25xXXI. Spektakle ćwierćwiecza: DANUTA W.
Krystyna Janda nadaje w tym spektaklu godność powszechnemu doświadczeniu kobiet. Ich niewidzialna praca zostaje uobecniona na scenie – mała narracja o codziennym bohaterstwie zostaje wydobyta z cienia wielkiej historii.
Krystyna Janda wchodzi na scenę założonego przez siebie warszawskiego Teatru Polonia i mówi: „Nazywa się Danuta Mirosława Wałęsa”, podaje datę urodzenia, datę ślubu, imiona i daty narodzin kolejnych dzieci. Tak jakby prezentowała akta sprawy sądowej, przedstawiała oskarżoną albo ofiarę. W ten sposób można interpretować inicjał zamiast nazwiska w tytule spektaklu – Danuta W. Szybko jednak okazuje się, że Jandzie nie chodzi o ferowanie wyroków, ale o wydobycie żony z cienia męża, pokazanie pomijanej perspektywy. Artystka w centrum stawia „Danutę”, a nie „Wałęsę”. Żona lidera „Solidarności”, matka dzieciom, pierwsza dama. Kim ona właściwie jest?
Dość szybko Janda zaczyna mówić w pierwszej osobie, choć trudno powiedzieć, żeby „wcielała się” w Danutę Wałęsę. Zauważyli to recenzenci – aktorka nie próbuje przeobrazić się w bohaterkę, raczej użycza swojego ciała i głosu, by zaprezentować jej (a zarazem własną) sprawę. To stała metoda Jandy, dobrze widoczna w jej monodramach: Maria Callas. Lekcja śpiewu (Teatr Powszechny w Warszawie, 1997) czy późniejszych Zapiskach z wygnania (Teatr Polonia, 2018) na podstawie wspomnień Sabiny Baral. Z arsenału środków Janda wybiera tylko kilka, delikatnymi kreskami stwarzając postać. Oczywiście aktorka daje postaci swą wrażliwość, elementy temperamentu i poczucia humoru, ale nie jest to aktorstwo transformacyjne, jakie znamy z hollywoodzkich biografii filmowych. Stawką nie jest tu jak największa zgodność z „oryginałem”. Janda ma wyjątkową pozycję w polskiej kulturze – jest aktorką i reżyserką rozpoznawalną, diwą, nagradzaną na całym świecie, znaną przede wszystkim z filmów Andrzeja Wajdy. Świetnie odnajduje się w komedii i dramacie, śpiewa, zabiera głos w sprawach publicznych. Jej wizerunek, suma ról i doświadczeń jest czymś, co wnosi ze sobą na scenę. Dlatego widz nie ma porównywać Jandy do prawdziwej bohaterki, ale ma słuchać tego, co i jak postać sceniczna mówi. A Janda-Wałęsowa mówi dużo i odważnie.
Danuta W. oparta jest na głośnej autobiografii zatytułowanej Marzenia i tajemnice (opracowanej z pomocą Piotra Adamowicza). Wydana w 2011 roku publikacja była hitem wydawniczym i książką społecznie ważną. Nie tylko dlatego, że wpisała się w trend publikowania wspomnień, autobiografii, pamiętników i osobistych historii (po 1989 literatura dokumentu osobistego stała się w Polsce niezwykle popularna). Sensacyjne określenie, które pojawiło się także w opisie spektaklu Teatru Polonia: „Danuta Wałęsa przerywa milczenie”, nie było na wyrost – dotychczas żona Wałęsy rzadko wypowiadała się publicznie. Jako Pierwsza Dama nie była tak aktywna i medialna, jak choćby żona następnego prezydenta, Jolanta Kwaśniewska. Powszechny szacunek dla Wałęsowej brał się właśnie z tego, że była wzorem patriarchalnej żony – wiernej, lojalnej, milczącej i godnej, nawet wtedy, gdy mąż się kompromitował. Autobiografia pokazała, jaką cenę Danuta Wałęsowa musiała zapłacić za wspieranie swojego partnera. Była opowieścią o samotności, a także o tym, że gdy Lech przeskakiwał słynny płot Stoczni Gdańskiej i dołączał do strajkujących lub jako lider protestu podpisywał wielkim długopisem porozumienia sierpniowe, to jego żona miała na głowie dom z kilkorgiem dzieci.
Janda adaptując książkę, skupiła się na związku Danuty i Lecha, z ponad pięciuset stron wybrała przede wszystkim momenty, które prezentowały rewolucję „od kuchni” z perspektywy żony wielkiego wodza. Owa „kuchenna” metafora zmaterializowała się w spektaklu – Janda w trakcie swojego monologu obiera jabłka i przygotowuje szarlotkę, którą następnie piecze i w finale spektaklu rozdaje widzom. Takie ustawienie sytuacji, choć proste, niesie ze sobą wiele sensów. Podkreśla zaradność, gościnność i stereotypowo rozumianą kobiecość bohaterki. Proste działania kuchenne narzucają rytm mówienia, który w kluczowych momentach zostaje przełamany – gdy Janda mówi o czymś wyjątkowo ważnym lub trudnym, przestaje obierać jabłka czy wyrabiać ciasto (widownia dostaje wtedy sygnał, że powinna się bardziej skupić). Na półprzezroczystym ekranie umieszczonym za aktorką wyświetlane są fragmenty kronik filmowych i współczesne ujęcia miejsc, o których opowiada Danuta. Stanowią wizualne dopełnienie narracji, ale nie odrywają uwagi od wypowiadanych słów.

