Powiedz mi coś, czego nie wiem

Powiedz mi coś, czego nie wiem
Bardzo długa i powolna katastrofa tramwaju nr 26, reż. Julia Nowak / fot. Adrian Lach / TR Warszawa
Debiut Julii Nowak nie jest spektaklem smutnym ani przygnębiającym. Wydobywając absurd współczesnej rzeczywistości i opowiadając o niej z ironicznym humorem, pozostawia jednak pytanie, czy samo rozpoznanie własnej bezradności jeszcze nam wystarcza.

Tramwaj numer 26. Gdzieś pomiędzy przystankami dochodzi do wypadku. Między punktem A i punktem B poznajemy bohaterów spektaklu w reżyserii Julii Nowak.

Laska (Izabella Dudziak) szuka telefonu. Bez niego jest jak bez ręki. Jej życie organizują kolorowe bloczki w kalendarzu Google: korporacyjne spotkania, deadlajny, kolejne zadania. To one wyznaczają rytm jej codzienności. Nie ma w nim miejsca na wakacje, urlop ani odpoczynek. Trzeba zdążyć wyrobić normę. Problem pojawia się wtedy, gdy Laska traci pracę, a wraz z nią poczucie celu. W tramwaju nie jest sama. Wraz z dramaturżką Karoliną Szczypek reżyserka kreśli galerie postaci uwikłanych w ten sam mechanizm nieustannego pośpiechu i produktywności.

Projektariusz (Michał Jan Meller) walczy z kolejnym deadlajnem. Musi dostarczyć zadanie na czas. Jeśli mu się uda, być może dostanie stałą pracę, a wraz z nią odrobinę stabilności. Hipochondryczka (Aleksandra Popławska) biegnie do zostawionego bez opieki dziecka, po drodze próbując zaopatrzyć się w aptece we wszystko, co mogłoby choć na chwilę poprawić jej samopoczucie. Na chorowanie nikt nie może sobie pozwolić. Dostawca jedzenia (Filip Zaręba) musi z kolei zdążyć do kolejnego klienta. Ramen, sajgonki, pizza, nieważne co, ważne, żeby dotarło na czas. Niezależnie od pogody, minusowych temperatur, korków czy nawet wypadku tramwajowego. Przez historie bohaterów prowadzi nas Motorniczy (Mirosław Zbrojewicz). Ich losy składają się na obraz świata, w którym praca, obowiązek i nieustanna produktywność zaczynają zajmować miejsce wszystkiego innego.

Nie da się odmówić Nowak, że Bardzo długa i powolna katastrofa tramwaju nr 26 jest spektaklem dokładnie przemyślanym, precyzyjnym, wręcz koronkowym. We wnętrzu feralnego tramwaju, zamkniętego w świetnej scenografii Antoniny Kality, wszystko ma swoje miejsce i funkcję. Od choreografii Any Kuszareckiej po rytmiczny, absurdalny tekst, kolejne elementy układają się w precyzyjnie działający mechanizm.

To właśnie formalna konstrukcja spektaklu sprawia, że diagnoza kapitalistycznej codzienności nie pozostaje jedynie treścią scenariusza. Szybkie tempo wypowiadanych kwestii, gorączkowe wyrzucanie z siebie słów, pomysłów i działań przypominają odhaczanie kolejnych punktów na liście. Ruch oddaje zarówno nieustanny pęd (świetna scena dostawy zamówionego jedzenia), jak i wymuszone wypadkiem zawieszenie. Nawet przestrzeń tramwaju wzmacnia poczucie zamknięcia: bohaterowie mogą się poruszać, ale nie mają dokąd pójść. Ich ruch okazuje się pozorny, podobnie jak pozorna jest możliwość wyrwania się z mechanizmu organizującego ich życie.

Debiut Nowak nie jest spektaklem smutnym ani przygnębiającym. Choć bezpośrednio dotyka kwestii kapitalizmu, prekaryzacji i projektariatu, robi to w tonie wolnym od patosu i dramatyzmu. Przeciwnie: wydobywa kompletny absurd współczesnej rzeczywistości, opowiadając o niej z ironicznym humorem. Bo właściwie co innego nam pozostało?

