W zamian
Teatr dla młodzieży czy teatr tłumaczący młodzież dorosłym? Spektakl czy film dokumentalny? Greta Agnieszki Jakimiak i Mateusza Atmanato teatralno-aktywistyczny projekt w Teatrze Ochoty.
Zamiast scenografii – wystawa fotograficzna Kanału Dziennikarstwa Aktywistycznego K.D.A. Zamiast scenariusza – warsztaty z ekspertkami i ekspertami. Zamiast spektaklu – naprawdę niezły film dokumentalny z komentarzem na żywo. Tak można podsumować najnowszy projekt teatralno-aktywistyczny pod tytułem Greta w reżyserii Mateusza Atmana i Agnieszki Jakimiak w warszawskim Teatrze Ochoty.
Pierwsze dwa „zamiast” nie budzą zastrzeżeń. Po co tworzyć dekorację (do przedstawienia opowiadającego między innymi o zmianach klimatycznych), która byłaby wyciągana z magazynu kilka razy w roku, a następnie zutylizowana? Przeprowadzenie bezpiecznego i wartościowego dla aktorów procesu, a nie budowa fikcyjnej ramy narracyjnej dla wzmocnienia bohaterów, też nie wydaje się kontrowersyjne. Uwiera mnie jednak trzecie „zamiast”. Czy Festiwal Filmowy Millennium Docs Against Gravity nie byłby właściwszym miejscem do zaprezentowania Grety?
W spektaklu biorą udział dwie grupy – pięcioro aktorek i aktorów sezonowego zespołu teatru (Piotr Gadomski, Piotr Kulesza, Barbara Liberek, Aleksandra Tokarczyk, Maciej Walter) oraz młode osoby aktywistyczne działające głównie w Warszawie, w przeszłości lub obecnie związane z Extinction Rebellion, Ostatnim Pokoleniem czy Gniazdem – Centrum Aktywizmu Klimatycznego (Anna Błasińska, Stanisław Ciemniewski, Filip Gajda, Patryk Gruszka, Nadia Tarkowska). Pierwsza grupa występuje na scenie, drugą widzimy jedynie na ekranie. Jedna z aktorek żartuje, że nie starczyło pieniędzy, aby zapłacić aktywistom. A może to nie żart? Bohaterki i bohaterowie filmów dokumentalnych często nie otrzymują żadnego wynagrodzenia. Pracuje się tam z dużo mniejszymi budżetami niż w kinie fabularnym, a filmy nie przyciągają tłumów. Funkcjonują głównie w obiegach festiwalowych, po czym znikają albo trafiają na platformy streamingowe. Może Greta przetrwa dłużej? Aktorki i aktorzy nie wcielają się w konkretne postaci. Nie noszą kostiumów. W pierwszym etapie projektu – otwartych próbach plenerowych i warsztatach z ekspertkami oraz ekspertami – uczestniczyli wspólnie z aktywistami. Uczyli się, jak skutecznie uprawiać nieposłuszeństwo obywatelskie i jak przeprowadzać deeskalację podczas akcji interwencyjnych. Wykonywali symulacje protestów i zorganizowali happening w Pizza Hut. Wideo, na którym Aleksandra Tokarczyk i Maciej Walter jedzą pizzę, popijając i wypluwając sztuczną krew na białe ubrania, krążyło w sieci. Ujawniono, że sieć fast foodów współpracuje z Siłami Obronnymi Izraela (IDF), dostarczając darmowe posiłki żołnierzom dokonującym mordu na Palestynkach i Palestyńczykach. Do akcji dołączyli aktywiści w kefijach, wymachujący palestyńską flagą i skandujący hasła znane z propalestyńskich demonstracji. Po wszystkim uczestnicy przeprosili obsługę lokalu i posprzątali po sobie.
