11/2020

Miłość w pandemii

Tegoroczny festiwal TRANS/MISJE – Wschód Sztuki pomimo pandemii zgromadził teatry z Europy Środkowo-Wschodniej. Pokazane spektakle koncentrowały się na tym, co można przeciwstawić obecnej covidowej atmosferze.

 

Festiwal TRANS/MISJE – Wschód Sztuki powstał w 2018 roku w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Jego ideą jest integracja kulturalna teatrów naszej części Europy. Dotychczas odbyła się edycja w Rzeszowie w 2018 roku, w Koszycach w 2019, zaś w tym roku spotkanie miało miejsce w sierpniu w Rzeszowie, a następnie we wrześniu w Wilnie i Trokach.

Festiwal ten jest w zasadzie przeglądem, na którym każdy dzień należy do artystów z wybranego kraju naszego regionu. TRANS/MISJE nie są poświęcone jedynie teatrowi, oprócz spektakli publiczność uczestniczy również w wielu wydarzeniach plenerowych (w tym roku pokazany został spektakl uliczny Vinum Interdyscyplinarnej Grupy Teatralnej Asocjacja 2006). Są też koncerty (recital Anny Sroki-Hryń, koncert Gaby Janusz, a także performans muzyczny Dźwięk i kolor w wykonaniu Diany Bocur, Ioana Ursulescu oraz Sebastiana Raţiu). Oprócz tego przeglądowi towarzyszą wystawy, jak audiowizualna prezentacja bułgarskich scenografów 3 Designers x 3 Projects, wystawa zdjęć Przemysława Wiśniewskiego ze spektaklu Iwona, księżniczka Burgunda Teatru Franciszek z Franciszkańskiego Ośrodka Kultury w Leżajsku, czy wystawa fotografii Vitasa Luckusa z archiwum Muzeum Fotografii w Szawlach.

W ramach festiwalu odbyło się również XVII Międzynarodowe Biennale Plakatu Teatralnego. Tegoroczną edycję wygrał Jourii Toreev z Białorusi za plakat do Trzech sióstr Antoniego Czechowa. Czarny kształt kojarzący się z grzebieniem z wyłamanymi zębami bądź ruinami miasta, nad którym górują samotne, strzeliste budynki, doskonale koresponduje z dramatem autora Płatonowa. Bogaty program wydarzeń podczas TRANS/MISJI ma podkreślać różnorodność kulturową poszczególnych krajów, jak również wielość pól działalności artystycznej.

Na tegoroczną, drugą edycję festiwalu do stolicy Podkarpacia zjechały grupy z Rumunii i Bułgarii. Litwini ze względu na ograniczenia sanitarne nie mogli przyjechać, publiczność zobaczyła nagranie spektaklu Mariaż idealny w reżyserii Pauliusa Igatavičiusa. Polskę reprezentował Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie z Wesołymi kumoszkami z Windsoru w reżyserii Pawła Aignera. Z okazji festiwalu gospodarze dali również premierę widowiska Show and Go! w reżyserii Jerzego Satanowskiego oraz spektakl teatru tańca Tango and Piazzolla w reżyserii Tomasza Dajewskiego.

Tegoroczna edycja odbyła się „wbrew wszystkiemu”, jak pisze dyrektor Jan Nawara w swoim wystąpieniu programowym. Trudności dotyczyły nie tylko kwestii organizacyjnych, dodatkowo skomplikowanych i spotęgowanych przez ograniczenia sanitarne. Organizacja festiwalu w poczuciu zagrożenia i niepewności związanej z epidemią, przy restrykcjach sanitarnych dla widzów, jest próbą przezwyciężenia tej atmosfery, tego kryzysu. To istotne kwestie, ponieważ spektakle pokazane podczas TRANS/MISJI koncentrowały się wokół dwóch problemów – starości i miłości. Problemów, które zostały stabuizowane bądź zbanalizowane we współczesnej kulturze.

Ponadto wszystkie spektakle koncentrowały się wokół rodziny, rozgrywały się wewnątrz kręgu najbliższych sobie osób. Taka perspektywa, spotęgowana naszymi ostatnimi doświadczeniami zamknięcia, pokazuje, że jednak możliwe jest odparcie złowrogich czynników zewnętrznych. Najlepiej widoczne było to w Mariażu idealnym. Pozostałe spektakle (poza Wesołymi kumoszkami z Windsoru) rozgrywały się w małych przestrzeniach, scenografia najczęściej przedstawiała pokój czy chatę (w Tata ma zawsze rację).

Festiwal rozpoczął się od premiery Wesołych kumoszek z Windsoru Williama Szekspira. Paweł Aigner w charakterystycznym dla siebie pełnym dynamizmu stylu poprowadził farsę. Pełne energii postaci, komiczne typy bohaterów skonfrontowane zostały tutaj z cnotliwymi, wiernymi swoim mężom mieszczkami (w tych rolach Małgorzata Pruchnik-Chołka oraz Małgorzata Machowska). Ich moralność i miłość (do mężów) są niekwestionowalne, dlatego one nie biorą udziału w farsie, ich intrygi przeciwko Falstaffowi są planowane na zimno (w opozycji do farsowego rytmu reszty postaci). Niezwykle istotne w tym przedstawieniu są kostiumy autorstwa Zofii de Ines. Tytułowe kumoszki ubrane w suknie „z epoki” silnie kontrastują z grupą Sir Johna Falstaffa.

