałam prawie wszystkie realizacje Warlikowskiego w Operze Paryskiej. Zadałam mu pytanie, czy chciałby ze mną pracować. Zgodził się, a ja byłam bardzo szczęśliwa.

SEMENOWICZ To Pani zaproponowała tekst Williamsa?

HUPPERT Tak. Byłam przekonana, że sztuka Williamsa go zainteresuje. Wydaje się, że to dramat o Ameryce, ale jest w nim również coś bardziej archaicznego, co odsyła do mitów obecnych w twórczości Warlikowskiego. I on poszedł właśnie w tę stronę.

SEMENOWICZ Czy podobne pytanie o współpracę zadała Pani Krystianowi Lupie? Napisała Pani do niego list?

HUPPERT Nie, nie napisałam listu.

SEMENOWICZ W Polsce krążyła plotka, że taki list się pojawił.

HUPPERT Często widywałam się z Krystianem Lupą. Czy do niego napisałam? Nie wiem. Możliwe. Nie pamiętam. Ale spotykaliśmy się. Tak, to reżyser, którego bardzo cenię. Przede wszystkim jego Braci Karamazow. Uważam, że to wspaniały spektakl. Genialny. Widziałam potem Mistrza i MałgorzatęRodzeństwo Thomasa Bernharda. Bardzo chciałabym z nim pracować.

SEMENOWICZ Widziała Pani spektakle innych polskich reżyserów?

HUPPERT Nie. Dużo słyszałam o innym polskim reżyserze, który był pokazywany w Awinionie. Zrobił Iwonę, księżniczkę Burgunda...

SEMENOWICZ Grzegorz Jarzyna.

HUPPERT Tak. Ale go nie znam.

SEMENOWICZ Wróćmy do Tramwaju. Jaka jest postać, którą pani gra?

HUPPERT Trudno mi opisywać to, co gram. Nie czuję, że gram postać. Nie tak postrzegam moją pracę. Nie myślę postacią. Chodzi raczej o serię następujących po sobie stanów – na końcu powstaje oczywiście jakieś wyobrażenie postaci. Ale nie myślę o pracy, którą wykonuję, pod kątem postaci, bo to sprowadza wszystko do anegdoty i ogranicza pole poszukiwań. Według mnie chodzi o coś dużo bardziej abstrakcyjnego, co dopiero później będzie konkretne. Im bardziej jest abstrakcyjne, tym bardziej staje się konkretne. Jeśli wychodzimy od realizmu i konkretu, od razu się zamykamy, tworzymy sobie więzienie. Trudniej wtedy stać się na scenie prawdziwą osobą. Wydaje mi się, że tak postrzega pracę Warlikowski. Trudno w jego spektaklu powiedzieć, że Blanche to taka postać, a Stella taka… To próbki, małe fragmenty ludzkości. Oczywiście można powiedzieć, że Blanche jest kobietą nękaną przez przeszłość, że nie potrafi poza nią wyjść. Przybywa do świata, w którym czuje się zdeklasowana. Tramwaj jest właściwie konfrontacją kilku światów. Blanche wnosi ze sobą przede wszystkim wizję życia, która sytuuje ją po stronie prawdy. To inni są szaleni.

SEMENOWICZ Jaki jest świat Blanche?

HUPPERT Pod wpływem zetknięcia z koszmarem – jest to piekło. Jeśli spotkałaby innych ludzi, odpowiednich, właściwych – to byłby raj. Blanche konfrontuje się z rzeczywistością, odkrywa jej piekielną stronę, dlatego dla niej świat też staje się piekłem. Blanche jest objawicielką. W relacji ze Stanleyem, z Mitchem, ze wszystkimi. Objawia. Stwierdza: Nie mówię prawdy, mówię to, czym prawda powinna być. Jest figurą wyrocznią.

SEMENOWICZ Co wydało się Pani najtrudniejsze w tej współpracy? Czy coś we współpracy z Warlikowskim panią zaskoczyło?

HUPPERT Próby w teatrze zawsze są trudne. Każda chwila jest zarazem ciemna i jasna. Jakby Pani znajdowała się w grocie. Jest ciemno, musi Pani kopać, więc Pani kopie, kopie i kopie, a na końcu pojawia się światło. Wokół jednak dalej panuje ciemność. Takie właśnie są próby. To praca archeologa. Rozkopujemy i znajdujemy rzeczy. Chcemy ich więcej, więc rozkopujemy dalej. To wyczerpujące.

SEMENOWICZ Ile czasu trwały próby?

HUPPERT Nie tak długo. Próbowaliśmy od początku grudnia do końca stycznia. To mało jak na taki spektakl.

SEMENOWICZ A jak się Pani współpracowało z Andrzejem Chyrą?

HUPPERT To wspaniały aktor. Jeden z najlepszych, z jakimi pracowałam. Niesie ze sobą niesamowitą prawdę. Nigdy nie wiemy, kiedy gra.

SEMENOWICZ Czy język był przeszkodą?

HUPPERT Dla mnie nie. Nie miałam wrażenia, żeby był przeszkodą dla niego. Może inaczej, myślę, że był, ale on zdecydował, że nie będzie. Inaczej by się tej roli nie podjął. Co więcej, to przeszkoda, która była uzasadniona dramaturgicznie. On przecież gra Polaka.

SEMENOWICZ Czy temat polskości był podejmowany w czasie prób? Warlikowski w swojej twórczości często odnosi się do tej problematyki.