Opisane powyżej wydarzenia stanowią treść filmu dokumentalnego, odtwarzanego w spektaklu fragmentarycznie. Podczas krótkich pauz zespół aktorski komentuje to, co właśnie zobaczyliśmy, lub zapowiada kolejne sceny. Padają też pytania: „Z czym wam się kojarzy aktywizm?”, „Szczęście czy świadomość?”. Na uwagę zasługują znakomite zdjęcia Celiny Przyklęk. Operatorka sprawnie porusza się między przestrzeniami – od zurbanizowanych dzielnic po dziką tkankę miejską. Wprowadza nas w świat aktywizmu, pozwalając zrozumieć dramaturgię protestu. Działania aktywistyczne przypominają teatralny proces twórczy: to przygotowane i przećwiczone choreografie, które można łatwo modyfikować, dostosowując je do konkretnej sytuacji.

Performerzy nie wychodzą na scenę, siedzą obok widzek i widzów na czarnych krzesłach. Poniekąd wymazują swoją obecność, usuwają się w cień, oddają widoczność osobom aktywistycznym i tematom. Ich rola ogranicza się do budowania edukacyjnej ramy projektu – dopowiadania, tłumaczenia, wprowadzania nowych kontekstów. Grupą docelową są bowiem odbiorcy w wieku 16–19 lat oraz dorośli. Na pokazie, który widziałam, przeważali ci pierwsi – żywo reagujący zarówno na film, jak i żywy plan.
Głównymi bohaterkami i bohaterami są wspomniani Anna, Stanisław, Filip, Patryk oraz Nadia. To młode osoby, które dopiero rozpoczęły studia albo wciąż uczą się w liceum. Ich codzienność nie przypomina jednak życia przeciętnych nastolatków. Poza nauką uczestniczą w protestach, organizują demonstracje, blokują ulice, przywiązują się do drzew i wspierają osoby doświadczające przemocy systemowej. Pojawiają się tam, gdzie dzieje się niesprawiedliwość. Stoją za tymi, którzy nie mają siły walczyć. W filmie wspominają o Strajku Kobiet, manifestacjach propalestyńskich, protestach przeciwko wycince drzew i niszczeniu przyrody, a także o walce w obronie mniejszości (LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnościami). Jednak przede wszystkim łączą ich protesty klimatyczne. Opowiadają, jak obudziła się w nich postawa nieposłuszeństwa obywatelskiego oraz jak radzą sobie z przemocą słowną i fizyczną ze strony policji czy niezadowolonych mieszkańców stolicy.
Tytuł spektaklu nawiązuje – jak czytam na stronie teatru – do „współczesnej superbohaterki” Grety Thunberg, która najpierw milczeniem podbiła Skandynawię, a później cały świat. Przywódcy państw i milionerzy marzą, by nigdy nie dorosła. Jako neuroatypowa kobieta zmaga się z uprzedmiotowieniem i infantylizacją. O niej również powstał film dokumentalny, Jestem Greta w reżyserii Nathana Grossmana. Mimo że Thunberg stała się twarzą Młodzieżowego Strajku Klimatycznego i ikoną aktywizmu klimatycznego, sama buntuje się przeciwko tej narracji. Zwraca uwagę, że nie przezwyciężymy katastrofy klimatycznej mitem bohaterstwa, lecz siłą wspólnoty. Zauważa to także jedna z aktywistek, Anna Błasińska, która docenia działania Thunberg i podkreśla jej inspirującą rolę, ale przypomina, że realnej zmiany dokonują tłumy bezimiennych osób wychodzących na ulicę. W młodzieżowych ruchach na rzecz klimatu kluczowa była frekwencja, a nie rozpoznawalność liderek i liderów. Dlaczego więc duet Atman–Jakimiak nazwał projekt Greta? Czy sprowadzanie Thunberg do symbolu nie jest przeciwskuteczne, a nawet lekceważące wobec innych osób aktywistycznych?
Ostatecznie Greta jako opowieść o świecie współczesnych aktywistów może być idealnym wydarzeniem dla nieprzekonanych rodziców (a może także nauczycieli?), którzy nie rozumieją zaangażowania nastolatków i stosowanych przez nich metod. Obecna na widowni kobieta, która przyszła z dwiema dziewczynami, na zadane ze sceny pytanie, z czym kojarzy jej się aktywizm, odpowiedziała: „z chaosem”. Może wyszła z Grety z inną odpowiedzią?