Da stieg ein Baum

Wizja Williama Kentridge’a nie jest łatwa w odbiorze i interpretacji. Moim zdaniem stanowi to jej zaletę, ale rozumiem, że część widowni mogła wystawić na zbyt ciężką próbę. W niczym jednak nie zaburzyła strony muzycznej Orfeusza w Glyndebourne. 

Jedźcie

Anna Karasińska tworzy prawdziwą scenę niezależną i alternatywną – choć może wcale nieteatralną. Scenę wędrowną, pojawiającą się raz tu, raz tam. Teraz – we Wrocławskim Teatrze Pantomimy.

Do rana daleko

Barbara Wysocka słusznie zwraca uwagę, że Shakespeare świetnie sprawdza się na pustej scenie, grany poza czasem, w niedookreślonej przestrzeni. Ale czy słusznie przenosi to podejście na XIX-wieczną adaptację Romea i Julii Charles’a Gounoda?

Komu ufamy?

Twórczynie Prania muzgó kupują w darknecie fałszywy dowód osobisty i na jego podstawie kreują personę Karola Warkockiego. Zakładają mu konto na Facebooku i obserwują działania algorytmów, które szybko zaczynają podsuwać Karolowi treści skrajnie prawicowe.

Może jutro

Data Tavadze jest twórcą teatru politycznie zaangażowanego, niestety Anioł zagłady nie jest tego dobrym przykładem. Nie ma mocy satyry, prowokacji, nie skłania do rachunku sumienia.

O swoje

W świecie instagramowych afirmacji, fotogenicznego balansu i monetyzowanej bliskości Gabriela Zapolska wydaje się konceptem wręcz surrealistycznie antysystemowym. Mira Mańka ma świadomość, jak wywrotowo ta osobność może dziś wybrzmieć.

W kokonie

Adaptacja Larw odchodzi od opowiadania Agnieszki Szpili, a spektakl na tym zyskuje – przede wszystkim na poziomie budowania historii i postaci głównych bohaterek.