HadesPol

HadesPol
Magiczna rana, reż. Radosław B. Maciąg / fot. Natalia Kabanow / Teatr Studio w Warszawie
Młody znika w kiblu. Tak się w Warszawie zstępuje do Hadesu. Zaświat utaplany jest w czerwieni. Nastrój panuje w nim filmowy, oniryczny, hipnotyczny. Dorota Masłowska znów ma szczęście do teatru.

Radosław Maciąg wspólnie z Konradem Hetelem zaadaptowali wybrane opowiadania z Magicznej rany, ostatniej jak dotąd książki pisarki, która z pozycji złotego dziecka polskiej literatury przeszła na miejsce klasyczki. Teatr Masłowską kocha i od dwóch dekad z okładem regularnie wystawia. Premiera w Teatrze Studio to druga realizacja wydanej niespełna półtora roku temu, a przyjętej z pewnym rozczarowaniem prozy. W marcu w krakowskim Teatrze im. Juliusza Słowackiego Magiczną ranę zaadaptował Paweł Świątek. Wyszło niemrawo, a w sensach pusto. Świątek opowiadania realizował pojedynczo i nabożnie, kłaniając się słynnej frazie, za którą naród Masłowską pokochał, a której w Magicznej ranie jakby mniej. Maciąg i Hetel opowiadania zaplatają. Nie koncentrują się na języku, szukają historii – współczesny teatr opowieści lubi to.

Szkicowa, umieszczona na obrotówce scenografia Łukasza Misztala (zbudowane z aluminiowych rurek meble, rusztowania i zjeżdżalnia) zdaje się dodatkiem do niegasnących wizualizacji Natana Berkowicza wyświetlanych na dużym ekranie w głębi sceny. Świetnie współgrają one ze światłem Roberta Mleczki i sączącą się w tle muzyką Przemysława Kundy. Wiele o nastroju przedstawienia mówi wykorzystanie w jednej ze scen utworu Angel Massive Attack. Taki to właśnie trip-hopowy świat. Przyjemnie otępiający, jak schodząca faza, jak prolongowany rausz. W krótkich, ale efektownych scenach choreograficznych widzimy tańczące ciemne sylwetki. O tym, że jesteśmy w świecie cieni, a właściwie w jakimś przedsionku, za którym nie wiadomo co jest (pewnie nic), bohaterowie mówią między wierszami.

Twórcy, młodsi od pisarki o dekadę, zaczynają od Wysp, czyli historii o wspomnianym Młodym (Rob Wasiewicz), który kanalizacją dociera do wujka-topielca Damiana (Marcin Pempuś). To nasi przewodnicy między historiami. Jeden w dziecięcej czapce z długimi uszami, drugi skrępowany sznurami (ktoś mu w utonięciu pomógł). Błąkają się po teatrze. Wynurzają spod sceny, wychodzą z kulis i drzwi prowadzących na widownię. Tę dziwną wędrówkę kończą na warszawskiej ulicy, ale jakby na nabrzeżu. „Po chwili orientuję się, że to nie wieczór, tylko cień rzucany przez ten statek, naprawdę ogromny” – mówi Gabi, bohaterka opowiadania Kuracja doktor Pokerfejs, które kończy spektakl. To prom przez Wisłę, Styks, Lete, Wartę, przez to wszystko, co przejdziem i już nie będziem (Polakami). Bo jak to u Masłowskiej, rzecz się dzieje w Polsce, czyli nigdzie. Jaka jest ta Polska? I kim jesteśmy, póki jesteśmy?

Bohaterowie zdają się przywiązani do szczebli społecznej drabiny. Na każdym panują nieco inne reguły, mody, stylizacje i języki, ale wszędzie brakuje szczerości. Nawet emocje i pragnienia zdają się zapożyczone, ściągnięte. Prawdziwe jest tylko nieszczęście. „Proszę się nie brzydzić, to magiczna rana. Nigdy się nie zarasta ani nie goi. Zaklęte w niej cierpienie ciągle się odnawia, pobudzając i przynosząc nieskończone korzyści” – mówi recepcjonistka w hotelu, który zaraz zostanie zrównany z ziemią. Te korzyści to ciekawa sprawa. Bohaterowie i bohaterki Masłowskiej są ofiarami późnego kapitalizmu, w którym podstawowym modelem relacji jest transakcja. W tym świecie „marzyć można tylko o tym, by przestać być ofiarą niesprawiedliwości i stać się jej beneficjentem […], by świadomie wyzbyć się kodeksu moralnego, a nie rozpaczać po jego utracie” – jak pisze Dawid Kujawa w eseju W myśl praw geometrii. Jak lewica przestała się bać i pokochała logikę towarową.

