5/2022

Przebić szklany sufit

Focus na... Martynę Wawrzyniak

 

Dramaturżka, autorka tekstów dla teatru. Współzałożycielka i członki Pracowni Dramaturgicznej Akademii Sztuk Teatralnych. W 2021 roku jej dramat schwarzcharakterki znalazł się w finale XIV Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej, a napisane wspólnie z Wiktorem Bagińskim Serce zostało wyróżnione w ramach AURORY. Nagrody Dramaturgicznej Miasta Bydgoszczy. W zrealizowanym z Grupą Artystyczną Teraz Poliż projekcie Powiem i zobaczę, co się stanie zajmowała się tematem aborcyjnych coming outów Polek, w spektaklu Między ustami a brzegiem pucharu badała queerową tożsamość Marii Rodziewiczówny. Martyna Wawrzyniak w rozmowie z Agatą Tomasiewicz zastanawia się nad możliwymi trajektoriami rozwoju dramaturgii i znaczeniem pozycji, z której mówi osoba współodpowiedzialna za proces twórczy.

 

CO BYŁO…

Dlaczego teatr?

Teatr znalazłam jakoś przypadkiem. Od dziecka pisałam, najczęściej mroczne wiersze, które wygłaszałam ku wielkiej konsternacji członkiń i członków mojej rodziny na różnych wigiliach. Potem studiując filologię germańską, stwierdziłam, że to wciąż niezupełnie tak, jak chcę z językiem pracować. Na liście możliwych kierunków studiów znalazłam wtedy enigmatycznie dla mnie brzmiącą dramaturgię. Napisałam tekst o fabryce części samochodowych w Niemczech, w której pracowałam, dostałam się do szkoły teatralnej, pokładałam w dramaturgii wielkie nadzieje. Natomiast w czasach, kiedy studiowałam, ta specjalizacja była mało ukierunkowana i zaopiekowana w porównaniu do reżyserii. Z jednej strony było to rozczarowujące doświadczenie, z drugiej sprawiło jednak, że bardzo poważnie zaangażowałam się w rozkminianie, czym dramaturgia jest – także dla siebie samej. I robię to do dzisiaj w wielkiej fascynacji, jak dramaturgia łączy intymność i głębię pisania z doświadczeniem wspólnotowości procesu twórczego w teatrze.

 

Punkt zwrotny w Twojej twórczości

Chyba wciąż jeszcze czekam, aż znajdę odpowiednie słowa i struktury do wyrażenia własnych tematów.

 

W procesie pracy nad Między ustami a brzegiem pucharu z sosnowieckiego Teatru Zagłębia zanurzyłaś się w biografię Marii Rodziewiczówny, w Sercu z TR Warszawa punktem odniesienia była osobista historia reżysera. Jak wyglądała praca na materiale (auto)biograficznym?

Interesuje mnie ten proces zanikania konkretnego podmiotu na rzecz jakiejś figury scenicznej, dramaturgicznej. Bardzo lubię ten rodzaj pracy, wytwarzania z autobiograficznego materiału ekstraktu, który da widowni szansę empatyzowania i przestrzeń do samodzielnego odnalezienia się w cudzej opowieści. Taka praca wydaje się trudna, czasem niejednoznaczna etycznie i zacierająca wiele granic, ale dla mnie jest zawsze bardzo przejmująca z powodu autentyczności miejsca, z którego pochodzi. Jako twórczyni czuję się w zgodzie ze sobą, kiedy wiem, skąd ta wiedza, którą przekazuję, wypływa – jest usytuowana w konkretnym kontekście, miejscu i czasie, a nie wynika z generalizujących wyobrażeń.

 

…JEST…

Twoje obecne projekty

Obecnie pracuję nad kilkoma projektami, które dotykają problematyki queer. Są one dla mnie naturalną kontynuacją moich feministycznych zainteresowań. Pozwalają mi rozszerzyć swoje myślenie o odzyskiwaniu i wytwarzaniu narracji przez osoby, które nigdy nie były dopuszczane do mainstreamowych opowieści.

 

Największa obawa

Najbardziej boję się, że kapitalistyczny tryb produkowania projektów, w którym funkcjonuje teatr, sprawi, że się całkowicie wypalę oraz że w tak napędzanym systemie nie da się tworzyć naprawdę pogłębionych i autentycznych prac.

 

Największa motywacja

Może to zabrzmi dziwnie albo ezoterycznie, ale mam takie poczucie, że mam jakiś dług wobec niewypowiedzianej historii kobiet z mojej rodziny – i że moją powinnością wobec nich jest znaleźć słowa i wrażliwość, żeby ją opowiedzieć.

 

W Twoich schwarzcharakterkach padają słowa: „Teraz wszyscy chcą kupować gniew dziewczyn”. Purplewashing w polskim teatrze?

