7-8/2023

Miniatura dramatyczna z papierkiem po gumie, kawałkiem szkła, blond włosem i martwą biedronką

 

  1. BOHATERKA

 

JA

To jest tak, że idę ulicą i ta ulica przypomina mnie, jest tak samo zmęczona, tak samo niestabilna, w stanie ciągłego przepoczwarzania się, pokracznych prób dopasowania do sytuacji, czeka na pustkę, na spokój, na deszcz.

 

To jest tak, że idąc ulicą, ciągnę za sobą myśli, związane ciasno w pęczki, toczą się od lat po asfalcie, zahaczają o wszystko, zbierają piasek, pety, nasiona traw i niewidzialne gołym okiem cząsteczki psiego moczu. Miały być czyste te moje myśli, miały latać wolno, ale wiecie, jak to jest, znacie to świetne wyjaśnienie, którym się kwituje różne przegrywy: „życie”. „Życie!” mówię w myślach i w myślach wzruszam ramionami, i robię tę minę w myślach, ten uśmiech, w którym znikają wargi i brwi idą do góry – ni to zdziwienie, ni rozbawienie – „życie!” mówię, tłumacząc sobie wszystko, co mnie spotyka, a myśli wchłaniają to jak gąbka i po chwili widzę, że „życie” oblepia się papierkiem po gumie, kawałkiem szkła, blond włosem i martwą biedronką.

 

Minę mam złą, twarz mam niedobrą, niechętną. Mimo to zatrzymuje mnie chłopak, mężczyzna właściwie, na oko w moim wieku, czyli na pewno piętnaście lat młodszy. Tę moją twarz nie taką obejmuje czułym spojrzeniem, razem z całą głową, szyją i tym wszystkim poniżej, z czym ostatnio poluźnił mi się kontakt. Mężczyzna ów ma uśmiech szeroki, głodny i niepokojący.

Zobaczcie, o taki, i staje w taki sposób, mocno, pewnie i mówi, pyta nawet.

 

CHŁOPAK

Czy może pani dziś o sobie powiedzieć, że jest bohaterką?

 

JA

Wybucham specjalnym, przeznaczonym dla obcych ludzi śmiechem i mówię, że dziś na pewno nie.

 

CHŁOPAK

Może jednak chciałaby pani zostać bohaterką?

 

JA

Za długo trwa już ta rozmowa, już wytrąciła mnie z pędu do gdzieś tam, już mieszają się wydychane gazy. Zdejmuję z siebie jego ciekawość jak cudzy włos z koszulki. Mówię, że przepraszam, ale mam koszmarny dzień.

On bierze wdech, a ja daję nogę i biegnę, biegnę, biegnę. Myśli tłuką o asfalt, szurają, spowalniają mnie, cholera jasna. Chłopak przydeptuje je butem, wyciąga kajecik i długopis, walczymy zaciekle.

 

CHŁOPAK

Żeby zostać bohaterem, wystarczy jeden podpis!

 

JA

Wydaję z siebie taki dźwięk, jaki wydobywa się po nadepnięciu boso na klocek Lego, i to go płoszy. Ja jestem dziś zwierzę dzikie, nie widzisz tego? Wrzeszczą do niego moje oczy i nozdrza, a on zwija się w rulonik i odfruwa z wiatrem, obejmując kurczowo kajecik z podpisami.

 

Idę ulicą cała upierdolona monologami jak ten. Cudzymi życiami niezainteresowana, w nieustannym autofokusie, hej, wy też tak macie?

A to dopiero początek, nie czytacie dalej – nie idę z wami do łóżka.

 

 

  1. YESTERDAY

 

JA

Dzień wcześniej obchodziłam czterdzieste urodziny, dziś żałuję, że nie obeszłam ich jakąś dalszą trasą. I naprawdę, wcale nie o to chodzi, że się starzeję i że czterdzieści to okrągła liczba, nie wierzycie mi, ale poważnie, to nie to.

 

GOŚĆ URODZINOWY

Kochana, to wszystko umowne. W innym systemie liczbowym kończyłabyś cztery lata. Albo tysiąc dwieście, haha. Haha.

 

JA

(Hahaśmieszne)

 

GOŚĆ URODZINOWY

Kochana, w ogóle nie wyglądasz, coś kombinujesz z peselem.