Magiczna rana, reż. Radosław B. Maciąg / fot. Natalia Kabanow / Teatr Studio w Warszawie

Masłowska a sprawa klasowa to temat, który wraca przy kolejnych książkach, wywiadach, a nawet niektórych postach pisarki na fejsbuku. Czy autorka Wojny polsko-ruskiej… klasy niższe emancypuje, czy wyśmiewa? Maciąg nie rozstrzyga. Bohaterowie i bohaterki są podobnie groteskowi bez względu na status ekonomiczny i społeczny. Reżyser decyzję, z kogo śmiać się najgłośniej, zostawia publiczności. Ta premierowa rechocze z historii o kartach Multisport, tostach za 20 złotych, negatywnych opiniach na google i tanich hotelach, w których biedni ludzie realizują fantazje o filmowej miłości – jak bohaterka opowiadania Rękopis znaleziony w butelce po fancie grana przez Ewelinę Żak. Ale najbardziej bawi widzów satyra na celebryckie mieszczaństwo z opowiadania Housewarming party. Jesteśmy na nowobogackiej, obficie posypanej imprezie w nowym domu serialowej aktorki (Dominika Biernat) i reżysera reklam (Tomasz Nosiński). Pretensjonalne aspiracje, robaczywy resentyment, zadłużone bogactwo i dużo kokainy. Właśnie tacy nie chcecie być, wy, modni warszawscy mieszczanie z klasy kreatywnej – zdają się mówić Masłowska i Maciąg. A jacy jesteście?

Solidarystyczne sympatie reżysera zdradza finał. Łatwo je zrozumieć, jeśli pamięta się jego pierwszy teatralny sukces, czyli Tęsknię za domem z Teatru Powszechnego w Radomiu (2024). Spektakl zrealizowany na podstawie autorskiej sztuki (która przyniosła mu Gdyńską Nagrodę Dramaturgiczną) to przykład tradycyjnego w formie teatru psychologicznego. Autobiograficzna rozprawa z rodzinnym piekiełkiem widziana z perspektywy wracającego do rodzinnego miasteczka chłopaka, który wie, co to Warszawa i terapia, pozwala widzieć w Maciągu adwokata tych, co to nie urodzili się w mokotowskiej kamienicy, ale w blokowisku, i to nie w Warszawie, nie w Radomiu nawet, tylko w Pionkach. Nie przypadkiem jego Magiczna rana kończy się wspomnianą Kuracją doktor Pokerfejs, której główną bohaterką jest prawilna uliczna mordeczka, dziewczyna bez zęba, Gabi. To aktorski popis Mai Pankiewicz, robiący tym większe wrażenie, że jeszcze przed chwilą widzieliśmy ją jako wyalienowaną i wysportowaną trenerkę-mścicielkę Malayę oraz demoniczną recepcjonistkę. W finałowej sekwencji kreśli już nie efektowny szkic, lecz zniuansowany portret dziewczyny przypartej do muru.   

Podobną robotę wykonuje Daniel Dobosz w kwaśnej roli Znajomego, co to dał się uwieść nieletniej kuzynce (Wiktoria Kruszczyńska). Maciąg uwydatnia szyderę z feministycznego wzmożenia, która pobrzmiewa u Masłowskiej i drażni, bo podaje w wątpliwość domyślne rozpoznanie: mężczyźni – be, kobiety – cacy. Tu wszyscy są „be” jak „bez nadziei”. Skrzywdzeni, zamknięci w mieszkaniach, hotelowych pokojach i bańkach rozpaczliwie próbują skleić jakieś relacje, choćby połamane i moralnie wątpliwe. Żal się robi nawet tego obleśnego typa, który nagabuje i wykorzystuje wspomnianą Malayę. Bohater rozdzielony na gościnnie występujących Jakuba Łopatkę i Michała Surówkę to pojętny uczeń internetowych coachów podrywu. Samiec alfa, ale bez pracy i pieniędzy.

Rozkołysany rytm spektaklu niesie wartko nawet przez nudniejsze sceny. Komiksowe przetworzenia Warszawy, które oglądamy na ekranie, mają zbliżyć stolicę do prawdziwych metropolii: Nowego Jorku, Tokio, Londynu czy Berlina, o których co jakiś czas wspominają bohaterowie. To świat ulepiony z przesączonych przez internet jak przez ścierkę wyobrażeń o odległych krainach sukcesu. I napędzany niemożliwym do spełnienia pragnieniem wyjazdu do nich. Tymczasem jesteśmy w Polsce. Przynajmniej do momentu wejścia na statek. Nastrój pożegnalnej sceny pozwala mieć nadzieję, że tam, gdzie odpływa, nie ma niczego, co znamy. A co jest? „To jest źle w ogóle postawione pytanie – mówi wujek Damian. – To już nie ma żadnego znaczenia”. Pustka to jest w ogóle ekstra perspektywa.      

Teatr Studio im. S.I. Witkiewicza w Warszawie, Magiczna rana Doroty Masłowskiej, reżyseria, adaptacja Radosław Maciąg, adaptacja, konsultacja dramaturgiczna Konrad Hetel, muzyka Przemysław Kunda, scenografia Łukasz Misztal, kostiumy Patrycja Fitzet, światło, live video Robert Mleczko, multimedia Natan Berkowicz, choreografia Karolina Rentflejsz-Maciąg, premiera 19 grudnia 2025.

Dominik Gac

Krytyk teatralny i teatrolog. Redaktor „Teatru”, współpracownik portalu teatralny.pl, kwartalnika „nietak!t”, radiowej Dwójki i Instytutu Teatralnego. Przewodniczący Komisji Artystycznej Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Współtwórca eksperymentalnych słuchowisk i projektów muzycznych.