5/2021
Obrazek ilustrujący tekst Ten tak powszechny i rozległy teatr

fot. Philafrenzy / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0

Ten tak powszechny i rozległy teatr

Dyskusja o przemocy i mobbingu w teatrach i szkołach teatralnych toczy się nie tylko w Polsce. W Wielkiej Brytanii wiatr zmian czuć od kilku lat. Tam jednak istotnym elementem reform jest wielokulturowość brytyjskiego społeczeństwa.

 

W styczniu 2021 brytyjski związek zawodowy Equity, zrzeszający pracowników branży rozrywkowej, ogłosił, że zamyka przeznaczone dla swoich członków linie wsparcia dla ofiar przemocy i osób poszukujących pomocy w zakresie zdrowia psychicznego. Związek tłumaczył, że nie były one wystarczająco często używane. Jednocześnie zlikwidował powołane wcześniej stanowisko asystenta do spraw przemocy i mobbingu (z którego usług skorzystano, według ustaleń tygodnika „The Stage”, ponad 1 400 razy, od kiedy powołano go w 2018 roku). Chciałoby się myśleć, że stało się tak dzięki pozytywnym zmianom wywołanym ruchami #metoo i Time’s Up – i usługi te stały się zbędne. Wiadomości o postanowieniach Equity rozjuszyły jednak środowisko teatralne; przeciwnicy tych decyzji alarmowali, że wciąż robi się zbyt mało, by przeciwdziałać silnie zakorzenionej w środowisku kulturze przemocy. Equity nie twierdzi wprawdzie, że jest inaczej. Tym niemniej związek uznał, że nie jest w stanie udzielać pokrzywdzonym fachowej pomocy i w znaczący sposób wyjść naprzeciw ich potrzebom. Zwłaszcza że wymienione działania Equity nie koncentrowały się w na zapobieganiu i ukracaniu niepożądanych praktyk – a na ich skutkach.

Można wszak zapytać, czy sens istnienia linii i stanowiska asystenta powinien być mierzony według kryteriów obłożenia i dziennych kontaktów. A jeśli tak, czy decyzja o ich zawieszeniu poprzedzona była refleksją nad możliwościami usprawnienia ich działań. Stowarzyszenia UK Theatre i Society of London Theatres (SOLT) nie deklarują, jak na razie, podobnych zamiarów względem własnej linii pomocy. Podobnie jak linia Equity, powstała ona w odpowiedzi na świadectwa ofiar przemocy, które wypłynęły w październiku 2017 roku – i w których centrum znalazły się także londyńskie teatry, m.in. The Old Vic za sprawą Kevina Spaceya i Royal Court przez Maxa Stafforda-Clarka, zadenuncjowanych jako seksualnych drapieżców. Oba teatry rozpoznały potrzebę wprowadzenia drastycznych zmian: procedur ustalających dopuszczalne normy zachowań, jak i mechanizmów dyscyplinarnych na wypadek ich naruszenia.

 

Kodeksy i podręczniki

27 października 2017 roku Vicky Featherstone, kierowniczka artystyczna teatru Royal Court, udostępniła scenę pracownikom branży teatralnej, którzy chcieli opowiedzieć swoje historie. Przez ponad pięć godzin odczytano sto pięćdziesiąt świadectw – połowa dotyczyła doświadczeń zza kulis, z prób czy ze szkół teatralnych. Doświadczenia te skłoniły teatr do sformułowania kodeksu zaadresowanego do ogółu środowiska teatralnego, kładącego nacisk na zagadnienia zgody i komfortu, a także uwrażliwiającego na dynamikę relacji wynikających z hierarchicznych pozycji, posiadanej władzy, doświadczenia i wpływu. Choć dokument ten nie został zgodnie przyjęty przez inne teatry, zawiera on wiele elementów wspólnych, znajdujących odzwierciedlenie w kodeksach indywidualnych placówek. Z kodeksu Royal Court wyróżniają się przede wszystkim zalecenia dotyczące zgłaszania przemocowych zachowań, m.in.:

 

– Każdy wewnątrz instytucji pozostaje odpowiedzialny za dobro innych, dlatego też nieprawidłowości można zgłaszać trzema ścieżkami: poprzez kolegów/współpracowników równych rangą, bezpośrednich przełożonych lub wyższych przełożonych.

