Piękne cierpienie pięknych ludzi

Piękne cierpienie pięknych ludzi
Kolekcja prywatna, reż. Claude Bardouil / fot. Maurycy Stankiewicz / Nowy Teatr w Warszawie
Bardouil w Kolekcji prywatnej z perwersyjną przyjemnością zanurza się w obrazach cudzych tragedii: upadłych gwiazd, rozbitych życiorysów, cierpiących kobiet.

Kolekcja prywatna Claude’a Bardouila jest jak piosenka Lany Del Rey – smutna, przesycona nostalgią i tęsknotą za tym, co minione. Jednocześnie romantyzuje przemoc i cierpienie. To perwersyjne, niemal pornograficzne pragnienie przyglądania się jednostkom w sytuacjach granicznych staje się fundamentem całego spektaklu.

Reżyser przywołuje duchy – zarówno w postaciach, jak i w scenograficznej warstwie spektaklu, świadomie wykorzystując rekwizyty, meble czy dekoracje obecne we wcześniejszych produkcjach Nowego Teatru. Pełnymi garściami czerpie się tu z dorobku Krzysztofa Warlikowskiego. Bardouil wprowadza na scenę obiekty znane z Kabaretu warszawskiego, maski z Francuzów, Opowieści afrykańskich czy najnowszej Europy. Nieustannie powraca również do własnego spektaklu Exhausted/Wyczerpani. Łączy fragmenty wywiadów, opowiadań i utworów muzycznych, próbując stworzyć wielowarstwowy kolaż przeszłych zdarzeń, osadzonych w nowym, odświeżonym kontekście.

Reżyser powołuje swoje teatralne alter ego – chłopca w pozbawionej wyrazu masce, niemego, poruszającego się w sposób ekscentryczny i przerysowany. Jego historie opowiada matka, była Miss Normandii. Przywołuje ona losy swojego zmarłego brata: mężczyzny w kryzysie uzależnienia, stosującego przemoc wobec partnerki, który ostatecznie wyskakuje z okna na siódmym piętrze.

Bardouil ożywia Chantal Akerman (Ewelina Pankowska), autorkę filmu Jeanne Dielman, Bulwar Handlowy, 1080 Bruksela, która rok po śmierci własnej matki odebrała sobie życie. Na scenie pojawia się francuska pisarka Marguerite Duras (Małgorzata Hajewska-Krzysztofik) oraz ikony punku: Iggy Pop i Sid Vicious (obie postacie grane przez reżysera). Dołącza do nich Nancy Spungen (Magdalena Popławska), partnerka basisty Sex Pistols, zamordowana w 1978 roku. Wśród widm jest też Mike Kelley (Wojciech Grudziński), amerykański artysta wykorzystujący w pracach metodę kolażu. Jego historia również naznaczona jest tragedią – 31 stycznia 2012 roku mężczyzna popełnił samobójstwo poprzez zatrucie tlenkiem węgla. Ten osobliwy asamblaż nie kończy się jednak na ikonach muzyki, kultury i sztuki. Znajduje się w nim Savannah – gwiazda filmów pornograficznych. Kobieta odebrała sobie życie po wypadku samochodowym, w wyniku którego doznała rozległych obrażeń twarzy.

Reżyser nie poprzestaje na samej obecności postaci w jednej przestrzeni. Miesza ich życiorysy, tworząc hybrydyczne tożsamości i alternatywne wersje wydarzeń. W Kolekcji prywatnej to nie Kelley, lecz Duras próbuje zatruć się gazem, wkładając głowę do piekarnika. Iggy Pop stapia się z Sidem Viciousem, a Nancy Spungen z Savannah. Poszczególne historie tracą swoją autonomię i zaczynają funkcjonować jako elementy większej opowieści o autodestrukcji.

W sposób kolażowy funkcjonuje również cały zespół twórczy. Bardouil, Grudziński, Pankowska, Popławska i Hajewska-Krzysztofik wcielają się w wiele postaci, nieustannie przemieszczając się między kolejnymi tożsamościami. W tym sensie nie kreują autonomicznych charakterów – są raczej przebłyskami świadomości, śladami pamięci błąkającymi się po labiryncie zdarzeń.

