Muszenie powtarzania

Muszenie powtarzania
Muszenie, reż. Jagoda Szelc / fot. Karolina Jóźwiak / Teatr Dramatyczny w Warszawie
Muszenie Jagody Szelc jest jakby brakującym rozdziałem Melodramatu Anny Smolar. Pokazuje perspektywę dorosłego dziecka alkoholika.

Oglądanie Muszenia ma w sobie coś z picia kompotu z wiśni, które nie zostały dokładnie wydrylowane. Jeśli pijesz zbyt łapczywie, możesz trafić na pestkę. W najgorszym wypadku przegryziesz miękki owoc, zaciśniesz mocno zęby, poczujesz lekki ból, ale wyplujesz pestkę i spróbujesz jeszcze raz. Tym razem będziesz ostrożniejszy. Im częściej trafisz na pestkę, tym mniej polubisz się z kompotem. Aż w końcu przestaniesz go pić.

Ale Agata (Anna Szymańczyk) nie przestaje. Jak zapowiadają twórcy: „Nie jest dorosła, bo nigdy nie była dzieckiem”. Poznajemy ją w Wigilię. Jej partner, Maciek (Waldemar Barwiński), przypomina o piętrzących się obowiązkach: zakupach, prezentach, sprzątaniu. Łazienka jednak pozostaje brudna. Dzięki odnalezionemu nagraniu z dzieciństwa Agata przenosi się do letniego dnia z przeszłości. Kiedy film się kończy, na scenie pojawiają się aktorzy odtwarzający jego wydarzenia.

Początkowo kobieta jest tylko obserwatorką swojej pamięci. Brat Arek (Maksymilian Piotrowski) trzyma kamerę, ojciec Kazik (Robert T. Majewski) wypowiada słyszane na nagraniu kwestie, a matka (Anna Gajewska) krząta się, by okazjonalnie pojawić się w kadrze. Agata z zawodu jest reżyserką, więc i tu przyjmuje tę rolę. W zapętlonej sekwencji coraz głębiej wpada w króliczą norę: dokłada kolejne kwestie, towarzyszy widmom z przeszłości.

Z każdym powtórzeniem jest też coraz bardziej wystraszona i niepewna. Powodem jest alkoholizm ojca. Pokazane wcześniej nagranie stopniowo rozrasta się o nowe sceny. W którymś momencie Arek odkłada kamerę, a my orientujemy się, że opowieść o jednym dniu rozciąga się na lata. Obserwujemy Agatę jako wygłupiającą się z ojcem dziewięcioletnią dziewczynkę, zmęczoną bezsilnością matki nastolatkę i dwudziestodwuletnią kobietę, która wraca do domu po rozstaniu ze zdradzającym ją partnerem. 

Zaledwie trzy lata temu Anna Smolar podarowała nam Melodramat. Spektakl w całości poświęcony tematowi współuzależnienia. Kuba i Krystyna, bohaterowie Pętli Wojciecha Jerzego Hasa, zostali rozpisani na kilkoro aktorek i aktorów, a każdy z nich grał zarówno osobę uzależnioną, jak i osobę mierzącą się z uzależnieniem partnera. W spektaklu brakowało tylko jednej perspektywy: dziecka. Spektakl Jagody Szelc jest jakby brakującym rozdziałem Melodramatu. Widać w nim podobną ekspresję aktorską czy strukturę dramaturgiczną. Te słowa nie są zarzutem wobec reżyserki Muszenia. Szelc obrała sprawdzoną kalejdoskopową strategię opowiadania o uzależnieniu bliskiej osoby.

Spektakl pozostawia nas w niepewności. Agata, Arek, Maciek, Kazik i Irena są jak zwierzęta złapane w świetle reflektorów jadącego nocą samochodu. Przez chwilę patrzą w naszą stronę, by zaraz uciec. Być może żeby zatrzymać je na dłużej, musielibyśmy je skrzywdzić. Motyw polowania mocno wybrzmiewa w spektaklu, wprowadza go również scenografia. Tłem dla umownej drewnianej daczy jest plandeka maskująca – to na niej zawieszone są bożonarodzeniowe lampki. Drzewko wigilijne to nie rozłożysty iglak, który pachnie ciepłem i wspomnieniem natury, ale plastikowa i szeleszcząca płachta.  Myśliwy to ojciec z problemem alkoholowym.