HUPPERT Nie, w ogóle o tym nie mówiliśmy. Warlikowski to reżyser, który nie próbuje wejść w wyobrażenia innych. Jest wierny swojej wyobraźni. Tacy są wielcy reżyserzy. To ktoś, kto stwarza przestrzeń dla różnych myśli, wyobrażeń. Każdy przychodzi ze swoimi, ale nie musi ich opowiadać. Trzeba oczywiście reżysera, który stworzy przestrzeń, żeby je wypowiedzieć. Warlikowski miał w głowie ogromną ilość obrazów. Czujemy ją, tę gęstość, w jego pracy i osobowości, ale Krzysztof nam ich nie wyjaśniał. Ja też nie mówiłam wszystkiego, co mi przychodziło do głowy. Dla mnie teatr to nie psychologia. W teatrze sięgamy wyżej. Psychologia jest racjonalna. My dotykamy czegoś bardziej złożonego.

SEMENOWICZ A jak się tego dotyka?

HUPPERT Przede wszystkim przez pracę nad ciałem. Warlikowski daje ciału wolność. Za nim podążają emocje. W tradycyjnej, mieszczańskiej reprezentacji ciała dzieje się inaczej. Warlikowski natomiast pozwala ciału się wyrazić. Daje dostęp do tego, co fizyczne, zmysłowe, czasami prowokacyjne. Wychodząc od ciała, możemy zrobić wszystko.

SEMENOWICZ A dyskutowaliście o tekstach, które zostały włączone do przedstawienia?

HUPPERT Na początku byłam zdziwiona, ale nie kwestionowałam tego pomysłu. Zrozumiałam, że jesteśmy w głowie Blanche. To jej myśli. Wchodzimy w jej świat wewnętrzny, bardzo silny świat mentalny. Są też racje bardziej prozaiczne – Blanche jest nauczycielką francuskiego. Myśli o Flaubercie, Dumasie, Platonie. To naturalne. To podstawowe wyjaśnienie.

SEMENOWICZ Jakie ma Pani plany teatralne?

HUPPERT Na razie nie mam. Wznowiliśmy Kwartet Wilsona, z którym mieliśmy długie tournée. A potem była praca nad Tramwajem. Dopiero zaczynamy tournée. Mamy zaplanowane spektakle do czerwca 2011 roku.

SEMENOWICZ Myśli Pani o kolejnej współpracy z Warlikowskim?

HUPPERT Tak... Nie wiem... Dam się zaskoczyć.

tłum. Dorota Semenowicz

Isabelle Huppert – wybitna francuska aktorka filmowa i teatralna. Zagrała m.in. w filmach Claude’a Chabrola, Jeana-Luca Godarda, Márty Mészáros, Josepha Loseya, Paula Coxa, Andrzeja Wajdy, Hala Hartleya, Benoît Jacquota, Michaela Hanekego, Franćois Ozona, Patrice’a Chéreau. Otrzymała nagrody na festiwalach w Cannes, Wenecji, Moskwie, Montrealu, Karlovych Varach. Laureatka Cezara (rekordowa liczba czternastu nominacji), Europejskiej Nagrody Filmowej, nagrody BAFTA. Pięciokrotnie nominowana do najważniejszej francuskiej nagrody teatralnej – Molière. Za rolę w Orlandzie według Virginii Wolf otrzymała nagrodę Syndykatu Krytyków Francuskich. W maju 2010 roku Huppert jako pierwsza otrzymała Modjeska Prize – polską nagrodę dla wybitnej światowej aktorki.

Dorota Semenowicz – doktorantka Uniwersytetu Jagiellońskiego, pracuje w dziale literackim Teatru Narodowego w Warszawie.

Lupa
Zwłoki Simone
Za głosem abstrakcji
Bergman
Powrót Bergmana
Warlikowski
Chucherko
Nie myślę postacią
Wielka, stara rola
żałobne dramatyzacje Polaków
Polska w żałobie. M [...]
Uwagi na stronie
Przywoływanie
Po premierze
Rzecz majowa
Przypowieść o profesjon [...]
Psychodrama w ogrójcu
Byle ładnie nam się śni [...]
Kandyd w kraju Sarmatów
Człowiek z pluszu
Fałszywe męczeństwo
Proletariusze ery Facebook [...]
Tak. Nie. Nie wiem
Słowa i ludzie
Majestatyczny
Did you sleel well, Alex?
Kadisz z Dybuka
Łódź teatralna
Moim celem jest teatr aktu [...]
Brutalistyczny czy tylko b [...]
Opera
Dusza rosyjska, miłość [...]
Teatr muzyczny
Teatralny drugi obieg
Zagranica
Puszczanie baniek
Autobiograficznie
Teatr jako akt miłości
Ciemna strona teatru
Opętana (2)
Reportaż
Gdzie Żydzi północy rob [...]
naród sobie
Dom Gombrowicza
Swinarski
Niezrealizowany film Konra [...]
Słowacki
Oto jest cały sklepik kol [...]
Dzienniki rowerowe
O niewiedzy w praktyce, c [...]
Kufer z książkami
Gorze nam
Odmiany gry
Albo - albo?
Książki
Mapa dla aktora
Na scenie pisma
Mamo, czy tata mnie kocha? [...]
Rozważania dla nielicznyc [...]

Copyright © 2006 "TEATR" Wszystkie prawa zastrzeżone