– Zgłaszanie niepożądanych zachowań jest istotne; nawet jeśli nie skutkuje to krokami dyscyplinarnymi, pozwala ono na obserwację wzorów i schematów.

– Instytucje powinny odpowiadać także przed zewnętrznymi ciałami (np. stowarzyszeniami, związkami zawodowymi).

 

1 października 2018 roku The Old Vic uruchomił program opiekuńczy, zalecający, aby instytucje mianowały i szkoliły pracowników, którzy służyć mają innym jako doradcy i którzy mogą oferować wsparcie w trudnych sytuacjach. Inicjatywy obu teatrów nadal dostępne są na ich stronach internetowych. Wcześniej, w sierpniu tego samego roku, stowarzyszenia UK Theatre i SOLT na podstawie raportu Encouraging Safer and More Supportive Working Practices in Theatre nie tylko uruchomiły wspomnianą wcześniej (niezależną od Equity) linię pomocy, ale też opublikowały podręcznik zawierający m.in. dziesięć zasad służących uzdrowieniu kultury pracy. Ten liczący zaledwie piętnaście stron dokument jest jak dotąd najbardziej kompleksowym kompendium, zbierającym informacje na temat szkoleń dotyczących godności i równości w teatrze jako miejscu pracy, transparentnych i uczciwych praktyk na przesłuchaniach (castingach), indywidualnej i zbiorowej odpowiedzialności w zespołach itd. Wymienia on także największe problemy branży, w tym:

 

– Powszechność przemocowych praktyk i mobbingu, zakorzenionych w przeświadczeniu o „temperamentach artystów” i biernym przyzwoleniu motywowanym przekonaniami, że „tak po prostu jest w tej branży” i że talent i sukces „mają swoją cenę”.

– Niechęć wobec zgłaszania i mierzenia się z niewłaściwymi i niepożądanymi zachowaniami, ze względu na obawy o zatrudnienie i karierę.

– Nieunormowane i przytłaczające godziny pracy, skutkujące przemęczeniem i napiętą atmosferą, a także nierealistycznymi oczekiwaniami w stosunku do pracowników.

 

Ogółem, według ustaleń „The Stage”, z puli przebadanych w 2018 roku przez tygodnik organizacji teatralnych 84% wprowadziło nowe procedury. Ale 78% zadeklarowało także, że liczba wpływających skarg i zażaleń nie zmieniła się w porównaniu do tej sprzed października 2017 roku. Dodatkowo niewiele ponad połowa z próbki organizacji posiada osobne stanowisko zajmujące się kwestiami kadrowymi. Trudno jest też zmierzyć, na ile wprowadzone kodeksy i procedury odzwierciedlają nowe realia, czy raczej – na ile zmieniły stare. Amerykański producent Scott Rudin, powiązany też z głośnymi produkcjami londyńskiego West Endu, w kwietniu bieżącego roku został oskarżony o znęcanie się nad pracownikami (miał m.in. rozbić komputerowy monitor o głowę asystenta). Brytyjskie aktorki, reżyserki i pisarki często zaś wspominają na Twitterze, że ruch #metoo upublicznił niektóre jednostki odpowiedzialne za przemoc, nie usunął jednak problemu. Nadal mówi się o wpływowych postaciach, które pozostają nietykalne – i których imion nie wolno wymawiać, a jednak „wszyscy” zdają się wiedzieć, o kogo chodzi.

