Miejsce dla tańca w Warszawie
TANIEC W „TEATRZE”. Otwiera się nowy rozdział w historii warszawskiego tańca i choreografii. 8 stycznia rusza rok pilotażowy Pawilonu tańca i innych sztuk performatywnych – oddziału Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, który ma szansę stać się niezależną instytucją kultury.
Pawilon tańca i innych sztuk performatywnych to miejsce wyczekane, wywalczone, wręcz wybłagane przez środowisko taneczne. „Próby stworzenia stałego miejsca dla tańca w Warszawie sięgają 1933 roku i inicjatyw trzech wielkich choreografek i tancerek: Tacjanny Wysockiej, Haliny Szmolcówny i Poli Nireńskiej” – mówiła podczas konferencji prasowej zapowiadającej otwarcie Pawilonu jedna z kuratorek, Alicja Berejowska. Koncepcja przygotowana przez Berejowską, Renatę Piotrowską-Auffret oraz Joannę Szymajdę została wyłoniona do realizacji w ogłoszonym przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie i stołeczne Biuro Kultury konkursie na roczny program pilotażowy. W drugim etapie rywalizowały ze sobą dwa kolektywy – oprócz zwycięskiego także zespół reprezentowany przez Natalię Oniśk, Hannę Raszewską-Kursę, Alicję Czyczel, Katarzynę Słobodę i Katarzynę Sztarbałę – oraz indywidualnie Kaya Kołodziejczyk.
„Wybrana propozycja w sposób najpełniejszy i najbardziej precyzyjny odpowiadała założeniom konkursowym – tłumaczy werdykt Magdalena Komornicka, historyczka sztuki, kuratorka i pracowniczka Muzeum Sztuki Nowoczesnej, która pokieruje Pawilonem. – Uwzględniała wszystkie elementy wskazane jako ważne przez organizatora konkursu oraz te wypracowane podczas konsultacji środowiskowych przeprowadzonych przez Warszawskie Obserwatorium Kultury, do których zaproszono artystki i artystów tańca oraz instytucje i organizacje działające w tym obszarze”. Oczekiwano m.in. różnorodności, działań plenerowych, dotarcia do szerokiego grona odbiorców, w tym do dzieci i młodzieży.
W pierwszym etapie wpłynęło trzydzieści zgłoszeń. Wśród nich „projekty akrobatyczno-cyrkowe, z pola tańca komercyjnego, hip-hopowe, a także drag i ballroom – bardzo precyzyjnie określające profil działalności. Ostatecznie zwyciężyła koncepcja, która choć jasno ujawniała kierunek zainteresowań autorek, zaspokajała potrzeby wielu różnych grup potencjalnej publiczności” – mówi Komornicka.

Zarówno Berejowska, jak i Piotrowska-Auffret mają bogate doświadczenie w obszarach tańca, choreografii i performansu. Berejowska jest menedżerką i producentką kreatywną, a także inicjatorką Perform for Change – kolektywu promującego zrównoważony rozwój i ekologię w sztukach performatywnych, realizującego projekty na styku kultury, sztuki i biznesu oraz z sektorem prywatnym. Współpracowała z Magdą Jędrą, Wojciechem Grudzińskim czy Martą Ziółek. Piotrowska-Auffret również działa jako menedżerka kultury, jest choreografką i pedagożką. Angażuje się w inicjatywy na rzecz zwiększenia widzialności osób rodzicielskich w sztuce i kulturze; kuratorowała Międzynarodowe Forum Badawcze Matki Tańczą! Osoby rodzicielskie w choreografii oraz projekt (M)others on tour. W swojej twórczości podejmuje tematy cielesności, kobiecości i polityki (m.in. Wycieka ze mnie samo złoto, Uteri Migrantes, Równina wątłych mięśni).
Szymajda, menedżerka kultury i adiunkta w Instytucie Sztuki PAN, powołana w grudniu przez ministrę Martę Cienkowską na stanowisko dyrektorki Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca, była na równi zaangażowana w merytoryczne i organizacyjne przygotowanie koncepcji, jednak zrezygnowała z udziału w jej realizacji: „Warunki konkursu oraz moja sytuacja osobista sprawiły, że od początku nie zakładałam pełnego zaangażowania w realizację projektu. Byłyśmy umówione z Renatą i Alicją, że w przypadku wygranej pozostanę w roli wspierającej. Po ogłoszeniu wyników minęło kilka miesięcy, zanim rozpoczęła się faktyczna współpraca z MSN. Ponieważ jest to bardzo duża instytucja, z licznymi wewnętrznymi procedurami, moje skuteczne funkcjonowanie w tym zespole – nawet w formule współpracy – wymagałoby obecności na miejscu i wdrożenia się w te procedury. Nie zdecydowałam się na to i uważam, że była to bardzo dobra decyzja, ponieważ projekt ewoluuje, jest aktualizowany i uzupełniany w wielu szczegółach, a jego realizacja wymaga zespołu działającego na miejscu”.
