25xXXI. Spektakle ćwierćwiecza: CEZARY IDZIE NA WOJNĘ

25xXXI. Spektakle ćwierćwiecza: CEZARY IDZIE NA WOJNĘ
Cezary idzie na wojnę, reż. Cezary Tomaszewski / fot. Pat Mic / Teatr Komuna Warszawa
Godzinny performans queeruje dyscyplinę nakładaną na męskie ciało – to, które powinno być nieustannie gotowe, żeby stanąć do walki. Fizyczność poddaje się tu humorystycznemu remiksowi i żywiołowi nieprzewidywalności.

Cezary Tomaszewski, reżyser i choreograf często eksplorujący subwersywne potencjały muzyki poważnej (madrygały Claudia Monteverdiego wprowadził np. do baru mlecznego), od momentu pojawienia się w polskim krajobrazie teatralnym drugiej dekady XXI wieku wypracował charakterystyczną dykcję artystyczną. Dał się poznać jako miłośnik wyrazistej plastyki, radosnego przegięcia czy świadomego zbliżania się do kiczowatego przepychu. W Gdyby Pina nie paliła, to by żyła (Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu, 2017) wielki papieros przebijał ledowe serce zawieszone w tle sceny, gdzie buchał „dymem” z zimnych ogni. W musicalu Gracjan Pan (Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu, 2020) zainspirowanym postacią legendarnego polskiego youtubera (dorosłego mężczyzny z blond fryzurą „grzybkiem”, noszącego krótkie sportowe spodenki) widownia była zabierana do Gracjanlandu – kolorowej krainy, w której przyrządza się karbowane frytki ze śmietaną i nosi skarpety do sandałów. W Powrocie Tamary (Teatr Studio w Warszawie, 2020) złotym figurom łabędzi na tle różowych draperii towarzyszyła uczta złożona z ostentacyjnie sztucznych krabów, tortów i udek kurczaka. Cezary idzie na wojnę był na tym tle pracą nieco osobną, zrealizowaną z mniejszym przepychem, w niewielkim offowym ośrodku. Wbrew temu, a może właśnie z tego powodu stał się szczególnym zapisem strategii scenicznych Tomaszewskiego.

Spektakl prezentowany był jeszcze przed zamknięciem siedziby Komuny Warszawa przy Lubelskiej 30/32. Stanowił część produkowanego w latach 2016–2018 roku cyklu Przed wojną / Wojna / Po wojnie, dla którego impulsem – jak ogłaszała Komuna – była wojna w Ukrainie i Syrii, Brexit oraz zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich. Wówczas pytanie o możliwość wybuchu kolejnej wojny w Europie miało jeszcze czysto spekulatywny charakter. Cykl pomyślany był – jak mówił Grzegorz Laszuk – jako próba przekroczenia heroicznego typu reprezentacji i zwrócenia się w kierunku perspektywy bardziej osobistej, o mniejszym rozmachu narracyjnym.

Cezary idzie na wojnę, reż. Cezary Tomaszewski / fot. Pat Mic / Teatr Komuna Warszawa

Cezary idzie na wojnę poruszał się w poprzek, obok lub wbrew proponowanym podziałom czasowym. Jeśliby odnieść przedstawienie wprost do tytułu realizowanego w Komunie cyklu, to nie pasowałoby ono do żadnego z trzech jego członów. Tomaszewski zajął się bowiem nie tyle temporalnością wojny, ile dynamiką odrzucenia i potencjałami spekulacji wokół własnej biografii. Młody Cezary od komisji Wojskowej Komendy Uzupełnień otrzymał kategorię E – uznano go za trwale i całkowicie niezdolnego do pełnienia służby. W spektaklu artysta wraca do tego wydarzenia i zwraca się do decydentów z prośbą o rewizję swego przypadku. W postać Cezarego wciela się każda z osób performerskich: śpiewak i aktor Michał Dembiński, aktorzy-tancerze i choreografowie Oskar Malinowski i Baxi Ostrowski, aktor Łukasz Stawarczyk oraz pianistka i performerka Weronika Krówka. Każde z nich przedstawia się imieniem i nazwiskiem reżysera. Wydarzenie z jego życiorysu poddaje się rozproszeniu i zwielokrotnieniu; rozpisanie go na pięć głosów (a może właśnie na jeden, rozszczepiony?) osłabia warstwę reprezentacji i sprawia, że widzka może zdystansować się wobec osobistego wymiaru tej historii.