Mam poczucie, że od niedawna do polskiego teatru dociera namysł nad tym, czy osoby tworzące sztukę mogą zajmować się wszystkimi tematami, nawet takimi, o których nie mają zielonego pojęcia. Ja uważam, że kwestia reprezentacji jest w teatrze kluczowa – muszę wiedzieć kto, z jakiego miejsca i powodu do mnie mówi; czy ma pojęcie i dostęp do doświadczenia, przez które mnie przeprowadza jako widzkę. Czy bierze za to odpowiedzialność? Pytanie: „Z jakiej pozycji ktoś do mnie mówi?”, jest bardzo istotne dla wiarygodności tego, jak się dane dzieło komunikuje – zwłaszcza w kontekście perspektywy feministycznej, gdzie odzyskiwanie głosu, politycznego pola, a tym samym sprawczości, oraz to, jak się to odbywa, jest sprawą pierwszorzędną. Inną kwestią jest jeszcze to, czy etyka procesu pracy nad spektaklem pokrywa się z liberalnymi, demokratycznymi hasłami wypowiadanymi ze sceny.

 

Jesteś m.in. współzałożycielką Pracowni Dramaturgicznej AST. Co – i czy w ogóle – z perspektywy tych kilku lat zmieniło się w myśleniu o dramaturgii w kontekście zarówno edukacji, jak i warunków pracy zawodowej? Jak zawirusować system?

W szkole zmieniło się bardzo dużo. Kiedy Iwona Kempa i Iga Gańczarczyk zarządzały Wydziałem Reżyserii, pojawiło się bardzo dużo nowych przedmiotów dramaturgicznych, które bardzo precyzyjnie przygotowują do pracy w zawodzie i otwierają myślenie o dramaturgii na wiele różnych kierunków, takich jak adaptacja, pisanie tekstów dla teatru, interwencje w przestrzeni publicznej, dramaturgia zdarzenia.

Pracownia Dramaturgiczna jest bardzo prężnym organizmem, który w swojej demokratycznej specyfice działa już od kilku lat i wypuścił kilka świetnych projektów. Między innymi została wydana książka Dramaturgia. Przewodnik pod redakcją Igi Gańczarczyk i Olgi Katafiasz; powstał portal Pracowni Dramaturgicznej, który w innowacyjny sposób archiwizuje prace dramaturgiczne osób studiujących; co roku na Forum Młodej Reżyserii Pracownia Dramaturgiczna organizuje swój cykl wydarzeń, które mają na celu rozszerzenie tradycyjnej formuły konkursu. Teraz pracujemy nad serią czytań i rozmów wokół kilku najnowszych, dotąd nietłumaczonych na język polski tekstów niemieckich dramatopisarek, planowaną na początek maja 2022. Pod szyldem Pracowni przygotowuję również projekt badawczy skupiający różne modele pracy dramaturgii zaangażowanej, w ramach którego przeprowadzam serię wywiadów z dramaturżkami z Danii, Holandii i Niemiec, więc mam nadzieję, że dostarczy to materiału do przemyśleń nad naszą dziedziną.

Jeśli chodzi o to, co dzieje się w środowisku poza szkołą, to z umiarkowanie pozytywnych wiadomości – na pewno coraz mniej osób myli dramatopisarstwo z dramaturgią. Natomiast mam poczucie, że w ramach pisania o teatrze, również krytycznego, wciąż brakuje narzędzi do rzetelnej analizy pracy dramaturgicznej, co skutkuje jej wymazywaniem – najczęściej autorstwo wszystkich gestów w spektaklu (poza tekstem) przypisuje się reżyserce/reżyserowi. Wciąż także rzadkością jest, by w teatrze repertuarowym ktoś inny niż osoba reżyserująca mógł inicjować proces powstawania spektaklu – i tego przebicia przez szklany sufit hierarchii bardzo mi w polskim teatrze brakuje.

 

…BĘDZIE

Projekt, który chciałabyś wcielić w życie

Chciałabym napisać tryptyk, na który składałyby się schwarzcharakterki, two girls one car – o laskach, które dzielą blablacara, wracając z kliniki aborcyjnej, a także wyszła z domu, nie wróciła – o bohaterce scenariusza akcji, która musi wydostać się z heteromatriksa.

 

Największe marzenie

Siadać codziennie na dupie i pisać.

 

Gdyby nie teatr, to…?

Pracowałabym jako zmęczona życiem samotna śledcza w małej miejscowości na zachodzie Polski i rozwiązywałabym sprawy kobietobójstwa.

 

NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE

Imię i nazwisko

Martyna Wawrzyniak

Zawód

dramaturżka

Wykształcenie

AST Kraków, specjalność dramaturgia; absolwentka podyplomowych gender studies Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk

Wybrane projekty

#Gwałt na Lukrecji, AST Kraków (dramaturgia, współautorstwo adaptacji); Schwarzcharakterki, Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach (teksty); Serce, TR Warszawa (scenariusz); Między ustami a brzegiem pucharu, Teatr Zagłębia w Sosnowcu (tekst i dramaturgia); Ach, jakże godnie żyli, Teatr Powszechny w Warszawie (dramaturgia); Powiem i zobaczę, co się stanie, Grupa Artystyczna Teraz Poliż (teksty); projekty realizowane w ramach Pracowni Dramaturgicznej – „archiwum//lab.”, „Inny Teatr”

krytyczka teatralna, od 2019 w redakcji „Teatru”.