 

GOŚĆ URODZINOWY

Kochana, stu lat twórczości, licząc od teraz.

 

JA

(Błagamtylkonieto)

 

GOŚĆ URODZINOWY

Kochana, zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia, bo jak się ma zdrowie, to reszta przyjdzie.

 

GOŚĆ URODZINOWY

Kochana, życie zaczyna się po czterdziestce. Te pierwsze czterdzieści lat to tylko planowanie.

 

JA

(Ojapierdolę)

 

GOŚĆ URODZINOWY

Kochana, sto lat.

 

GOŚĆ URODZINOWY

Wszystkiego naj naj, kochana.

 

JA

Jestem kochana przez tak wiele osób.

 

GOŚĆ URODZINOWY

Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam

 

JA

Wszyscy patrzą na mnie, uśmiecham się.

 

GOŚĆ URODZINOWY

Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam

 

JA

Może się szerzej uśmiechnę, może pokołyszę do rytmu.

 

GOŚĆ URODZINOWY

Jeszcze raz, jeszcze raz

 

JA

Gibanie zaskoczone, onieśmielone, wdzięczne za obecność.

 

GOŚĆ URODZINOWY

Niech żyje, żyje nam

 

JA

Ostatnie, rozciągnięte jak stare gacie, słowa śpiewam razem z nimi, to takie paradne, sama sobie śpiewa, no ubaw po pachy, ona jest niepospolicie przezabawna.

 

GOŚĆ URODZINOWY

Niech żyje naaam

 

JA

Jakieś trzy osoby dośpiewają „yesterday”.

 

GOŚĆ URODZINOWY

Yesterday

 

JA

Śpiewam z nimi „yesterday”, łapiemy się wzrokiem, nasza mała wspólnota.

 

GOŚĆ URODZINOWY

Niech jej gwiazdka pomyślności…

 

JA

Druga, nie dam rady, druga, po co ja to… Przestali. Myślę o tym, czy temu, co zaczął śpiewać drugą, jest głupio lub przykro i czy będzie to przeżywał.

Jedzą – ja nie, rozmawiają – ja nie, znaczy ja tak, ja tak, tańczą, piją alkohol, nie, nie bawią się dobrze, źle to wymyśliłam, jestem taka nudna, też tańczę, leci moja playlista, tworzyłam ją tydzień, same hity, ale na pewno złe hity, najgorsze hity, tańczą przez grzeczność, z braku innych rozrywek. Jestem nudna i spięta, czemu oni tu przyszli, przecież nie dla mnie, a mogłam być w wannie.

 

Twarz mam dziś pełną słodyczy

z rąk liczne dary mi kapią

nic z tego mnie nie dotyczy

Czas się ratować terapią!

 

Mam czterdzieści lat, kiedy będę dorosła?

 

TERAPEUTKA

Mieści pani w sobie wewnętrzny konflikt. To, co nazywa pani maską, zakładaną dla innych ludzi, to także jest pani. Ale teraz, odkąd jest pani w procesie terapeutycznym, nawiązała pani głębszy kontakt z tym, co pod spodem, co do tej pory było spychane.

 

JA

Po czterdziestce mam głęboki kontakt z tym, co we mnie spięte i nudne.

Terapeutka z kiepsko ukrywanym obrzydzeniem chwyta w dwa palce kolejną moją myśl, odklejamy z niej paprochy, włosy, kurz, płatki sadzy, okruchy poczucia ważności, sprawczości i ogryzek jabłka.

 

 

  1. AŻ ZRODZI SIĘ POD POWIEKĄ

 

JA

Przepraszam, dzień dobry…?

Przepraszam, mogę cię spytać o coś tylko?

 

LEWA POWIEKA

No.

 

JA

Bo tak mi się wydaje… Znaczy, jakby, wiesz, wczoraj tak zauważyłam… znaczy, to pewnie ze zmęczenia i ten… Ale czy ty mi trochę nie opadłaś?

 

LEWA POWIEKA

Opadłam ci.

 

JA

Aha… Tak? Bo wiesz, pomyślałam, że to przez niedobór magnezu i właśnie wypiłam magnez.

 

LEWA POWIEKA

Ale to nic-nic, mały zwisik.

 

JA

Ojej, to dobrze.