Koncepcja ośmiornicy
„Ogromną wartością tej koncepcji było założenie współpracy z wieloma warszawskimi i ogólnopolskimi organizacjami, fundacjami i instytucjami. Kuratorki posłużyły się metaforą ośmiornicy – podmiotu, który zaprasza i gości” – mówi Komornicka. Spośród stołecznych wskazano m.in. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Tańca i Performansu Ciało/Umysł, Warsaw CI FLOW, Scena Tańca Improwizowanego [sic!], Centrum w Ruchu, Butohpolis, U:NEW Dance Wave Festival, Studio42 oraz sytuacje. pracownia ruchu. Berejowska tłumaczy cel łączenia się z istniejącymi inicjatywami choreograficznymi: „Mamy nadzieję, że powstanie nowego miejsca dla tańca będzie działaniem wspierającym i poszerzającym możliwości choreografii jako autonomicznej dziedziny, dającym widzialność inicjatywom i organizacjom, które od lat funkcjonują w Warszawie”.
Magdalena Komornicka: – Ogromną wartością tej koncepcji było założenie współpracy z wieloma warszawskimi i ogólnopolskimi organizacjami, fundacjami i instytucjami. Kuratorki posłużyły się metaforą ośmiornicy – podmiotu, który zaprasza i gości.
Na otwarcie zaproszono spektakl greckiego choreografa Christosa Papadopoulosa My Fierce Ignorant Step. Program wydaje się zróżnicowany, z wyraźnym naciskiem na działania pedagogiczne. Wśród nich znajdują się m.in. cykl zajęć z improwizacji ruchowej z Aleksandrą Bożek-Muszyńską dla osób 60+, warsztaty regeneracyjne Nasza cisza prowadzone przez Przemka Kamińskiego, kurs choreograficzny realizowany we współpracy z Fundacją Burdąg, masterclassy czy Edukacyjne wtorki, naprzemiennie oferujące zajęcia dla grup otwartych i zaawansowanych. Od stycznia do marca będą to lekcje z neoklasyki i baletu współczesnego, tańca współczesnego oraz floorworku. Zaplanowane są prezentacje spektakli tanecznych wyprodukowanych w Polsce i za granicą, m.in. solo Pawła Sakowicza Storm, pracy Anny Nowickiej Uvula orazprojektu aleks borys Wyplatające empiria. Program uzupełniają bloki tematyczne: jeden poświęcony choreografii ukraińskiej, drugi zagadnieniu wielopokoleniowości. Odbędzie się także cykl Warsaw Calling – obejmujący pokazy prac polskich artystek i artystów mieszkających w Berlinie. Nie zabraknie formatów taneczno-imprezowych, takich jak Trzeźwe rejwy (projekt Krystyny Lamy Szydłowskiej) czy potańcówek.

Na ten moment znany jest repertuar na trzy miesiące. Wynika z niego, że oprócz inauguracyjnego spektaklu oraz solowego występu Sakowicza performanse będą grane jedynie raz, co, nie ukrywam, budzi moje zastrzeżenia. Dotyczą one przede wszystkim kwestii ekologicznych. Sprowadzanie zagranicznych widowisk wraz z zespołami na jeden wieczór? Ile osób zdoła zobaczyć te przedstawienia? Kilkadziesiąt?
Różnorodność form i wielość wydarzeń tłumaczy Piotrowska-Auffret: „Tworząc program, nie kierowałyśmy się estetyką. Patrzyłyśmy na taniec przez pryzmat trzech kluczowych funkcji: tańca jako działania artystycznego, tańca jako narzędzia edukacyjnego i tańca jako formy rozrywki”. Przez najbliższy rok Pawilon będzie więc odgrywać wiele ról. Będzie instytucją funkcjonującą na zasadzie teatru impresaryjnego, gdzie pojawią się prace wyselekcjonowane przez autorki koncepcji pilotażu oraz projekty wyłonione w ramach programu Scena otwarta (w Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego funkcjonuje niemal identyczny program – Otwarta scena). Osoby artystyczne i twórcze mogą się również zgłaszać do otwartych naborów. Pawilon będzie produkował i koprodukował widowiska (tylko w pierwszym półroczu działalności w planach są premiery: BOW Wojciecha Grudzińskiego, Święto wiosny Ramony Nagabczyńskiej i Agaty Siniarskiej oraz FUGA Janusza Orlika). Przy części wydarzeń Pawilon figurować ma jako partner – zresztą niemal każde zrealizowane zostanie we współpracy z innym podmiotem lub instytucją.