 

Oblicze zmian

Wielopokoleniowa kultura przemocy z pewnością nie zostanie wypleniona w trybie natychmiastowym. Systemowa naprawa wymaga lat pracy i dbałości, by zmiany wprowadzano nie tylko na papierze i by nie ograniczały się one wyłącznie do wymiany stanowisk. W szkołach teatralnych dość powszechnym jest, aby spośród studentów wyłaniać przedstawicieli, którzy dbają o dobrobyt kobiet, osób LGBT+, transpłciowych, BAME (Black, Asian and minority ethnic – akronim-parasol dla nie-białych tożsamości) czy niepełnosprawnych. Reprezentanci dbają, aby osoby te nie były wyłączane poza społeczność i aby szkoły stwarzały dla nich równe szanse. Funkcje te istniały jeszcze przed ruchem #metoo, choć ten niewątpliwie wzmocnił ich pozycję w strukturach akademickich. A jednak w kwietniu 2018 roku w mediach zaczęły się pojawiać głosy o problematycznych relacjach między studentami a pedagogami. Dwadzieścia najbardziej wpływowych szkół, zrzeszonych pod banderą Federacji Szkół Teatralnych, szybko jednak skontrowało pogłoski wspólnym oświadczeniem obiecującym rewizję panujących zasad, procedur i formalnych mechanizmów, aby lepiej dbać o dobrostan studentów.

Oświadczenie to nie uchroniło Drama Centre London, działającego przy college’u Central Saint Martins. W październiku 2019 roku wszyscy członkowie rady doradczej uczelni złożyli swoje rezygnacje, twierdząc, że utracili zaufanie do jej władz. Londyński University of the Arts, pod który podlega Central Saint Martins, zlecił bowiem niezależne śledztwo, mające zbadać praktyki pedagogiczne szkoły szczycącej się wśród swoich absolwentów m.in. osobami Emilii Clarke, Colina Firtha i Toma Hardy’ego. Rada była zdania, że interwencja w praktyki szkoły naruszy „rygorystyczny trening fizyczny, emocjonalny i intelektualny”, który stanowić miał o świetności placówki. W marcu ogłoszono, że w 2022 roku Drama Centre London zostanie zamknięte na dobre, pozwalając obecnym uczniom zakończyć swoje studia. Decyzję podjęto ze względu na zbyt poufałe relacje między wykładowcami i niektórymi podopiecznymi, konfliktową atmosferę, niegospodarność w dysponowaniu stypendiami i środkami finansowymi oraz słabe zarządzanie – szczególnie na wydziałach aktorstwa i reżyserii. Raport powstały w wyniku śledztwa wspominał również o wciąż trwającym dochodzeniu w sprawie śmierci jednego ze studentów aktorstwa, którego ciało znaleziono w Tamizie w lipcu 2019 roku. Dwudziestosześcioletni Menelik Mimano miał doświadczać szykan ze strony studentów i kadry uczelni – według matki aktora podszytych rasizmem, któremu uczelnia nie przeciwdziałała w adekwatny sposób. I to właśnie rasizm wydaje się głównym problemem, z którym tak uczelnie artystyczne, jak i teatry zmagają się w Wielkiej Brytanii do dziś.

 

Dlaczego różnorodność

W pierwszym kwartale bieżącego roku opublikowano zlecony przez Fundację Andrew Lloyda Webbera raport Centre Stage 2021 badający różnorodność (ang. diversity, termin sam w sobie problematyczny, bo niejako legitymizujący jeden rodzaj tożsamości jako wzorzec czy normę, od których inne mają odstawać) w brytyjskich szkołach teatralnych. Wcześniejszy, opublikowany w 2016 roku raport określił teatr brytyjski w ogóle jako „obrzydliwie biały” i nieodzwierciedlający w swoich strukturach kompozycji społecznej kraju. Według najnowszych ustaleń w przeciągu ostatnich pięciu lat udało się podjąć kroki, które doprowadziły do pozytywnych, choć wciąż niesatysfakcjonujących zmian w tym zakresie: proporcja różnorodnych studentów w szkołach dramatycznych wzrosła z 14% w roku 2016 do 21,5% według danych z roku akademickiego 2019/2020. Liczby te, w zestawieniu z (przedpandemicznymi) danymi Arts Council England, nie przekładają się jak dotąd na proporcje wśród pracowników i publiczności w samych teatrach.