 

LEWA POWIEKA

Do czwartku opadnę ostatecznie.

 

JA

Do czwartku…

 

LEWA POWIEKA

To może być środa.

 

JA

A czy… A co… Ostatecznie?

 

LEWA POWIEKA

Jak by ci powiedzieć tak, żebyś zrozumiała… Taką piosenkę znasz? „Jeszcze się tam żagiel bieli…”

 

JA

Znam.

 

LEWA POWIEKA

Ten żagiel to ja dziś, a jak go spuszczą i sflaczeje na pokładzie – ja w czwartek. Can’t wait!

 

JA

Aha. No a… Aha. A co z prawą, z prawą powieką?

 

LEWA POWIEKA

Prawa, proszę cię! To jest żałosne po prostu. Tak po prostu, wiesz, za wszelką cenę udawać, że, że nie jest się, kim się jest! Ty wiesz, jaki to jest wysiłek? Przecież to są ogromne emocjonalne koszty za coś takiego! To jest jakaś maska, to jest obciążające!

 

JA

No… tak…

 

LEWA POWIEKA

Wiesz, jak ja podjęłam decyzję, a uwierz mi, że mnie to też kosztowało, zobacz, jak ja wyglądam, to powiem ci, jakbym zrzuciła słonia z pleców! Autentycznie! Rozumiesz, musiałam doczekać do tej twojej czterdziestki, bo przed to jakoś tak, wiesz, nieuprzejmie, mi się wydawało, że cię w jakiś sposób, nie wiem, rozczaruję, czy zdradzę, czy.

 

JA

Dzięki…

 

LEWA POWIEKA

Ale w końcu! Robię to! Aaaaa! Body positive! Opadam bez wstydu! Idziesz w to?

 

JA

Ja?

 

LEWA POWIEKA

Idziesz?!

 

JA

Tak.

 

LEWA POWIEKA

To krzyczymy!

Gra-wi-tacja! Jest dla ludzi!

Dawaj, gra-wi-tacja! Jest dla ludzi!

 

Dołączam i krzyczymy, ja i moja lewa powieka.

 

LEWA POWIEKA

I super! Owal twarzy jest z nami!

Gra-wi-tacja! Jest dla ludzi!

I cycki!

 

 

  1. FAJNE ZAKOŃCZENIE

 

JA

Wiesz, że tylko nastolatkom wydaje się, że są dorośli? To chwilowy stan, jak zaburzenie co przechodzi z wiekiem.

 

KTOŚ

Dorosłość potrzebuje pełnej kontroli. Władzy nad wszystkim. Znasz kogoś, kto miał władzę nad wszystkim?

 

JA

Kiedyś bym powiedziała, że mój ojciec. Dawno. Gdy miał władzę nade mną.

 

KTOŚ

A teraz?

 

JA

Kto ma pełną kontrolę?

 

KTOŚ

Kto albo co.

 

JA

Czas. Śmierć. Kurwa nie wiem, wojna. Strach, same złe rzeczy.

 

KTOŚ

Palisz?

 

JA

Nie, dzięki.

 

KTOŚ

Masz przed sobą jeszcze coś między dwadzieścia a czterdzieści lat. Jak się z tym czujesz?

 

JA

Serio pytasz?

 

KTOŚ

Może.

 

JA

No chcę tego.

 

KTOŚ

Wszystko cię będzie od teraz opuszczać w bardziej widoczny sposób. Zdrowie. Siła. Uroda. Pamięć. Kreatywność. Spontan. Rozumienie świata. Ludzie.

 

JA

I jak się z tym czuję?

 

KTOŚ

No.

 

JA

Opiszę ci to, dobra?

To jest tak, że idę ulicą, normalnie sobie idę, nie, a ta ulica przypomina mnie. I nagle biorę nożyczki. I ty się dziwisz…

 

KTOŚ

Mnie tu nie ma.

 

JA

No wiem, wiem, że cię nie ma, ale boisz się: o boże, co ona z tymi nożyczkami. A ja kucam, nie? I ciach, ciach, te sznurki.

 

KTOŚ

Jakie sznurki?

 

JA

No te takie. Co do nich mam poprzyczepiane wszystkie kurde traumy, nieprzepracowane sytuacje, wyobrażenia, plany, jakieś z dupy pretensje i oczekiwania, całe to takie gówno po prostu, co się za człowiekiem ciągnie i co go zatrzymuje.

