25xXXI. Spektakle ćwierćwiecza: CUDZOZIEMKA
Cudzoziemka była pierwszą dużą premierą Katarzyny Minkowskiej w teatrze repertuarowym i od razu określiła styl jej inscenizacji i tematykę. Oto pojawił się teatr, który na serio chciał mówić o jednostce uwikłanej w relacje rodzinne, dotykając miejsc odkrywanych w gabinetach. Od potencjalnej banalności, w którą mogłoby się to wszystko osunąć, chronił cień śmierci.
Premiera Cudzoziemki w reżyserii Katarzyny Minkowskiej (9 października 2021) zwiastowała nieoczekiwaną zmianę paradygmatu. Teatr psychologiczny znalazł się w centrum, które od dawna zarezerwowane było dla teatru postdramatycznego i krytycznego. Strategie te powoli przestawały rezonować z rzeczywistością – wypierała je kultura terapii i zwrot ku opowieści (którą terapia de facto jest). Fikcja seriali czy literatury na wiele godzin potrafiła stłumić lęki wywołane pandemią COVID-19 i globalnymi kryzysami: klimatycznym, migracyjnym, a za chwilę wojennym. Teatr Minkowskiej organicznie wyrastał ze swoich czasów.
Oto pojawił się teatr, który na serio chciał mówić o jednostce uwikłanej w relacje rodzinne, dotykając miejsc odkrywanych w gabinetach, czyli najbardziej zranionych, najmocniej determinujących. Od potencjalnej banalności, w którą mogłoby się to wszystko osunąć, chronił cień śmierci (obecny nawet w przedstawieniu dla dzieci Człowiek jaki jest, każdy widzi, 2025). Wielkie tabu epoki późnego kapitalizmu Minkowska zobaczyła jako doświadczenie graniczne, które weryfikuje ekosystem rodzinny, wyrzuca z utartych torów, a czasem przynosi wolność, gdy wyjście z toksycznej relacji było wcześniej zbyt trudne.
Cudzoziemka roztrząsała ten ostatni przypadek, a przy okazji mocno uderzała w topos matki, co odbiło się późnej echem w młodym teatrze trzeciej dekady XXI. Twórczynie wychodziły od własnych doświadczeń córki/wnuczki mierzącej się z apodyktyczną i narcystyczną osobowością matki/babki.Książkę, która trafiała w sedno tych kwestii, podsunął reżyserce dyrektor artystyczny Teatru Polskiego Maciej Nowak. Rekomendacja okazała się tym bardziej celna, że także Maria Kuncewiczowa opisała w swojej powieści (drukowanej najpierw w odcinkach w „Kurierze Porannym” w 1935 roku) relację z własną matką. Po jej śmierci Kuncewiczowa porzuciła karierę śpiewaczki operowej i została pisarką, wybierając jednocześnie spełnione życie rodzinne.
W scenariuszu (Minkowska, Tomasz Walesiak) niektóre wątki zostały dopowiedziane biografią autorki, inne rozwinięte w oparciu o rozmowy toczące się na próbach. Zaskoczenie Minkowską polegało też na tym, że młoda reżyserka nie dekonstruowała klasyki, tylko szła za napisanym w dwudziestoleciu międzywojennym utworem (co jeszcze kilka sezonów temu było raczej wyjątkiem od reguły). Wrażenie to było zarazem słuszne – i paradoksalne, bo większość zainscenizowanych sytuacji scenicznych nie mieściła się w ramach zakreślonych przez powieść.
Literacka Cudzoziemka opisywała ostatni dzień życia Eweliny Róży Żabczyńskiej, meandrującej pamięcią po przeszłości (rodzinnym Taganrogu, skąd jako szesnastolatka wyjechała do Warszawy, by kształcić się w konserwatorium; miłości do Michała Bądskiego, syna nauczyciela skrzypiec, i nienawiści do Rosjanki, z którą ukochany się ożenił; późniejszym resentymencie spowodowanym cudzoziemskością i złamanym sercem, który zaważył na małżeństwie i macierzyństwie), jej przemianę i pojednanie z rodziną. Teatralna Róża (wybitna Alona Szostak) od początku nie żyła – i jako umarła oglądała własne uroczystości pogrzebowe.