I chyba właśnie w tym tkwi największa wątpliwość, jaką budzi we mnie nowa premiera TR Warszawa. Diagnoza w niej zawarta wydaje się ostatecznie dość prosta: jesteśmy ofiarami kapitalizmu i niewiele możemy z tym zrobić. W bohaterach i sytuacjach rozpoznajemy samych siebie, przyglądamy się własnemu uwikłaniu, godząc się zarazem z myślą, że tkwimy w pułapce bez wyjścia.

Strategia bezradności jako postawy wobec późnego kapitalizmu jest kusząca. Nie bez powodu pojawia się w przedstawieniach wielu młodych twórców i twórczyń. Choćby w Przemianie Grzegorza Jaremki, Moim roku relaksu i odpoczynku Katarzyny Minkowskiej czy Hamlecie Kamila Białaszka. Uznanie własnej niemocy pozwala choć częściowo zdjąć z nas ciężar odpowiedzialności za otaczającą rzeczywistość, i być może jest w tym pewna racja. Tego rodzaju narracje niewątpliwie odpowiadają też na potrzeby widzów. Bo przecież wszyscy jesteśmy zmęczeni, wkurwieni, sfrustrowani. Dobrze jest wiedzieć, że inni też tak mają.

Bardzo długa i powolna katastrofa tramwaju nr 26, reż. Julia Nowak / fot. Adrian Lach / TR Warszawa

Jednocześnie tego rodzaju narracje wydają mi się coraz bardziej kontrproduktywne. Bo właściwie co nam dają? Jaki stosunek do rzeczywistości proponują? Jeśli po raz kolejny dochodzimy do wniosku, że jesteśmy zmęczeni, prekaryjni, przepracowani i bezsilni, a systemu nie da się zmienić, to co nam pozostaje?

Nie piszę tego dlatego, że oczekuję od twórczyń sformułowania recepty dla człowieka późnego kapitalizmu. Nie sądzę też, by każdy teatr musiał być aktywistyczny. Stawianie takich wymagań młodym artystkom przychodzi nam zresztą zbyt łatwo. Być może wynika to z przekonania, że w obecnym systemie same nieustannie zmuszone są do walki o własne prawa, dlatego tak chętnie postrzegamy ich twórczość właśnie przez ten pryzmat.

Bardzo długa i powolna katastrofa tramwaju nr 26 pozostawia pewien niedosyt. Nowak i Szczypek bardzo sprawnie pokazują mechanizmy, w których utknęli bohaterowie. Spektakl działa z imponującą, zwłaszcza jak na debiut, precyzją. Warstwa formalna staje się wręcz idealnym odbiciem opisywanego przez artystki systemu. Być może właśnie dlatego chciałoby się od tego spektaklu czegoś więcej niż diagnozy codzienności, którą przecież znamy aż nazbyt dobrze. Wszystkie opisane tu mechanizmy przetestowaliśmy już na sobie. Goniliśmy za deadlajnami, traciliśmy stabilność i nadzieję, sięgaliśmy po kolejne psychotropy. Poszliśmy na spektakl o późnym kapitalizmie i śmiejemy się z absurdu własnej sytuacji. Rozpoznajemy kolejne elementy układanki, kiwamy głowami, myślimy: „Tak, dokładnie, to o nas”.

Tylko co dalej? Samo rozpoznanie pułapki przestaje być satysfakcjonujące, skoro wiemy, że następnego dnia znów w nią wpadniemy. I być może właśnie dlatego coraz trudniej zadowolić się kolejną opowieścią o naszym zmęczeniu.

TR Warszawa, Bardzo długa i powolna katastrofa tramwaju nr 26, tekst i reżyseria Julia Nowak, dramaturgia Karolina Szczypek, choreografia Ana Kuszarecka, muzyka Maksymilian Zieliński, scenografia i światła Antonina Kalita, kostiumy Zuzanna Bąk, premiera 11 września 2026.

Antonina Dobrowolska

She/her. Studentka wiedzy o teatrze w Akademii Teatralnej w Warszawie. Publikowała w „Didaskaliach” i „Dialogu”.