Muszenie, reż. Jagoda Szelc / fot. Karolina Jóźwiak / Teatr Dramatyczny w Warszawie

Kazik niemalże od początku spektaklu spaceruje z przewieszoną przez ramię strzelbą. Każe swojej żonie „wąchać lufę” i zgadywać, która z nich jest nabita. Mierzy w Arka, zmuszając go do czytania na głos Sztuki kochania. Szelc nie próbuje tłumaczyć jego zachowania. Łagodny, zabawny tata z nagrania zmienia się w nieprzewidywalnego i niebezpiecznego ojca. Wszystkie rodzinne rozmowy koncentrują się wokół niego – nawet jeśli jest nieobecny. Czeka się na jego wielkie wejście. Ile wypił dziś piw? Trzy? Cztery? A może tym razem były to dwie setki wódki? Reżyserka więcej uwagi poświęca jednak Irenie, matce Agaty, która udziela jej relacyjnych rad, takich jak: „awanturę zrobisz dopiero na drugi dzień”. Do awantury jednak nigdy nie dochodzi. Dużo ważniejsze w tym spektaklu są zacieranie śladów, ukrywanie się po kątach, gra z napastnikiem i łagodzenie jego złych humorów.

Strukturę narracyjną dyktuje odtwarzane w trakcie spektaklu słuchowisko Dziwne przygody pana Zająca. Jak możemy się domyślać, głos Ireny Kwiatkowskiej towarzyszył Agacie całe życie. Na wspomnienia z domu rodzinnego nakłada się wyobraźnia dziecka. Ojciec jest kaktusem, którego lepiej nie przytulać, bo może wbić w ciebie swoje kolce. Brat robotem, a matka hipopotamicą marzącą o występowaniu w operze. Nawet Maciek, obecny partner, zakłada klauni nos i brązową czapeczkę, by z pracownika służb porządkowych zmienić się w jamnika, któremu odpadł ogonek.

Kim poza byciem reżyserką i dorosłym dzieckiem alkoholików jest Agata? Czy odtwarzane na scenie wspomnienia nie są kolejnym z jej reżyserskich projektów? Czy już wcześniej miała epizody agresji? Czy to, co widzimy podczas Wigilii, jest chwilowym opętaniem, czy stałym schematem jej zachowania? Czy zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo przypomina swojego ojca?

Chwilę przed wigilijną kolacją Maciek zaprasza aktorów (sic!) do wspólnego posiłku. Aktorów, którzy chwilę wcześniej wcielali się w role członków rodziny Agaty. Granica między prawdą i fikcją, przeszłością i teraźniejszością nieustannie się zaciera. To, co wydawało się krótką wycieczką w głąb pamięci bohaterki, otwiera zupełnie nowy świat. Coś między Krainą Czarów a Twin Peaks. Wspomnienia wyciągają swoje macki na powierzchnię i mieszają w głowach bohaterów, a także w głowach widzów. Muszenie nie jest łatwym spektaklem, ale warto się w nim zatopić. Nawet gdybyśmy mieli na chwilę stracić dech.

Teatr Dramatyczny im. Gustawa Holoubka w Warszawie, Muszenie, reżyseria Jagoda Szelc, tekst i dramaturgia Tomasz Śpiewak, Jagoda Szelc, scenografia i wideo Michał Dobrucki, kostiumy Maja Wolak, sound design Justyna Stasiowska, reżyseria światła, operator obrazu wideo Przemysław Brynkiewicz, ruch sceniczny Katarzyna Sikora, premiera 22 maja 2026.

Lidia Kępczyńska

Studentka Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Współpracuje z „Dwutygodnikiem”. Entuzjastka wczesnych animacji Pixara.