Jej wejście bocznymi drzwiami na widownię rozpoczynało spektakl. Z satysfakcją przysłuchiwała się orkiestrze ustawionej na proscenium przed opuszczoną jeszcze kurtyną (Antraktowa Orkiestra Teatru Polskiego grała na żywo do końca przedstawienia). Lekko rozrzewniona zapewniała publiczność, że wszystko jest tu dla niej: oprawa muzyczna, kwiaty, dzieci, które będą bardzo płakać. Zawieszona w jakimś metateatralnym bardo, uczestniczyła w kolejnych fazach swojego pochówku, komentowała je i reagowała na zachowania bliskich tak, jak robiła przez całe życie: emocjonalnie, domagając się uwagi, pozostawania w centrum, realizowania swojej woli. Ale wpływu nie miała już na nic, co stopniowo zdawała sobie uświadamiać.
Spektakl miał czytelną dramaturgię. Rozpoczynał się ceremonią pogrzebową, gdzie zarysowane – i przekształcone – zostały relacje z umarłą i między żywymi; pogrzeb ukazywał kulminację emocji (był to krótki montaż nagranych na cmentarzu czarno-białych zbliżeń twarzy poszczególnych uczestników); wszystko kończyło się stypą, rozładowującą napięcie w luźnych rozmowach przy winie. Róża w milczeniu opuszczała scenę tymi samymi drzwiami, którymi wchodziła przed niespełna dwiema godzinami. Posyłała ostatnie spojrzenie widzom. Rodzina zajęta była ożywioną rozmową – nie ona była jej tematem.
Minkowska nie uwierzyła w cudowną metamorfozę tytułowej bohaterki, która łączyła nadwrażliwość z przemocą psychiczną. Jej ofiary zabierały głos w formie mów pogrzebowych. Syn Władyś (Michał Sikorski) wygłaszał hymn pochwalny idealnie skrojony pod oczekiwania i gust matki, której wolę nauczył się zaspokajać, ratując resztki autonomii emigracją. Ten doskonały występ dublowała bezgłośnie synowa Jadwiga (Kornelia Trawkowska), która we własnej, improwizowanej mowie dziękowała teściowej za swoją drugorzędną pozycję w hierarchii i opresywne ingerencje Róży w ich życie rodzinne. Mowa milczenie męża Adama (Andrzej Szubski) odzwierciedlała 40 lat związku. Córka Marta (Monika Roszko) rozpoczynała od opisu pierwszego snu erotycznego, w którym zamiast chłopca zobaczyła pochylającą się nad sobą matkę w szeleście jedwabiów i przy dźwiękach nokturnu (freudowskimi kompleksami podszyto relacje z obojgiem dzieci). Ale szybko jej przerywano, uznając, że wystarczy, jak zaśpiewa, bo „mama by sobie tego życzyła”.
Marta stojąc pośrodku sceny, odruchowo zaczynała zaplatać włosy w warkocz. Był to wyuczony element tresury Róży, która wcześniejszą obojętność wobec córki poczętej w wyniku małżeńskiego gwałtu zastąpiła atencją jej talentu: „ty jesteś kundel, daj głos […], ja nie chcę tak do ciebie mówić, ale ja muszę tak do ciebie mówić”. Dziewczyna naśladowała szerokie gesty śpiewaczki operowej, szczerzyła zęby, szeroko rozciągała usta, zastępując nową maską nerwowy uśmiech-tik, którym od początku przykrywała emocje, ale pozostawała niema. Jej zawłaszczony głos karmił ego matki.

Kuncewiczowa w Cudzoziemce zawiesiła decyzję Marty o porzuceniu śpiewu. W spektaklu odbywała ona z Pawłem (Mariusz Adamski) wzorcowy dialog małżeński (pytała męża, czy akceptuje przerwanie kariery, informowała o ciąży i obiecywała zadbać o relację; wypowiadała się też druga strona). Niespodziewanie na pogrzebie zjawiał się też Michał Bądski – mężczyzna w szczęśliwym związku, zupełnie inną wagę przywiązujący do krótkiego młodzieńczego zauroczenia. To on wypowiadał słowa, że czasem trzeba wyjść z relacji – w jednej chwili uwalniając Martę od mitu romantycznej miłości, jakim była karmiona, i burząc zamek z piasku, którego istnienie przez całe życie podtrzymywała Róża. Sceny te stanowiły wzorcowe przykłady użycia współczesnego języka terapii do konstrukcji dialogów postaci i ich portretów, co stało się charakterystyczne dla pokolenia trzydziestoletnich twórców i twórczyń. Dominik Gac na łamach „Teatru” nazwał ten nurt polskim teatrem terapii.