Godzinny performans rozgrywa się w przestrzeni salki gimnastycznej/męskiej szatni, a osoby występujące przywdziewają identyczne kostiumy – dresowe bluzy, jasne szorty, sneakersy. Tomaszewski w typowym dla siebie stylu performatywnie przechwytuje i łączy symfonię Dymitra Szostakowicza z Popołudniem fauna Claude’a Debussy’ego oraz pieśniami patriotycznymi ze Śpiewnika domowego Stanisława Moniuszki (pomysł na wykorzystanie twórczości Moniuszki przyszedł do reżysera nieoczekiwanie – Tomaszewski zobaczył jego portret w toalecie dawnej siedziby Komuny). Wizerunek kompozytora jest też elementem scenografii: Moniuszko spogląda na performans z opartego o tylną ścianę obrazu. Ruch łączący m.in. słynną awangardową choreografię Wacława Niżyńskiego, coś na kształt rozgrzewki z lekcji wychowania fizycznego i wojskowy dryl queeruje dyscyplinę nakładaną na męskie ciało – to, które powinno być nieustannie gotowe, by stanąć do walki.

Czytana z pełną powagą przez Michała Dembińskiego charakterystyka osoby, której nadano – tak jak przed laty Tomaszewskiemu – najniższą kategorię, wybrzmiewa abstrakcyjnie, jakby nie dotyczyła człowieka, ale kawałka mięsa nadającego się (lub nie) do dalszej obróbki. Kategoria E charakteryzuje mężczyznę, u którego występują „żebra nadliczbowe szyjne”, „pooperacyjny brak śledziony”, „odwrotne położenie trzewi”, „ciała obce wgojone w narządy klatki piersiowej upośledzające sprawność ustroju” czy „stopa płaska, koślawa, wydrążona, szpotawa, końska, piętowa”. Kiedy jednak odczyt kryteriów przerwany jest na kilka minut przez wspólną interpretację choreografii Niżyńskiego z Popołudnia fauna, mierniki przydatności i wydajności ciała zdają się tracić na znaczeniu, ustępując miejsca innemu modusowi, jakiemu podlegać może fizyczność. Tu zostaje ona zaprzęgnięta do twórczej ekspresji spod znaku humorystycznego remiksu i żywiołu nieprzewidywalności.

Cezary idzie na wojnę, reż. Cezary Tomaszewski / fot. Pat Mic / Teatr Komuna Warszawa

Cezary idzie na wojnę nie mówi nic całkowicie na serio. I może właśnie przez to jest momentami tak dotkliwy. Ironicznie odśpiewane patriotyczne pieśni wojenne Moniuszki pobrzmiewają złowrogo, jeśli pomyśleć o aktualnym stanie świata. Reżimy dzielące ludzi na kategorie wciąż tworzą i praktykują kolejne „zasady kwalifikacji”. Nie sposób jednak interpretować tej pracy, nie bacząc na kontekst związany z pojęciem narodu. Tomaszewski mierzy się bowiem w ramach swojego spektaklu nie tylko z normami dyscyplinującymi męskie ciało, ale i w dużej mierze z idiomem romantycznej polskości ewokowanym przez nazwisko, wizerunek i twórczość Moniuszki uznawanego za protoplastę rodzimej opery. Mit męstwa rozumianego jako gotowość do radykalnego poświęcenia w ramach heroicznych zmagań odgrywa szczególną tożsamościotwórczą rolę w polskim kontekście, w którym – co ważne – patriotyczne postawy zaanektowane zostały przez prawicowe narracje będące wariacjami na temat nacjonalizmu. Ramię w ramię z pojęciem jednego narodu idzie bowiem – w ramach tego typu narracji – jeden tylko typ patriotyzmu. Ten wychwalający odwagę w obliczu konfliktu zbrojnego i interpretujący śmierć w walce jako wyraz najwyższej miłości do ojczyzny. Tym bardziej na uwagę zasługuje popularność tego przedstawienia za granicą, poza naszym kontekstem historycznym i politycznym, świadcząca o jego angażującej kompozycji i dramaturgii opartej na inkluzywnych środkach wyrazu.