Kolekcja prywatna, reż. Claude Bardouil / fot. Maurycy Stankiewicz / Nowy Teatr w Warszawie

W podobny sposób Bardouil konstruuje samą narrację. Choć na ekranach pojawiają się imiona i nazwiska osób, których dotyczą poszczególne fragmenty, ich historie nie zostają dramaturgicznie domknięte w osobnych scenach. Migawki z życia bohaterów powracają przez cały spektakl, przenikają się i nakładają na siebie. Widz zostaje zanurzony w strumieniu świadomości, gdzie słowa uruchamiają kolejne ciągi skojarzeń, wspomnień i obrazów. Jedne pozostają ostre i wyraziste, inne ulegają zniekształceniu; wszystkie jednak powracają w formie niepokojących reminiscencji.

Można odnieść wrażenie, że znajdujemy się na teatralnym cmentarzu, a zarazem na wysypisku pamięci. W finale wnoszone są kartonowe sylwetki bohaterów. Ostatnie miejsce zajmuje czarno-biała postać Ewy Dałkowskiej w kostiumie z poprzedniego przedstawienia Bardouila. Przywołanie zmarłej rok wcześniej aktorki Nowego podkreśla widmowy charakter spektaklu. Jej postać nie zostaje wpisana w fabularny porządek tragicznych losów pozostałych bohaterów; stanowi raczej niemy hołd złożony tym, którzy ukształtowali wrażliwość i drogę artystyczną reżysera. Nad tekturowymi figurami rozwija się transparent z napisem „Rock is dead” – hasłem, które od dekad powraca niczym samospełniająca się przepowiednia, zwiastująca kres epoki.

W pewnym sensie jest to spektakl charakterystyczny zarówno dla Nowego Teatru, jak i dla twórczości Krzysztofa Warlikowskiego, od lat poruszającej tematy pamięci, odchodzenia, przemocy. Nie mam wątpliwości, że Kolekcja prywatna jest dziełem głęboko osobistym. Trudniej jednak dostrzec w niej samoświadomość wobec mechanizmów, którymi się posługuje.

W toku intensywnych debat nad obecnością przemocy w sztuce istotne stają się pytania zarówno o sens jej przedstawiania, jak i o środki artystyczne służące jej reprezentacji. Spektakl Bardouila nie podejmuje tego wyzwania. Z perwersyjną przyjemnością zanurza się w obrazach cudzych tragedii: upadłych gwiazd, rozbitych życiorysów, cierpiących kobiet. Nie próbuje jednak odpowiedzieć na pytania, które sam prowokuje. Dlaczego tak chętnie estetyzujemy cierpienie? Dlaczego właśnie tragedia miałaby stanowić uprzywilejowane źródło sztuki? I czy jej nieustanne romantyzowanie nie prowadzi nas w ślepą uliczkę?

W rezultacie widz zostaje wciągnięty w opowieść o pięknych ludziach, którzy pięknie cierpią – co do tego nie ma wątpliwości. Ich ból zostaje oprawiony w nostalgiczne piosenki, poetyckie metafory i atrakcyjne wizualnie kostiumy. Wracam do domu z głową pełną obrazów doskonale znanych z popkultury. A potem włączam kolejne piosenki Lany Del Rey.

Nowy Teatr w Warszawie, Kolekcja prywatna, koncepcja, choreografia Claude Bardouil, scenografia, współpraca artystyczna Saskia Hellmann, kostiumy Ewa Gronowska, dramaturgia Anna Lewandowska, muzyka Adam Walicki, wideo Bartłomiej Zawiła, reżyseria dźwięku Mirosław Burkot, reżyseria świateł Dariusz Adamski, premiera 20 czerwca 2026.

Antonina Dobrowolska

She/her. Studentka wiedzy o teatrze w Akademii Teatralnej w Warszawie. Publikowała w „Didaskaliach” i „Dialogu”.