(Nie)istnienie

Mateusz Pakuła sięga po powieść Macieja Miłkowskiego z ambicją na stworzenie teatralnych Dwunastu gniewnych ludzi. Kończy się jednak na argumentacyjnym ping-pongu z ustalonym wcześniej wynikiem.

Egzorcystki

Szczawińska i Wawer w telewizyjnej wersji Matki Joanny od Aniołów nie krzyczą. Prowadzą swoją walkę w sposób pokojowy, lekki. Na przyciszeniu, subtelnie odwołując się do głośnych debat współczesności.

A ty? Poszedłbyś?

Lata mijają, a Klata wciąż opowiada to samo: że ojczyzna w śmiertelnym niebezpieczeństwie, że trzeba budzić się ze snu i łapać za broń, ostrzyć kosy i ruszać na wroga. Odpowiedzią na każde nowe wydarzenie zawsze jest tu powrót do ustawień domyślnych, czyli do polskiej martyrologii w wersji hard.

Proszę wstać, salon idzie

Wtórna teza o odwiecznej polaryzacji, która trawi nasz naród i której przykładem ma być tragedia z przeszłości, prowadzi w spektaklu Szydłowskiego do równie banalnej konkluzji – biada nam, jeśli się nie opamiętamy. Oczywiście nie ma tu żadnego pomysłu, jak mielibyśmy się opamiętać.

Jesteście okej

Buszewicz i Sobik z premedytacją mnożą odniesienia, cytaty i parafrazy z filmów oraz seriali – od Funny Games Michaela Hanekego po kultowe Z Archiwum X. Osią spektaklu staje się seria wyzwań, przypominających rodzaj dramatoterapii.