Od debiutu Minkowskiej w teatrze dramatycznym minęło dziś zaledwie pięć lat – w tym czasie artystka zdążyła zdobyć już większość najważniejszych scen i prestiżowych nagród. Za tym sukcesem stoi kilka osób. Minkowska (rocznik 1992), która sama kształciła się wielostronnie (jest absolwentką reżyserii, teatrologii oraz scenografii), pracuje w dość stałym teamie. Powtarzające się przy kolejnych spektaklach nazwiska realizatorów: Tomasza Walesiaka (dramaturgia), Łukasza Mleczaka (scenografia, kostiumy), Joli Łobacz (kostiumy), Wojciecha Frycza (muzyka), Anety Jankowskiej lub Krystyny Lamy Szydłowskiej (choreografia), Pauliny Góral (światło), Agaty Rucińskiej (wideo) pojawiły się już przy debiutanckim Streamie (2020), który powstał w ramach nagrody Debiut TR przyznanej Minkowskiej na krakowskim Forum Młodej Reżyserii (i do dziś pozostaje w repertuarze TR Warszawa). Ich współpraca przyniosła rozpoznawalny styl spektakli: intymnych, detalicznych w rysunku postaci, relacjach, grze aktorskiej – i zarazem epickich, wieloobsadowych, wieloelementowych. Słowem – psychologicznych dram opowiadanych z rozmachem sprawdzającym się na dużych scenach. Dlatego to Minkowska w 2022 roku otwierała głośną dyrekcję Moniki Strzępki i kolektywu w Teatrze Dramatycznym w Warszawie – który miał być radykalną instytucją feministyczną, nie zrywając jednak porozumienia z dotychczasową widownią o bardziej tradycyjnych gustach. Mój rok relaksu i odpoczynku na podstawie książki Ottessy Moshfegh pogodził obie wrażliwości, nie będąc przy tym artystycznym kompromisem.
Kolejne premiery udowadniały, że mamy do czynienia z fenomenem, który właściwy sobie format rozwija w sposób wybitny (Kiedy stopnieje śnieg z TR Warszawa zdobył Nagrodę im. Konrada Swinarskiego przyznawaną przez miesięcznik „Teatr” za najlepszą reżyserię w sezonie 2023/2024, a scenariusz Gdyńską Nagrodę Dramaturgiczną w 2025 roku). O tym, że teatr ten rozpoznano jako jednocześnie jakościowy i popularny, ustanawiający niewidziany od dawna sojusz krytyki i publiczności, świadczy też fakt, że aż dwa przedstawienia zostały przeniesione do mającego półmilionową widownię Teatru Telewizji. Scenę Młodego Widza otworzył brawurowy Człowiek jaki jest, każdy widzi (za rolę Psa Bartosz Bielenia otrzymał Nagrodę im. Aleksandra Zelwerowicza, a Kuba Golla nagrodę aktorską w 31. Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej). A jedną z pierwszych propozycji nowej dyrekcji była właśnie rejestracja Cudzoziemki (premiera telewizyjna: 20 maja 2024). Obejrzany ponownie spektakl przypomniał, jak w istocie mocne wejście w polski teatr miał „team Minkowska”.
Teatr Polski w Poznaniu, Cudzoziemka Marii Kuncewiczowej, reżyseria Katarzyna Minkowska, dramaturgia Tomasz Walesiak, scenariusz Katarzyna Minkowska, Tomasz Walesiak, muzyka Wojciech Frycz, dramaturgia ruchu Aneta Jankowska, scenografia Katarzyna Minkowska, Łukasz Mleczak, kostiumy Łukasz Mleczak, światło Paulina Góral, wideo Agata Rucińska, premiera 9 października 2021.
https://encyklopediateatru.pl/przedstawienie/77266/cudzoziemka
https://teatrtv.vod.tvp.pl/84517602/cudzoziemka