 

KTOŚ

No.

 

JA

I ja to przecinam, ciach, ciach, potem myję to wszystko…

 

KTOŚ

Czekaj, jak myjesz.

 

JA

No pod szlauchem.

 

KTOŚ

Gdzie?

 

JA

Na działce.

 

KTOŚ

Okej.

 

JA

I potem puszczam na wiatr! Akurat jest taki super wiatr! I one się okazują pięknymi ptakami!

 

KTOŚ

Gołębiami.

 

JA

Gołębie srają.

 

KTOŚ

Wszyscy srają.

 

JA

I ja patrzę, jak one odlatują, puściłam je na wolność i tak stoję, patrzę w niebo na nie, opada mi powieka, ale chuj, i myślę sobie – jednak dzisiaj zostałam bohaterką!

 

KTOŚ

No, no i co?

 

JA

I uwalniam się od tego wszystkiego, co było, co mnie trzymało…

 

KTOŚ

No wiem, i co?

 

JA

Co – co?

 

KTOŚ

Uwalniasz się i co dalej?

 

JA

Nie wiem.

 

Milczymy.

 

KTOŚ

Coś w tym jest.

 

JA

Dobry pomysł?

 

KTOŚ

Dobry. Tylko poszukaj jakiegoś fajnego zakończenia. Takiego, co urywa dupę.

 

JA

Dobra.

 

 

KONIEC

– dramatopisarka, pisarka, kulturoznawczyni. Kierowniczka literacka i dramaturżka w Teatrze Animacji w Poznaniu. Twórczyni licznych sztuk dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Dwukrotna laureatka GND (2020, 2022). Autorka książki Co tu robisz w środku zimy (2021).

Uwalniasz się, by znaleźć happy end

 

Malina Prześluga urodziła się w 1983 roku w Trzciance i ukończyła kulturoznawstwo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Szkołę Dramatu, stanowiącą studium przy Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka. Jako autorka książek dla dzieci zadebiutowała cyklem, w którym ukazały się Ziuzia (Tashka 2012; Książka Roku Polskiej Sekcji IBBY), Ziuzia i coś niezwykłego (Tashka 2014; nagroda Serce Gagi) oraz Ziuzia i dom na głowie (2016), a w 2021 roku opublikowała, również nakładem wydawnictwa Tashka, nowelę dla dorosłych zatytułowaną Co tu robisz w środku zimy. Od 2014 roku pracuje w Teatrze Animacji w Poznaniu jako dramaturżka i kierowniczka literacka.

Napisała ponad sześćdziesiąt sztuk dla dzieci i młodzieży oraz dla dorosłych, z których wiele zainscenizowano na polskich scenach teatralnych i przetłumaczono na języki angielski, białoruski, bułgarski, chorwacki, czeski, francuski, niemiecki, rosyjski, rumuński, ukraiński i węgierski. Jej najgłośniejszymi tytułami dla młodszej publiczności są: Nic, Dzika Mrówka, Adam i Ewa – sztuka zrealizowana przez Roberta Mirzyńskiego w Teatrze Polskiego Radia w 2011 roku i wyróżniona na festiwalu „Dwa Teatry” w 2012 roku, a dwa lata później zainscenizowana pod tytułem O raju, czyli o tym, co było, kiedy nic nie było przez Zbigniewa Lisowskiego w Teatrze Guliwer w Warszawie; Chodź na słówko – tekst wystawiony przez Jerzego Moszkowicza w Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu w 2013 roku i uhonorowany nagrodą indywidualną dla autorki w XIX Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej; Dziób w dziób – sztuka zainscenizowana między innymi przez Zbigniewa Lisowskiego w Teatrze „Baj Pomorski” w Toruniu w 2013 roku, a następnie zrealizowana jako słuchowisko przez Piotra Cieplaka w Teatrze Polskiego Radia (2013) i w końcu opublikowana w „Dialogu” w tym samym roku; a także Smoki – tekst wystawiony przez Mariana Peckę w Teatrze Animacji w Poznaniu w 2014 roku i uhonorowany nagrodą dramatopisarską w XXII Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Prócz dramatu Dziób w dziób i tryptyku Chodź na słówko, niemałą popularnością cieszą się również jej sztuki Najmniejszy Bal Świata, Ja, Bałwan, Pan Lampa i Ile żab waży księżyc.

