2/2024
Magdalena Drab

Rozmownie

 

Według tradycji pierwszy wywiad przeprowadzono w 1835 roku z poczmistrzem z Buffalo. Dziś zwyczajowo zaprasza się do rozmowy ludzi popularnych, którzy odnieśli jakiś znaczący sukces. Złoty czas poczmistrzów przeminął bezpowrotnie. Tak jest we wszystkich mediach, także tych teatralnych, choć „popularny” czy „odnoszący sukces” znaczy tu z pewnością coś zupełnie innego. Także za skandalem stoi często rozmowa, seria zdań, które rozsierdziły ludzi. Można to było obserwować w ubiegłym roku. To ta niewinna laboratoryjna forma dialogu otworzyła najbardziej gorące, lawinowe dyskusje w środowisku. Z coraz większą ciekawością zaczęłam przyglądać się formie, jaką jest wywiad, a po latach obcowania z nią dostrzegłam również pewne wyraźne style wybierane przez dziennikarzy.

Pierwszy z nich nazwałam wstępnym (bo taki wywiad składa się przede wszystkim ze wstępu). Dziennikarz na rozmowie pojawia się z planem wydarzeń, który stopniowo rozwija. Taki wywiad wygląda mniej więcej jak niezobowiązujący small talk o dzieciństwie i wczesnej młodości respondenta. Padają pytania w rodzaju: urodził/urodziła się pan/pani tu czy tam i jak panu/pani z tym, a tu była podstawówka i jak wrażenia, debiut taki a taki, jakie to było doświadczenie, a ta nagroda itd. Im więcej lat ma respondent, tym dłużej można ciągnąć wywiad w tym stylu. Pozwala to stworzyć nawet dwie strony ciągłego tekstu bez zbliżenia się do clou spotkania. To jak wywiad reklamowy, w którym chodzi o to, by wykorzystać autorytet rozmówcy do sprzedaży produktu. Ale autorytet w teatrze trzeba prostym ludziom jakoś udowodnić, czyli zaprezentować CV biednego artysty tak, żeby zechcieli obejrzeć spektakl. O dziele wspomina się gdzieś przy końcu, mimochodem, jak w firmowych biuletynach, w których popularna gwiazda oprowadza rozmówcę po swoim domu, opowiada o pomidorówce mamy, by ni stąd, ni zowąd wyjaśnić, że posiada też niezawodne garnki danej firmy. Dlatego też styl wstępny obierają często dziennikarze niedrogich lokalnych dzienników, w których rubryka kulturalna nie jest zbyt obszerna i trzeba czytelnikowi udowodnić, że w ogóle jest potrzebna, że ludzie teatru mają jakieś osiągnięcia na tych swoich teatralnych festiwalach i może warto czasem zobaczyć, jakich garnków użyli.

Styl spychający zrzuca całą odpowiedzialność za atrakcyjność rozmowy na respondenta. Najczęściej sięgają po niego dziennikarze telewizyjni pracujący dla programów informacyjnych, którzy nie mają zbyt wiele czasu antenowego. Zamiast pytań wysuwają oni twierdzenia i podtykają mikrofon pod nos rozmówcy. Mówią na przykład: „Szekspir”, i zostawiają z tym człowieka. Chciałoby się odpowiedzieć zgodnie z prawdą: „Tak”, ale respondentowi zależy również na jakości wywiadu, więc zaczyna na własną rękę rozwijać wypowiedź o tym, dlaczego Szekspir itd. Styl ten ma wbrew pozorom pewne zalety: do wywiadu nie trzeba się szczególnie przygotowywać, a udzielająca go osoba często ma po wszystkim poczucie ogromnej satysfakcji, że udało jej się tak kreatywnie wytworzyć wiele zdań złożonych bez żadnej pomocy ze strony pytającego.

Styl imponujący pojawia się w pismach specjalistycznych i programach kulturalnych prowadzonych z pasji. Nie jest to zjawisko bardzo częste, ale się zdarza. Dziennikarze korzystający ze stylu imponującego w pytaniach wykazują się porażającą elokwencją i wiedzą. Rozmówca zastanawia się podczas wywiadu, czy dziennikarz spał, czy noc poprzedzającą rozmowę spędził w czytelni, czy może do rozmowy przygotowywał się od miesięcy, ile kierunków studiów skończył i dlaczego w takim razie wygląda tak młodo. Po takiej rozmowie respondent czuje się urzeczony, zainspirowany, wierzy w sens wszystkiego, spektakl znacznie bardziej mu się podoba, choć czasem zaczyna się martwić, czy rozmowa nie jest ciekawsza od samego przedstawienia, bardziej odkrywcza – i niestety czasem okazuje się, że rzeczywiście taka jest.

Dwa ostatnie style są zapożyczone z wywiadów politycznych. Pierwszy z nich, styl poklepujący, można rozpoznać po tym, że czytający wywiad czuje się tak, jakby obserwował narodziny dozgonnej przyjaźni. Gdyby taki wywiad był udźwiękowiony, towarzyszyłyby mu smyczki. Dominują w takiej rozmowie słowa: „tak”, „właśnie”, „otóż to”, „ależ oczywiście” oraz liczne wykrzyknienia. Mimo nieznośnie sympatycznego nastroju wywiad może budzić skrajne emocje, gdyż wydaje się jakoś dziwnie naciskać na odbiorcę, by dołączył do poklepywania, a nie każdy ma ochotę na takie spoufalenie.

Ostatni styl występuje rzadko. Mieliśmy okazję obserwować go w pewnym popularnym wywiadzie ubiegłego roku. To styl bezpośredni. Czytelnicy odbierają go jako szorstki i niesympatyczny, ale w moim odczuciu ma pewną rzadko spotykaną zaletę: uczciwość. Taki styl nie zważa na niczyje korzyści czy uczucia, przez co może prowadzić do zaognienia konfliktów czy afer, ale trzeba pamiętać, że to rozmowa, zwłaszcza prowadzona wprost, od zawsze była jedynym znanym sposobem na osiągnięcie ostatecznego pokoju.

aktorka, autorka i reżyserka, w zespole Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy. Laureatka Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej (2017) za dramat Słabi.