Młode dziewczyny też ćpają

Młode dziewczyny też ćpają
Bez alko i dragów jestem nudna, reż. Mira Mańka / fot. Piotr Nykowski / Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu
Bez alko i dragów jestem nudna mówi o problemie uzależnienia lżej niż niedawne hity: Melodramat czy Mój rok relaksu i odpoczynku. Ale może dobrze. Chyba warto poszukiwać nowych języków dostosowanych do młodszej publiczności – tym bardziej że wiek inicjacji alkoholowej i narkotykowej systematycznie się obniża.

Alkohol przestał uchodzić za substancję neutralną. Coraz więcej osób decyduje się na życie w trzeźwości – nie tylko z powodu doświadczenia uzależnienia czy współuzależnienia. Polki i Polacy popierają rozwiązania ograniczające sprzedaż używek, dawniej uznawane za kontrowersyjne i godzące w obywatelską „wolność”. Świadomość społeczną budują – co ciekawe – twórcy i twórczynie instagramowi. Wegańska influencerka Justyna Żak spaceruje po Warszawie, pokazując, ile szkła pozostawionego w przestrzeni publicznej udaje jej się zebrać w ciągu godziny. Wózeczek na kółkach szybko zapełniają butelki po piwie, wódce i winie. Jej filmiki osiągają po kilkaset tysięcy wyświetleń i generują liczne komentarze. Twarzą aktywistycznej walki stał się Jan Śpiewak, znany ze zgłaszania do prokuratury osób łamiących ustawę o wychowaniu w trzeźwości. Inną popularną orędowniczką sobriety pozostaje Marta Markiewicz – organizatorka masowych trzeźwych imprez. Jej autobiograficzna powieść Bez alko i dragów jestem nudna stanowi punkt wyjścia spektaklu w reżyserii Miry Mańki, odpowiedzialnej także za adaptację tekstu.

Zasadnicza część książki dotyczy procesu wychodzenia z nałogu oraz nauki życia od nowa. Dowiadujemy się, że autorka zauroczyła się alkoholem już w wieku trzynastu lat, a kilka lat później sięgnęła po twarde narkotyki i dopalacze. Oprócz przywoływania hardcore’owych doświadczeń, takich jak ćpanie z własnym ojcem, w przystępny sposób opisuje mechanizmy uzależnienia i czynniki sprzyjające jego rozwojowi. Wyjaśnia, czym jest głód emocjonalny oraz dlaczego po używki sięgają także osoby, które – pozornie – nie doświadczyły w życiu niczego trudnego.

Teatr kocha alkohol. Narkotyki zresztą też – na scenie, ale przede wszystkim w kulisach. W spektaklach po kieliszek i kreskę sięgają jednak zazwyczaj starsi mężczyźni. Problem uzależnienia wśród młodych jest bagatelizowany. Ostre imprezowanie tłumaczy się potrzebą zabawy i koniecznością „wyszumienia się”. Bez alko i dragów jestem nudna pokazuje, że choroba alkoholowa może dotknąć każdego, nawet kilkunastoletnią dziewczynę. Choć ramą przedstawienia jest książka Markiewicz, Mańka wprowadza na scenę dodatkowe postaci, które nie występują w powieści. Każda z nich ma na imię Marta, ale nie służy to multiplikacji głównej bohaterki. To odrębne historie: matki dwójki dzieci rozładowującej napięcie kieliszkiem wina (Mirosława Sobik); nastolatki, która w wieku jedenastu lat sięgnęła po leki na kaszel z kodeiną (Zofia Stafiej); młodego mężczyzny zawalającego studia przez marihuanę (Igor Tajchman) oraz kobiety wypijającej codziennie małpkę czystej wódki (Ada Dec). Wprowadzenie dodatkowych bohaterek i bohaterów sprawia, że historia Marty-pierwowzoru (Julia Sobiesiak-Borucka) schodzi na dalszy plan.

Dramaturgia jest kopią pomysłu z innego przedstawienia Mańki, Przewodnika feministycznej psujzabawy, zrealizowanego z Grupą Artystyczną TERAZ POLIŻ w Nowym Teatrze. W warszawskim spektaklu sceny odnoszące się do kolejnych rozdziałów książki Sary Ahmed były poprzedzane przez blackouty i charakterystyczny, powtarzalny sygnał dźwiękowy. W Bez alko… mechanizm działa identycznie – melodyjka i migające reflektory sygnalizują nowe wątki. Byłam przekonana, że dziesiąta scena zamyka całość, ale później nastąpiło kolejnych dziesięć. Zapewne porządkuje to narrację, niemniej dla widowni okazuje się zabiegiem monotonnym i nużącym.