Spektakl został w zasadzie jednogłośnie uznany przez krytykę za udany i istotny („lekki, ale ważny” – pisała Aneta Kyzioł w „Polityce”). Dostrzegano przede wszystkim wywrotowy wymiar estetyki kampu oraz dowcipu jako narzędzia politycznego, a także skuteczne próby queerowego „rozminowania patriotycznych ideałów”. Krystyna Duniec usytuowała spektakl Tomaszewskiego w kontekście Męskich fantazji Klausa Theweleita, określając go mianem „scenicznej wiwisekcji” tej słynnej publikacji. Zdaniem autorki w spektaklu wyprodukowanym przez Komunę udało się wytworzyć „oryginalny styl choreografii społecznej, w której reżyser korzysta z dziedzictwa historycznej awangardy”. Mirosław Kocur w poetyce spektaklu zauważył nawet kontynuację tradycji Pomarańczowej Alternatywy, antykomunistycznego ruchu artystyczno-społecznego zapoczątkowanego we Wrocławiu w latach 80.

Twórcy i twórczynie od 2017 roku zjechali z tym przedstawieniem pół świata: prezentowane było nie tylko w Krakowie czy Lublinie, ale też m.in. w Sarajewie, Nowym Jorku, Edynburgu, Brukseli, Santiago de Chile, Podgoricy czy Bukareszcie. Spektakl ciągle żyje i podróżuje: w październiku 2025 roku zobaczyła go widownia poznańskiego QueerFestu. W tym samym roku została zrealizowana wersja telewizyjna. To, w jaki sposób Cezary idzie na wojnę aktualizował się (i aktualizuje nadal) przez kolejne lata, dowodzi, że bez wątpienia od początku wykraczał poza definicje „auto-” czy „post-teatru”, stanowiąc ważny fenomen niejako wyprzedzający dyskursywne nastroje. Co jednak może nawet bardziej istotne – przedstawienie to wymknęło się utrwalonej w Polsce logice eksploatacji, wedle której na długie trwanie zasługują przede wszystkim monumentalne spektakle poświęcone ważnym, ogólnospołecznym sprawom ujętym w mocnych kategoriach narracyjnych.

Komuna Warszawa, Cezary idzie na wojnę, reżyseria Cezary Tomaszewski, realizatorzy Bracia (Agnieszka Klepacka, Maciej Chorąży), Antoni Grałek, Justyna Wąsik, Klaudia Hartung-Wójciak, premiera 8 lipca 2017.

https://encyklopediateatru.pl/przedstawienie/70942/cezary-idzie-na-wojne

https://vod.tvp.pl/teatr-telewizji,202/cezary-idzie-na-wojne,2122343

Marcelina Obarska

Absolwentka teatrologii na UJ i gender studies w Instytucie Badań Literackich PAN. Doktorantka w Szkole Doktorskiej Nauk Humanistycznych UW, gdzie przygotowuje rozprawę poświęconą reprezentacjom aborcji w polskim teatrze po 1918 roku. Autorka tekstów z zakresu teorii i historii sztuk performatywnych.