Janda mówi nieco podwyższonym tonem głosu, pełnym żalu i pretensji, którą Danuta ma wobec męża i wobec siebie. Lech nie konsultował z nią niemal żadnej ważnej decyzji. Kwiatów nie przynosił, chyba że sam jakieś dostał, to wtedy jej oddawał. Ona była zawsze pół kroku za nim, uznawała jego wyższość, podporządkowała mu się. Nie zaznaczyła silniej swojej obecności i tego najbardziej żałuje, choć w swoim życiu nie chciałaby niczego zmieniać. Dla niej priorytetem była rodzina, dzieci – mówi wprost o tym, że jako kobieta spełniła swoją funkcję, wydając na świat potomstwo. Przez długi czas nie była świadoma znaczenia wydarzeń, w których centrum był skoncentrowany na polityce mąż. Samotność w małżeństwie pogłębiła się już po zakończonej prezydenturze. Obecnie Wałęsa woli spędzać czas przed komputerem niż z żoną. Jest w tej opowieści również rodzaj rozbawionego zadziwienia sobą i własnym losem – jak to się stało, że zwykła dziewczyna z małej wsi, chłopskiej rodziny, zawędrowała tak daleko? Danuta opowiada o ważnych dla siebie momentach, o trudach i przełomach, podkreślając, że zawsze starała się twardo stąpać po ziemi i nie panikować, zachowywać spokój, nawet wtedy, gdy wydawało się to niemożliwe.
Siła spektaklu bierze się z tego, że powszechnemu doświadczeniu kobiet, dotychczas raczej niewidocznemu lub uznawanemu za oczywiste, twórcy (zarówno Janda, jak i reżyser Janusz Zaorski) nadają godność. Niewidzialna praca kobiet jest uobecniona na scenie – mała narracja o codziennym bohaterstwie zostaje wydobyta z cienia wielkiej historii. Już sam fakt, że Danuta W. mówi, jest feministyczny – oto kobieta opowiada o swoim doświadczeniu. Jednak twórcy nie robią z niej ofiary, przeciwnie, podkreślają, że sama wybrała taki, a nie inny model życia, miała takie, a nie inne priorytety. Nie przypisują jej także dodatkowych zasług. Danuta nie była aktywną członkinią „Solidarności”, zwłaszcza na tle innych działaczek, takich jak Alina Pieńkowska, Henryka Krzywonos, Ewa Ossowska, Joanna Duda-Gwiazda czy inne bohaterki, którymi polski teatr niespecjalnie się interesuje (chwalebnym wyjątkiem jest tu monodram Agnieszki Przepiórskiej Nazywam się Anna Walentynowicz, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie, 2022). Z reguły jeśli już pojawiają się w filmach lub spektaklach, to jako postacie poboczne. Tak też jest w późniejszym od Danuty W. musicalu 1989 w reżyserii Katarzyny Szyngiery. Twórcy tego przedstawienia tworzą scenę-fantazję, w której podczas odbierania Nagrody Nobla Danuta wygłasza własne emancypacyjne przemówienie. Tymczasem Janda pozostaje wierna narracji samej bohaterki. Tworzy spektakl, który jest „łagodnie feministyczny” – jak określiły fenomen Teatru Polonia Joanna Krakowska i Krystyna Duniec. Nie ma tu ambicji zmiany świata czy systemu, jest raczej potrzeba opowiedzenia o życiu, w którym przejrzeć się może wiele rodzin, poczuć, że ich doświadczenie nie jest odosobnione – nawet żona prezydenta czuje się samotna, zmęczona i zaniedbana. Danuta W. pod koniec spektaklu mówi, że „za wszystko w życiu się płaci”, i o tym także jest to przedstawienie – o rachunku za wiedzę i doświadczenie. Finałowe nagranie wyświetlane na ekranie przedstawiające prawdziwą Danutę Wałęsę w ogrodzie, zrywającą jabłka z drzew, można (choć to pewnie na wyrost) interpretować symbolicznie, biblijnie nawet. W owocu zerwanym z drzewa poznania słodycz doświadczenia miesza się z goryczą.
Od premiery Danuty W. minęło trzynaście lat, ale w polskim teatrze sprawa kobiet „Solidarności” wciąż pozostaje tematem do opowiedzenia (tym bardziej, że nie brakuje materiałów – książek naukowych, wspomnieniowych, wywiadów czy nawet filmów, jak ten Marty Dzido pod tytułem Solidarność według kobiet). Sama Janda w swoim teatrze tworzyła i produkowała kolejne spektakle, które dotyczyły powojennej historii Polski, jak choćby wspomniane Zapiski z wygnania czy spektakl o zabójstwie Grzegorza Przemyka na podstawie książki Cezarego Łazarewicza Żeby nie było śladów – pod takim samym tytułem (Teatr Polonia, 2018).
Czy Danuta W. zmieniła coś w dyskursie dotyczącym transformacji ustrojowej i początków III RP? Lech Wałęsa pozostał jedną z najbardziej kontrowersyjnych i fascynujących figur w polskiej polityce. Autorytet Danuty Wałęsy pozostał nienaruszony – mimo, a może właśnie dzięki emancypacji, której świadectwem były książka i spektakl.
Teatr Polonia w Warszawie, Danuta W. na podstawie książki Marzenia i tajemnice Piotra Adamowicza i Danuty Wałęsy, adaptacja, scenografia Krystyna Janda, reżyseria Janusz Zaorski, światło Andrzej Wolf, premiera 11 października 2012.
https://encyklopediateatru.pl/przedstawienie/48445/danuta-w