Początkowo sądziłam, że nie doczytałam opisu i trafiłam na spektakl skierowany do młodzieży. Miałam trudność z wejściem w konwencje komediowe i stand-upowe. Towarzyszyło mi poczucie zażenowania wywołane infantylnym sposobem prowadzenia opowieści. Niekiedy ta strategia wydawała się mieć sens, na przykład w momentach tematyzowania relacyjnego krindżu. Marta „od marihuany” i Marta „od wódki” próbują swoich sił w trzeźwym flircie. Nie wiedząc, jak zacząć rozmowę, chłopak pyta dziewczynę, czy wie, że pingwiny mają kolana. Dobrze wypada Igor Tajchman (grający w dublurze z Łukaszem Ignasińskim), wcielający się również w karykaturalnego terapeutę uzależnień Waldka. Kilka zabawnych scen nie zrekompensowało początkowego rozczarowania. Zdaje się jednak, że pozostawałam w mniejszości – widownia przyjęła premierę z entuzjazmem i reagowała głośnym śmiechem.

Bez alko i dragów jestem nudna, reż. Mira Mańka / fot. Piotr Nykowski / Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu

Scenografia Katarzyny Sobolewskiej przywodzi na myśl klub muzyczny – przestrzeń zabawy i tańca. Podłogę pokrywa mieniąca się srebrna okleina, w głębi sceny stoją dwie rampy, a całości towarzyszą kolorowe ledy. Klimat dopełniają światła (Klaudyna Schubert) oraz sensualna choreografia Dominika Więcka. To współczesny krajobraz uzależnienia: modne bary i kluby, w których w toaletach zażywa się zakazane substancje.

Nie sposób odmówić Mańce słuchu społecznego, wrażliwości literackiej oraz kompetencji z zakresu PR i marketingu. Reżyserka zdaje się odnajdywać własną drogę: wystawia teksty popularne, a zarazem istotne, dotykające tematów tabu i dobrze przyjmowane przez krytyków oraz czytelników – jak wspomniany Przewodnik… czy proza Emilii Dłużewskiej Jak płakać w miejscach publicznych (Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie). W Toruniu do współpracy zaprosiła choreografa i tancerza Dominika Więcka, znanego również z humorystycznych rolek publikowanych w mediach społecznościowych. Więcek i Markiewicz promują spektakl online, poszerzając potencjalną publiczność poza oficjalne kanały Teatru im. Wilama Horzycy.

Bez alko i dragów jestem nudna stanowi propozycję zupełnie odmienną od takich realizacji, jak genialny Melodramat Anny Smolar z Teatru Powszechnego w Warszawie, opowiadający o chorobie alkoholowej, warunkowej miłości i współuzależnieniu, czy równie udany Mój rok relaksu i odpoczynku Katarzyny Minkowskiej z warszawskiego Teatru Dramatycznego, skupiony na zażywaniu końskich dawek leków nasennych. Osobiście wolę, gdy temat uzależnienia traktowany jest z pełną powagą, choć w polskich tekstach kultury nie brakuje także romantyzowania i mitologizowania nałogu. Warto więc poszukiwać nowych języków dostosowanych do młodszej publiczności – tym bardziej że wiek inicjacji alkoholowej i narkotykowej systematycznie się obniża. W spektaklu Mańki pojawia się dydaktyzm, lecz nie przybiera on nachalnej formy. To raczej głos wspierającej przyjaciółki, przypominającej, że wszystko będzie dobrze.

Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu, Bez alko i dragów jestem nudna, scenariusz, reżyseria Mira Mańka, scenografia, kostiumy Katarzyna Sobolewska, muzyka Magda Dubrowska, reżyseria świateł Klaudyna Schubert, choreografia Dominik Więcek, premiera 10 stycznia 2026.

Magdalena Ożarowska

Krytyczka teatralna, teatrolożka, fotografka i pracownica kultury. Ukończyła Wiedzę o teatrze na Uniwersytecie Jagiellońskim. Studiowała również na Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza. Pracuje w Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego, gdzie łączy zainteresowania teatralno-fotograficzne.