Cała bowiem ekipa byłych żołnierzy, najemników w spektaklu wygląda jak gang rockersów. Problem w tym, że do owych ról obsadzeni zostali aktorzy starsi, a na pewno postarzający swoje postacie. Falstaffa gra Tomasz Schimscheiner (w rolach jego kompanów wystąpili Paweł Gładyś, Waldemar Czyszak i Wojciech Kwiatkowski). Stroje subkultury młodzieżowej z ubiegłego wieku sprawiają wrażenie, jakby bohaterowie zatrzymali się w swojej młodości w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. To tacy podstarzali zbuntowani nastolatkowie, którzy nie zauważyli, że minęło pół stulecia, a oni sami ulegli erozji czasowej. Również otyłość Falstaffa eksponowana jest w spektaklu poprzez sztuczny brzuch (w przedstawieniu jest scena, kiedy Sir John susząc się po przymusowej kąpieli w rzece, staje przed wieszakiem ze sztucznymi brzuchami i wybiera je jak strój na wieczór). Teatralny „kałdun” nie krępuje ruchów aktora. Schimscheiner w farsowych akrobacjach gra bezradność, mówi o tym, że nie może się podnieść, wygiąć itd. – ze względu na tuszę, choć miękki rekwizyt mu na to pozwala.

Komediowa otyłość nie jest tutaj wynikiem jego niemoralności – pazerności i obżarstwa – lecz staje się oznaką przemijania, starości. Aktor, którego fizyczność pozwala na komiczną ekwilibrystykę, pokazuje postać, która powinna jeszcze móc ją wykonać, a nie może. Falstaff sam się łapie na tym, że znalazł się w takim momencie wyobcowania siebie z siebie, w sytuacji, kiedy jego (jak sam uważa) młodzieńcza witalność właśnie przemija. Dlatego Sir John jest tutaj postacią zagubioną. Nie on jest spiritus movens całej intrygi, jego podboje miłosne, chęć erotycznego i ekonomicznego wykorzystania tytułowych kumoszek, są komediowo bezpieczne, nieporadne. Sam Falstaff jawi się jako postać zagubiona, dostrzegająca (z dużym opóźnieniem) swoje przemijanie. Nie jest niemoralny, lecz właśnie nieporadny wobec własnego starzenia się, które teraz dopiero zaczyna zauważać. Końcowe przebaczenie wydaje się dla niego nie tyle komediową „nauczką”, ukaraniem za niemoralność, ile szansą na zrozumienie tego, co właśnie dostrzegł i pogodzenie się z tym.

W Mariażu idealnym Teatru Dramatycznego w Szawlach na podstawie Szaleństwa we dwoje Eugène’a Ionesco dwoje starych ludzi siedzi w niszczejącym przez czas pokoju. Z zewnątrz dobiegają ich odgłosy i obrazy współczesności. Czasem ktoś młody wejdzie do pomieszczenia, wtargnie w ich świat. Wojnę z dramatu Igatavičius zamienił na demonstracje, rewolucje, które dzieją się w telewizji albo na ulicach, ale do których bohaterowie nie mają dostępu. Nie rozumieją ich. To są jakieś „ich”, młodych, problemy. Jedyne, co dociera do nich, to zniszczenia, odłamki – rzeczywiste, które niszczą pokój, lub fragmenty zdeformowanej rzeczywistości, która nie jest ich rzeczywistością (jak na przykład mocne dyskotekowe techno). Jedyne, co bohaterowie mają, to swoją historię miłosną. On kiedyś ją uwiódł, a Ona dawniej lubiła flirtować. Jednak ramy czasowe są nieokreślone, a wymowa tych określeń przeszłości sprowadza się do „kiedyś” tak odległego, że aż absurdalnego, nieistotnego już dzisiaj. Czy się kochają, czy już przestali? Na pewno ze sobą są i jest to wszystkim, co mają.

Podobnie siłę przywiązania i potrzebę bliskiej osoby widać w spektaklu Tata ma zawsze rację w reżyserii Niny Dmitrovej z Teatru „Credo” w Sofii. Przedstawienie na podstawie baśni Hansa Christiana Andersena opowiada o miłości, która warta jest poświęcenia. Rezygnacja z siebie, podporządkowanie się, w bułgarskim spektaklu staje się wartością. Szczerze mówiąc, przeraża trochę manifest seksistowskiego poddania się, ale może dwoje głupców jest naprawdę szczęśliwych jedynie we własnej chacie otoczonej norweskimi śniegami. Są tylko ze sobą, takimi, jakimi są.

W Szczęściu, które minęło Furia Bordona w reżyserii Radu Ghilaşa z Teatru Narodowego w Jassach stary ojciec oddaje mieszkanie synowi i jego rodzinie, przenosząc się do domu starców. Co prawda to był jego pomysł, ale syn zadziwiająco łatwo przystał na tę propozycję. Dla starego ojca nie ma miejsca. Nie potrafi osadzić go w swoim świecie jego syn. Ale też ojciec nie potrafi znaleźć się w świecie młodych. Jedyne, co mu zostaje, to przebywanie i rozmowa ze zmarłą żoną.

Prezentowane na TRANS/MISJACH spektakle pokazywały, że na nowo odkrywamy najprostsze rzeczy (relacje, zjawiska, emocje). W tym bliskie są naszemu doświadczeniu z covidowego zamknięcia.

 

II Międzynarodowy Festiwal TRANS/MISJE – Wschód Sztuki
Rzeszów, 27–30 sierpnia 2020

doktor nauk humanistycznych, zajmuje się twórczością literacką Tadeusza Kantora, pracownik UKSW. Autor książki Kantor pisarz. „Lekcje mediolańskie” jako tekst literacki (2014).