W przedmowie do najnowszego raportu Centre Stage Kwame Kwei-Armah, dyrektor artystyczny londyńskiego teatru Young Vic, wskazuje na ośrodki kształcenia teatralnego jako na miejsca, od których należy zacząć pracę znoszenia kulturowej hegemonii w obrębie brytyjskich teatrów. Coraz częściej stawiane są pytania o to, kto decyduje o wartościach artystycznych i pozostaje arbitrem jakości doświadczeń estetycznych. Nie chodzi bynajmniej o palenie klasyków na stosach i burzenie pomników. Postuluje się raczej odejście od postrzegania eurocentrycznego dorobku jako wspólnego mianownika, przez który podzielne jest każde doświadczenie.

Te pytania i zagadnienia nie są oczywiście niczym nowym ani też odkrywczym, stanowią jednak trzon negocjacji toczących się obecnie w brytyjskim środowisku teatralnym. W kwietniu 2018 Royal Central School of Speech and Drama (alma mater m.in. Judi Dench, Laurence’a Oliviera i Harolda Pintera) przeprowadziła panel dyskusyjny „Dear White Central” poświęcony własnej inkluzywności. Ówczesny dyrektor, Gavin Henderson, wsławił się wtedy deklaracją, w której dystansował się wobec wprowadzania parytetów gwarantujących miejsca studentom wywodzącym się z mniejszości etnicznych. Decyzję tę motywował obawą, że może to doprowadzić do obniżenia rangi i reputacji uczelni. Henderson miał również krytycznie odnieść się wtedy do wspomnianego kodeksu teatru Royal Court; jego zdaniem podobne działania ograniczały wolność artystyczną i kreatywność. W rozmowie z tygodnikiem „The Stage” przekonywał również, że podobne wytyczne nie byłyby odpowiednie dla szkół teatralnych.

Poglądy te spotkały się z kategoryczną dezaprobatą studentów, jak i części grona pedagogicznego. Pozostawały przedmiotem napięć, które w maju i czerwcu 2020 narosły wraz z ruchem Black Lives Matter. Central, Royal Academy of Dramatic Art (której przewodniczy Kenneth Branagh, a wśród wychowanków są m.in. Tom Hiddleston, Anthony Hopkins i Fiona Shaw), London Academy of Music and Dramatic Art (szczycąca się sukcesami Benedicta Cumberbatcha, Chiwetela Ejiofora i Ruth Wilson) wraz z innymi uczelniami opublikowały informacje w mediach społecznościowych, że są one świadome własnej współwiny i współuczestnictwa w instytucjonalnym rasizmie. Dla studentów publikacje te były jednak gołosłowne; nie wskazywały na żadne konkretne działania, które miałyby zmienić status quo.

Matthew Hemley zebrał dla „The Stage” wyznania studentów wiodących szkół, którzy wyliczali przykłady zachowań, z jakimi przyszło im się mierzyć: określani byli mianem „niewolników”, odmawiano im głównych ról, teksty dobierano do potrzeb białych aktorek i aktorów, a skargi i formalne zażalenia nie były traktowane w sposób uczciwy i transparentny. Artykuł zawiera również odpowiedzi szkół, i żadna z nich nie zaprzeczyła zarzutom, przyznając również, że musi podjąć kroki ku poprawie własnej postawy. Być może miało to wpływ na Gavina Hendersona, który w czerwcu 2020 roku podjął decyzję o przyspieszeniu planowanego odejścia na emeryturę. W lutym bieżącego roku Central wskazała jego następczynię, i trudno nie traktować tej decyzji jako symbolicznej. Na dyrektorkę szkoły wybrano profesor Josette Bushell-Mingo, prowadzącą dotychczas wydział aktorski w Stockholms Konstnärliga Högskola, laureatkę Orderu Imperium Brytyjskiego i licznych nagród za działania na rzecz różnorodności w przestrzeni teatru. Wybrano zatem osobę stojącą w zdecydowanej kontrze do poglądów Hendersona, która we wstępnym oświadczeniu mówiła wprost o potrzebie nowatorskich zmian.

