12/2023
Obrazek ilustrujący tekst Trzy twarze kapitalizmu

Trzy twarze kapitalizmu

 

Przywołanie czasów dzikiego kapitalizmu z dzisiejszej perspektywy jawi się wręcz jako romantyczny powrót do przeszłości. Przecież wczesne lata dziewięćdziesiąte to czas, gdy amerykański mit „od pucybuta do milionera” w szarej polskiej rzeczywistości miał prawo się ziścić. Wielu dzisiejszych potentatów dorobiło się na zgliszczach PRL-u. Trzeba było wykazać się refleksem, kreatywnością, mieć przy tym odrobinę szczęścia – i już własny biznes zaczynał się kręcić. Z drugiej strony tamten kapitalizm miał też inne, mroczne oblicze, czego przykładem jest zabójstwo w 1992 roku dziennikarza Jarosława Ziętary, który prowadził śledztwo na temat poznańskiego holdingu Elektromis (potencjalnych sprawców rok temu nieprawomocnie uniewinniono).

Paweł Mossakowski przygląda się przemianom społeczno-gospodarczym z trzech perspektyw. W pierwszym dramacie pod mało zgrabnym tytułem 7 dni, ale nie tydzień, napisanym z mocno ironicznym sznytem, poznajemy dziewiczą twarz polskiego kapitalizmu. Wszystko jest możliwe, wystarczy tylko zrozumieć mechanizmy wolnego rynku, bo przecież każdy produkt można sprzedać, gdy stworzy się odpowiednią otoczkę i atrakcyjne opakowanie. Kolejny dramat, Roszada, znany również pod tytułem Sekstet dla dwojga, rozgrywa się dekadę później, gdy po gwałtownym rozwoju gospodarczym „cudownych” lat dziewięćdziesiątych nadszedł kryzys. Kto miał rozwinąć biznes, ten zdążył już to zrobić. Szeroko pojęty sukces ma jednak swoją cenę. Nie każdy się dorobił, nie każdy znalazł sposób na karierę. Część pozostała w blokach startowych, marząc o sukcesie, który nigdy nie nadszedł. Ostatni tekst, z którego zaczerpnięto tytuł książki wydanej nakładem Wydawnictwa Adam Marszałek (Toruń, 2023) – Amerykański wspólnik, czyli komedia romantyczna – pozwala na kolejny skok o dekadę. Tym razem rzecz dzieje się w 2012 roku, a firmy rozwijane przez lata mają już na koncie wzloty i upadki. Drobni przedsiębiorcy przede wszystkim starają się nie utonąć w wolnorynkowej rzeczywistości, która przynosi więcej trosk niż satysfakcji.

Każdy z tych tekstów powstał z myślą o Teatrze Polskiego Radia. Nasycone są więc one wyobraźnią radiowca. We wszystkich powtarza się schemat rodzinny – poznajemy losy dojrzałej pary mającej dorastające dziecko, tuż przed maturą. W tekstach Mossakowskiego to właśnie na rodzinie kapitalizm odciska największe piętno. Od umiejętności prowadzenia biznesu zależy jej status materialny, a poziom wykształcenia ma znaczenie drugorzędne. Chyba że w grę wchodzi znalezienie partnerki lub partnera, choć i w tym przypadku możliwości finansowe wyraźnie, czasem w sposób wręcz karykaturalny, determinują ewentualny wybór. Każdy z utworów jest dowcipny, ale ten komizm idzie w parze z refleksją i nutą słabo zawoalowanej goryczy.

Najwięcej tej goryczy znajdziemy w tekście 7 dni, ale nie tydzień, zawierającym przestrogę przed tym, że kapitalizm potrafi szybko zjadać własne dzieci. W końcu Wituś – urodzony przedsiębiorca – ratuje rodzinę z opresji. Dziadkowi pozwala spełnić marzenie o wydaniu wspomnień, a ojcu, naczelnikowi więzienia – uratować skórę po kolejnych żałosnych przejawach niekompetencji. Nikomu nie przeszkadza, że pod jednym dachem mieszka wysoko postawiony emerytowany komunista – i opozycjonista, który doświadczył represji, a swój „przydział” jako naczelnik więzienia dostał od kolegów z szyderczym komentarzem: „Siedziałeś, znasz teren, dasz sobie radę”. Szybko okazuje się, że Henryk nie sprawdza się właściwie w żadnej z ról – ani naczelnika pogrążonego w długach więzienia, ani męża aspirującej dziennikarki Róży, ani ojca wspomnianego Witusia. Nastolatek jest ulepiony z innej gliny niż ojciec czy dziadek – nie rozpamiętuje historii, a wszystko przelicza na pieniądze i zysk, który potrafi dostrzec na każdym kroku. Rozumie, że nowe czasy wymagają nieszablonowych działań i dobrego chwytu marketingowego. Bez trudu przehandluje ręczniki, kasety wideo z pornografią rozprowadzi nawet w więzieniu, w mig orientuje się, że grafomańska książka dziadka może stać się bestsellerem, a bankrutujące więzienie – wyjątkowym hotelem dla turystów, którzy pragną doświadczyć traumy PRL-u. Motto: „Jedyny towar, który mamy rzeczywiście w pierwszorzędnym gatunku, to cierpienie”, okaże się dwuznaczne. Wituś gra na dwa fronty – budowanie marki wydawniczej dziadka i prowadzenie nowego biznesu ojca doprowadzi do konfliktu interesów. Efekt? Dobro syna poświęcone zostanie na ołtarzu sukcesu zawodowego.