Renata Piotrowska-Auffret: – Tworząc program, nie kierowałyśmy się estetyką. Patrzyłyśmy na taniec przez pryzmat trzech kluczowych funkcji: tańca jako działania artystycznego, tańca jako narzędzia edukacyjnego i tańca jako formy rozrywki.
„Pilotaż to moment sprawdzania, co działa, a co nie – swoisty eksperyment oraz badanie publiczności i reakcji środowiska na różnorodne propozycje” – mówi Piotrowska-Auffret, a Berejowska dodaje: „To rok pilotażowy, realizowany jednak w odniesieniu do formatów, funkcji i statutów istniejących instytucji w Polsce i Europie. Starałyśmy się wdrożyć program i sprawdzić, jak taka instytucja mogłaby funkcjonować w przyszłości. We Francji działają centra choreograficzne, w Niemczech – sieci teatrów tańca czy domów produkcyjnych. W Warszawie w kompetencjach radnych miejskich jest ewentualne powołanie przyszłej instytucji, natomiast zgodnie z zapowiedzią Biura Kultury decyzja o statucie, czyli to na przykład, czy Pawilon stanie się teatrem repertuarowym ze stałym zespołem, czy teatrem impresaryjnym, będzie podlegała dalszym konsultacjom środowiskowym”.
Dla szerokiej publiczności
Pawilon mieści się w dawnej sali ekspozycyjnej MSN na Wybrzeżu Kościuszkowskim. W lutym 2025 roku rozpoczęto prace modernizacyjne, których celem było przekształcenie funkcji muzealnej budynku w widowiskową (projekt aranżacji przygotował architekt Maciej Siuda). Wymagało to gruntownego remontu: zapewnienia odpowiedniej akustyki, ułożenia nowej podłogi, budowy zaplecza technicznego. Pierwotnie zakładano, że inauguracja Pawilonu nastąpi w drugiej połowie 2025 roku, wydarzy się jednak dopiero teraz – weekend otwarcia potrwa od 8 do 11 stycznia br.

Organizator postawił dość precyzyjne wymagania: w roku pilotażowym przynajmniej 5 premier, 150 wydarzeń w siedzibie i 20 wydarzeń plenerowych dla 15 000 osób łącznie (średnio ok. 90 osób na wydarzenie). Planowany budżet w momencie ogłoszenia konkursu (czerwiec 2024) wynosił 1 800 000 zł brutto i obejmował honoraria kuratorskie, kampanię marketingową zleconą podmiotowi zewnętrznemu oraz pełną produkcję programu artystycznego (m.in. wynagrodzenia artystek i artystów, wykonawców oraz podwykonawców, produkcję scenografii i kostiumów, a także koszty podróży). Budżet Biura Kultury m.st. Warszawy w 2026 roku to 469,9 mln złotych. Zakładam, że ze względu na inflację Pawilon otrzyma wyższą dotację. Wesprą ją wpływy z biletów – ceny biletów normalnych wahają się od 60 do 100 złotych, a ulgowych od 40 do 60 złotych.
Kuratorki oraz kierowniczka Pawilonu mają wiele pomysłów na zdobywanie publiczności. „Tworząc program pilotażowy, chciałyśmy zapewnić realną dostępność – choćby w niewielkiej skali, na ile warunki rocznego programu na to pozwolą, dlatego przygotowałyśmy ofertę skierowaną do rodzin, młodzieży oraz seniorów, jak również dorosłych, którzy posiadają obowiązek opiekuńczy w swoim życiu. Zależało nam także na zapraszaniu tancerzy i tancerek w różnym wieku. Pragniemy poszerzać spektrum wiekowe zarówno odbiorców, jak i twórców” – deklaruje Piotrowska-Auffret.
Kuratorki wierzą, że dzięki rozbudowanemu programowi edukacyjnemu oraz popularnym formatom o charakterze rozrywkowym i integracyjnym uda się przyciągnąć osoby dotąd niezainteresowanie tańcem artystycznym. „W programie znalazły się propozycje dostępne dla szerokiej publiczności, w tym te, które z powodzeniem funkcjonują w przestrzeni miejskiej, jak potańcówki, dancingi czy rejwy. Różnorodność form oraz sposobów rozumienia i praktykowania tańca – jako aktywności indywidualnej, społecznej, a także terapeutycznej – pokazuje, w jaki sposób ruch wpływa na nasze ciało oraz samopoczucie” – wyjaśnia Berejowska.
