Jego taniec jest rozwibrowywaniem rzeczywistości po to, by można było zobaczyć ją w inny sposób. Za chwilę polska premiera nowego spektaklu choreografa Wojciecha Grudzińskiego – TEACH ME NOT!
Najnowszy spektakl Katarzyny Szyngiery z Muzeum Powstania Warszawskiego nie proponuje prostej negacji powstańczej legendy – jest bardziej wysublimowany niż chyba wszystko, co do tej pory powstało w ramach artystycznych działań Muzeum.
– Jestem w tej chwili maszyną do podejmowania decyzji i do taktycznego mapowania pola walki z urzędnikami lub z politykami. I oczywiście to jest jakoś rajcujące, jeżeli jest się skutecznym – mówi Michał Kotański, dyrektor Teatru Telewizji, laureat Nagrody Specjalnej „Teatru”.
– Odmłodzenie naszego zespołu byłoby ważne ze względu na ferment społeczny, jaki chcemy wywoływać – mówi Jacek Poniedziałek. – Czekam na młodszych aktorów, ale i na młodszych reżyserów – dodaje Bartosz Bielenia. Rozmowa z tegorocznymi laureatami Nagrody im. Aleksandra Zelwerowicza, aktorami Nowego Teatru w Warszawie.
Rapowany Mickiewicz, reżyserowany Quebonafide, street dance moralnego niepokoju. Kultura hip-hopu i teatr coraz częściej wchodzą w alianse. To się szybko nie skończy. A jak się zaczęło i w jakim punkcie jesteśmy dzisiaj?
„Mówienie o matkach jako bohaterkach jest powielaniem stereotypów: nazwijmy matkę bohaterką, żeby nie musieć zapewnić jej systemowej pomocy. Ale z drugiej strony opisywanie, dlaczego jest bohaterką, z iloma rzeczami musi się mierzyć jako matka-artystka, jest bardzo ważne”. O swoim doświadczeniu macierzyństwa opowiadają choreografki i tancerki Ramona Nagabczyńska i Iza Szostak.
– Nie liczę na to, że na widowni Kobiety samotnej znajdzie się tata Bogusia, który po obejrzeniu spektaklu zacznie płacić alimenty. Ale może swoją postawę zmienią osoby przymykające dotąd oko. Rodzice kryjący syna, nowe partnerki, na które mężczyźni przepisują majątki – mówi Anna Ilczuk, laureatka tegorocznej Nagrody im. Aleksandra Zelwerowicza.
– Nasza bohaterka pokazuje, co wynika z systemowego gówna w sytuacji kobiety, która nie jest w stanie wyegzekwować alimentów od ojca dziecka. I uświadamia, że nie trzeba być idealną ofiarą systemu, by ten żal czuć i chcieć go wykrzyczeć – mówi Natalia Fiedorczuk, dramaturżka Kobiety samotnej z warszawskiego Teatru Powszechnego.
– Wygodnie jest trzymać się roli ofiary. W takim codziennym wymiarze. W pracy, autobusie, przyjaźni, rodzinie, związku z dziećmi. Więc trudno podjąć decyzję, by to odpuścić – mówi Anna Smolar, tegoroczna laureatka Nagrody im. Konrada Swinarskiego.
Teatr coraz częściej polemizuje z dawnym wyidealizowanym obrazem polskiej matki. Niekiedy ze zrozumieniem, niekiedy ze złością. Najbardziej iskrzy na linii matki–córki.
Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.