A więc! Wojna?

„Będzie wojna, będzie wojna, będzie krwawa rzeź” – śpiewała dawno temu Siekiera w piosence Idzie wojna. Czy ta lapidarna punkowa groteska wyznacza horyzont myślenia polskiego teatru o wojnie po czterech latach pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę?

Rymkiewicz nieporwany

Teatr Klasyki Polskiej wystawia Porwanie Europy Jarosława Marka Rymkiewicza. Dobrze, że wystawia, szkoda, że w taki sposób. Tekst z 1971 roku prapremierę miał dopiero czterdzieści sześć lat później w Teatrze Śląskim w Katowicach w reżyserii Piotra Cieplaka. Jarosław Gajewski jest drugim reżyserem, który uznał, że warto spróbować.

Teatr lalek nie lubi lalek?

Lalki mają wymagania. Sprostać im muszą zarówno aktorzy, jak i reżyserzy. Ponadto są drogie i czasochłonne. A poza tym niemodne i w ogóle dla dzieci. Ale jak już się na scenie pojawią, dzieją się cuda. Pytanie brzmi: dlaczego widzimy je tak rzadko?

Burdel i kalambury

Nowe widowisko Agaty Dudy-Gracz jest tak ładne, że aż brzydkie. Uniwersalne problemy brzmią tu jak banały, a wędrówka po dawnym Rzymie okazuje się nudną lekcją z historii sztuki.

Sticky Fingers Club: Jesteśmy głodni

TANIEC W „TEATRZE”. Grupa znajomych ze studiów robi spektakl. Bardzo dobry. Robi więc kolejny. Bardzo dobry. A potem jeszcze jeden. Świetny. Od pierwszej premiery mija właśnie pięć i pół roku. Tyle wystarczyło, żeby Sticky Fingers Club stał się jednym z najciekawszych teatrów tańca w Polsce. Bez osobowości prawnej, bez siedziby, bez poświęcania indywidualnych karier.

HadesPol

Młody znika w kiblu. Tak się w Warszawie zstępuje do Hadesu. Zaświat utaplany jest w czerwieni. Nastrój panuje w nim filmowy, oniryczny, hipnotyczny. Dorota Masłowska znów ma szczęście do teatru.

Proszę wstać, salon idzie

Wtórna teza o odwiecznej polaryzacji, która trawi nasz naród i której przykładem ma być tragedia z przeszłości, prowadzi w spektaklu Szydłowskiego do równie banalnej konkluzji – biada nam, jeśli się nie opamiętamy. Oczywiście nie ma tu żadnego pomysłu, jak mielibyśmy się opamiętać.

Czy szkoły przyjdą?

Zorganizowane grupy szkolne wciąż zajmują ważne miejsce w teatralnym półświatku. Na czym opiera się relacja między teatrem a szkołą i czyje interesy są w niej na pierwszym miejscu? Ucznia? Nauczyciela? Artysty? A może dyrektora sceny?