W tekstach dla dzieci i młodzieży Prześluga nie kreuje światów równoległych – sielskich, beztroskich czy idyllicznych. Przeciwnie. W felietonie opublikowanym w 2012 roku na portalu e-teatr.pl dramatopisarka przyznała, że konfrontuje najmłodszą publiczność z najtrudniejszymi tematami, bo uważa, że „odwracanie uwagi dziecka od poważnych spraw to nic więcej jak ucieczka przed odpowiedzialnością”.

Dla widza dorosłego poznańska autorka napisała między innymi dramat o macierzyństwie i dzieciobójstwie Kwaśne mleko (inscenizacja Uli Kijak w Teatrze Polskim w Poznaniu w 2013 roku; nagroda główna, nagroda publiczności i nagroda dziennikarzy w konkursie „Metafory Rzeczywistości” w 2013 roku), dramat rodzinny Pustostan (publikacja w „Dialogu” w 2015 roku; inscenizacja Pawła Paszty w Teatrze Współczesnym w Szczecinie w 2017 roku), groteskę polityczną Garnitur prezydenta (I nagroda w konkursie „Strefy Kontaktu” organizowanym przez Wrocławski Teatr Współczesny w 2016 roku; realizacja Cezarego Ibera we Wrocławskim Teatrze Współczesnym w 2016 roku), Nie ma (II nagroda w konkursie „Strefy Kontaktu” w 2017 roku; realizacja Natalii Sołtysik jako teatr telewizji w ramach cyklu „Teatroteka” w 2017 roku; publikacja w „Dialogu” w 2018 roku), dramat wojenno-uchodźczy Wszystko jest dobrze, jesteśmy szczęśliwi (inscenizacja Natalii Sołtysik w Teatrze Współczesnym w Szczecinie w 2019 roku; publikacja w „Dialogu” w 2019 roku), a także Debila, którego bohaterem jest dorosły mężczyzna z niepełnosprawnością intelektualną. W 2020 roku za ostatni z wymienionych tytułów dramatopisarka otrzymała Gdyńską Nagrodę Dramaturgiczną i przedrukowała go w „Dialogu”. Następnie otrzymała I nagrodę w konkursie „Strefy Kontaktu” w 2021 roku za Kobietę i życie (reż. Piotr Łukaszczyk, Teatr Współczesny w Szczecinie, 2021), a w 2022 roku ponownie zdobyła Gdyńską Nagrodą Dramaturgiczną za Jeszcze tu jesteś – przejmujący utwór sceniczny o matce, której syn popełnił samobójstwo.

W 2012 roku dramatopisarka została odznaczona wielkopolskim Medalem Młodej Sztuki, w 2015 roku otrzymała wyróżnienie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego za dokonania w dziedzinie literatury i dramaturgii dla dzieci, w 2016 zdobyła Nagrodę Marszałka Województwa Wielkopolskiego dla twórców kultury, a w 2020 roku uhonorowana została Nagrodą Artystyczną Miasta Poznania.

Bohaterka opublikowanej obok prapremierowo Miniatury dramatycznej z papierkiem po gumie, kawałkiem szkła, blond włosem i martwą biedronką Maliny Prześlugi obchodzi właśnie czterdzieste urodziny, co uruchamia w niej spiralę lęków, napięć, irytacji, ale i ekscytacji. Co będzie dalej? Opór czy akceptacja? Bunt czy dojrzałość? Bezwolność? Spadanie? A może ulga? Uwolnienie? Spełnienie? Szczęśliwe zakończenie? Ale czym tak naprawdę jest pomyślny finał?

Happy end to koniec, który znajduje się na własną rękę i dochodzi doń na własnych warunkach. Tak w każdym razie czynią prawdziwe bohaterki.

badaczka literatury, krytyczka i edytorka, członkini Zespołu Badań nad Literaturą i Kulturą Późnej Nowoczesności przy IBL PAN. Autorka książki „Melancholia i ekstaza” Projekt totalny w twórczości Andrzeja Sosnowskiego (2009), edytorka Dzienników Agnieszki Osieckiej.