 

Niewygodne statystyki

Wybór Bushell-Mingo wyprzedził drugie z trzech kluczowych zaleceń raportu Fundacji Andrew Lloyda Webbera: zmian na stanowiskach kierowniczych na uczelniach i w instytucjach kultury. Od teatrów wymaga się coraz więcej transparentności. Zalew wyrazów wsparcia ze strony firm i instytucji w obliczu ruchu Black Lives Matter spotkał się z pewną dozą sceptycyzmu i w czerwcu 2020 Sharon Chuter rozpoczęła akcję #pulluporshutup mającą na celu sprawdzenie, czy równościowe deklaracje mają pokrycie w praktykach. The Old Vic po raz kolejny nadwyrężył własną reputację, ujawniając, że wśród personelu nie znajdują się niemal żadne nie-białe osoby, zaś naczelne kierownictwo teatru składa się całkowicie z białych Brytyjczyków. Opublikowane liczby odebrane zostały niejako jak potwierdzenie, że teatr dopuszcza się dyskryminacji w doborze pracowników i zespołu artystycznego. Dane Arts Council England wskazują, że około 76% zarządców teatrów jest biała, ale też 7% odmawia zadeklarowania przynależności etnicznej. Zważywszy, że fundusze ACE wspierają działania na rzecz różnorodności, niedeklarowanie przynależności etnicznej korzystne jest wyłącznie w celu zaniżenia proporcji białych dyrektorów i/lub kierowników. Zdaniem badaczki Susan Bennett materialne i ideologiczne elementy produkcji teatralnej przekładają się na doświadczenie i zachowanie widowni.

Dobitnie wskazują na to roczne podsumowania National Theatre, który mimo starań o włączanie nie-białych tekstów do własnego repertuaru wciąż zmaga się z zainteresowaniem nimi nie-białej publiczności. W podsumowaniu sezonu 2017/2018 National postawił sobie za cel zwiększenie proporcji publiczności identyfikującej się jako BAME do 10% do 2023 roku i 12% do roku 2028. Ogółem plasuje to teatr poniżej średniej krajowej (według ACE 84% publiczności w Anglii określa się jako biała, w samym Londynie liczba ta wynosi 80%). Być może zdecydowano, że tempo zmian postępuje zbyt wolno i na początku roku zastępcą dyrektora artystycznego National Theatre został Clint Dyer, przywracając tym samym stanowisko, które pozostawało nieobsadzone od odejścia Bena Powera w maju 2019 roku. Dyer zasłynął w 2005 roku jako reżyser pierwszego w historii West Endu musicalu traktującego o czarnoskórych Brytyjczykach. Deklaruje, że chce z NT uczynić miejsce, które należy do wszystkich.

Dramatopisarka Lucy Prebble swój esej o Harveyu Weinsteinie dla „London Review of Books” zakończyła anegdotą, w której starszy pisarz żalił się jej, że jeśli każda ofiara przemocy w branży miałaby opowiedzieć swoją historię, zajęłoby to całą wieczność. Prebble odpowiedziała mu: mamy czas. Praktycy w rozmowach z „The Stage” przyznają, że choć atmosfera na salach prób uległa zmianie i kwestie zgody i granic stały się bardziej powszechne, dyskusje w mediach społecznościowych czy casus Rudina niewątpliwie pokazują, że wciąż nie udało się zmienić standardów. Wprowadzenie przepisów i zasad, kwot równościowych – to tylko kroki w dobrym kierunku; to początek, nie koniec pracy, aby „ten tak powszechny i rozległy teatr” nie był w istocie ciasny i wybiórczy. Bańka uniwersalności pękła. Bez dbałości o równość i różnorodność teatr może pozostać jedynie „opowieścią idioty, pełną wrzasku i wściekłości, a nie znaczącą nic”.

 

Tekst opracowany na podstawie raportów Andrew Lloyd Webber Foundation, UK Theatre i Society of London Theatres, Arts Council England, National Theatre Annual Review 2017/2018, danych Office for National Statistics i tygodnika „The Stage”. Cytaty z Jak wam się podoba w przekładzie Macieja Słomczyńskiego oraz z Makbeta w przekładzie Stanisława Barańczaka.

absolwent teatrologii UŁ. Mieszka w Londynie.