Autorki zwycięskiej koncepcji nie zapominają też o istniejącej publiczności, która dotychczas była rozproszona po całej Warszawie z powodu braku stałego miejsca prezentacji. Często przywołują nośne hasło: „taniec nie miał swojego adresu”. Czy znalazł go na stałe?
Przyszłość Pawilonu
„Pawilon jako oddział Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, czyli instytucji z obszaru sztuk wizualnych – a nie instytucji teatralnej czy muzycznej – to sytuacja unikatowa w skali kraju. Pozwala bowiem oddzielić taniec i choreografię od teatru i muzyki. Mam nadzieję, że przyczyni się to do usamodzielnienia tańca i wzmocnienia jego autonomii” – komentuje Berejowska. Za jedne z głównych zadań na najbliższy rok uważa: uczynienie tańca bardziej widocznym, wyjście poza klastrowo-bańkowy sposób mówienia o sztuce i tańcu, a także rozwinięcie współpracy z sektorem prywatnym i biznesowym.
Alicja Berejowska: – Pawilon jako oddział Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, czyli instytucji z obszaru sztuk wizualnych – a nie instytucji teatralnej czy muzycznej – to sytuacja unikatowa w skali kraju. Pozwala bowiem oddzielić taniec i choreografię od teatru i muzyki.
Rok pilotażowy zostanie na zlecenie Warszawskiego Obserwatorium Kultury poddany ocenie przez Ośrodek Ewaluacji – założoną w 2004 roku spółkę zajmującą się badaniami społecznymi, współpracującą zarówno z podmiotami publicznymi, jak i prywatnymi (m.in. MEN, UW, MSWiA, Lasy Państwowe, Fundacja Szkoła Liderów). OE analizował konkurs i proces konsultacji, po oficjalnym otwarciu rozpocznie badanie publiczności oraz programu. Powoływanie nowych instytucji leży w kompetencjach Rady Miasta i to radni zadecydują, czy wydzielić Pawilon z Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Urząd Miasta zdecyduje też, czy ogłoszony zostanie konkurs dyrektorski, czy nastąpi mianowanie lub wyznaczenie osoby pełniącej obowiązki. Jak rozumiem, alternatywnym scenariuszem jest dalsze funkcjonowanie Pawilonu jako oddziału MSN.
W Polsce mamy jedynie trzy teatry tańca współczesnego z zespołami etatowymi: Kielecki Teatr Tańca, Bytomski Teatr Tańca i Ruchu Rozbark oraz Polski Teatr Tańca – owiany złą sławą w związku z kontrowersyjnymi metodami zarządzania stosowanymi przez dyrektorkę Iwonę Pasińską. Istnieją ośrodki typu Krakowskie Centrum Choreograficzne w Nowohuckim Centrum Kultury, Pawilon – oddział poznańskiej Galerii Miejskiej Arsenał czy powstałe właśnie w Lublinie Krajowe Centrum Choreograficzne, kontynuujące działalność Lubelskiego Teatru Tańca, nie mamy za to ani jednego domu produkcyjnego. „Do tej pory środowisko tańca było jednak przede wszystkim oparte na działaniach NGO, fundacji i stowarzyszeń, które funkcjonowały nie tyle jako samodzielne jednostki, ile raczej komórki w domach lub centrach kultury, a także w ramach programów instytucji teatralnych jak Komuna Warszawa, Nowy Teatr czy niezależnie projektowo” – nakreśla patową sytuację Berejowska. Czy otwarcie Pawilonu wzmocni inne inicjatywy taneczne – jak zakłada kuratorka – czy raczej zawłaszczy publiczność istniejących już ośrodków?
„Na tym etapie trudno jednoznacznie określić pozycję Pawilonu na tle tanecznej mapy Polski” – odpowiada Piotrowska-Auffret na moje pytanie dotyczące roli nowego miejsca w polskim ekosystemie sztuk performatywnych. Mam nadzieję, że nie zwolni ono warszawskich teatrów dramatycznych z odpowiedzialności zapraszania choreografek i choreografów do tworzenia pełnowymiarowych spektakli. Że stanie się szansą na to, by dziedzina postrzegana jako hermetyczna weszła do mainstreamu. Że stałe miejsce dla tańca w Warszawie zapewni mu oczekiwaną widoczność i stabilność.