Z kolei w Roszadzie poznajemy dwa małżeństwa, które spotykały się na wieczorku zapoznawczym zorganizowanym w związku ze znajomością ich dzieci. Spotkanie to okazuje się komicznym mezaliansem, bo niezbyt majętna inteligencka rodzina Adama nie potrafi się dogadać z nowobogackimi rodzicami Agnieszki, której ojciec prowadzi szemrane interesy. Konserwatywne, religijne wychowanie skonfrontowano z podejściem dużo bardziej liberalnym. Spotkanie pasjonata much plujek i komarów z dilerem kradzionych samochodów, i to jeszcze w towarzystwie irytujących żon, obfituje w komiczne wpadki, liczne lapsusy i pomyłki. Zgodnie z tytułem, konfiguracje pomiędzy bohaterami ulegają zasadniczym zmianom – prosty samiec alfa ze smykałką do interesu okazuje się bardziej atrakcyjny od naukowca, mogącego zaimponować teoriami na temat życia rozrodczego owadów, ale już niekoniecznie pełnym portfelem. Autor dużo wyraźniej niż w 7 dniach… zaznacza postaci żeńskie, które tutaj nazwać można „córami kapitalizmu” – zarówno Agnieszka, jak i jej matka, a także matka Adama to kobiety, które w mężczyznach najwyżej cenią ich pozycję zawodową, dochody i związaną z nimi gwarancję określonego poziomu życia. Tylko przez chwilę wydaje się, że miłość ma prawo przetrwać, gdy brakuje pieniędzy.

Gorzka refleksja na temat natury relacji damsko-męskich postrzeganych jako transakcje zostanie mocno rozbudowana w trzecim z dramatów – Amerykańskim wspólniku, czyli komedii romantycznej. I w tym wypadku rzecz dotyczy firmy, której bliżej do plajty niż wielkich zysków. Jej szef Stefan dostrzega szansę na odmianę losu w znajomości z gigantem w swojej branży, której prezes akurat ma odwiedzić Polskę. Potencjalny inwestor jest Amerykaninem polskiego pochodzenia, zainteresowanym utworzeniem lokalnej filii. Stefan wierzy, że ten zaszczyt przypadnie jego firmie, dlatego chce zrobić jak najlepsze wrażenie na potencjalnym szefie. Tworzy fikcyjny obraz własnej rodziny, oparty na wyobrażeniach tego, czego oczekuje przyszły pryncypał. Problem w tym, że Stefan jest rozwodnikiem, a tamten ponoć wyznaje tradycyjne wartości. Wobec tego Stefan decyduje się wynająć bezrobotną aktorkę, żeby… zagrała jego żonę. Negocjacje biznesowe podszyte są tu jednak emocjami, nad którymi trudno zapanować. Za pieniądze wprawdzie można zrobić wszystko, choćby poudawać cudzą żonę, ale gdy sprawy przybierają nieoczekiwany obrót i charakter znajomości się zmienia, to negocjacje stają się… jeszcze bardziej skrupulatne i asertywne. Tym razem Mossakowski wprost określa wartość kobiet wobec zainteresowanych nimi mężczyzn. Panie nauczyły się bez skrupułów targować o jak największy udział w zyskach, tak jak była żona Stefana, dopominająca się sowitej gaży za wspomnianą mistyfikację. Uczucia mają znaczenie drugo- lub trzeciorzędne. Relacja damsko-męska jest więc transakcją, w której na różne sposoby zyskują obie strony, a od przebiegu czasem wręcz brutalnych pertraktacji zależy późniejsza satysfakcja.

Najlepszym biznesem, o jaki warto walczyć, okazuje się życie. Wszystkie opisywane dramaty są jednocześnie interesującymi obrazami przemian społeczno-gospodarczych oraz obrazkami obyczajowymi portretami tak zwanych zwyczajnych ludzi, jednak w tym drugim ujęciu utwory wypadają zdecydowanie słabiej. Relacje romantyczne i nieoczekiwane zwroty akcji charakteryzuje dynamika opery mydlanej, dialogi zakochanych rozczarowują, a gwałtowne zmiany ich postaw niewiele mają wspólnego z zasadami prawdopodobieństwa. Lepiej więc spojrzeć na te związki jak na pretekst do ukazania zależności, która według autora dramatów wyraźnie wykrystalizowała się w ciągu dwóch dekad. Kapitalizm zyskał nowe oblicze i wchłonął również relacje osobiste. Nie jest już drapieżny jak w 7 dniach…, a wyrachowany i skuteczny jak w Amerykańskim wspólniku… I nie dotyczy już tylko sfery zawodowej, bo przecież granice między domem a pracą coraz częściej są fikcją, godną dobrego dramatu.

autor / Paweł Mossakowski

tytuł / Amerykański wspólnik czyli komedia romantyczna

wydawca / Wydawnictwo Adam Marszałek

miejsce i rok / Toruń 2023

recenzent teatralny, absolwent polonistyki i slawistyki UG.