Niesprawiedliwie o niesprawiedliwości

Niesprawiedliwie o niesprawiedliwości
Sprawiedliwie, reż. Ewa Platt / fot. HAWA / Teatr Nowy w Łodzi
Ewa Platt rysuje prosty obraz polskiej wsi: wóda, chleb, kiełba i Kościół. Trudno zrozumieć, czemu ma służyć to powielanie stereotypów i po co jej Reymont.

Jasiek trzęsie się na taborecie. Dziecko płacze. Ostatnie widzki i widzowie wchodzą po chybotliwych schodach na widownię Małej Sceny łódzkiego Teatru Nowego. Winciorkowa wylewa na swojego syna wiadro wody, namydla go, osusza, ubiera. Rozmawia z Teklą, aż nie wpadnie Walek proszący o pomoc dla żony. Mężczyzna rzuca na stół z ceratą czarną reklamówkę z napisem „Boss” i siada na plastikowym krześle ogrodowym. Winciorkowa przyjmuje poród – wyciąga z torby niebieskiego pluszaka z oderwaną głową i skleja ją z tułowiem srebrną taśmą. Teraz można się napić. Piją wszyscy zgromadzeni przy narodzinach i ci nowo przybyli, zawezwani do chaty w ramach dobrej nowiny. Wódka będzie się lała do końca spektaklu.

Ewa Platt rysuje prosty obraz polskiej wsi: wóda, chleb, kiełba i Kościół. Ksiądz co prawda nic nie mówi, tylko jęczy do mikrofonu, ale za to z radia leci msza. Bohaterzy i bohaterki są zawistni, interesowni, chciwi, z kryminalnymi historiami, albo szaleni. Ubrani niechlujnie, współcześnie. Otaczają ich: stara naczepa, obity zielonym materiałem fotel, kawałek metalowej siatki z dziurą, metalowa wanna, plastikowe choinki i drewniany szkielet krowy (scenografia Anny Rogóż). A to wszystko w ramach adaptacji szkicu powieściowego Władysława St. Reymonta pod tytułem Sprawiedliwie, który uznaje się za etap przygotowań do pracy nad Chłopami.

Postaci mówią, jak pisarz zapisał. Brak uwspółcześnień językowych prowadzi nie tylko do niezręczności (ruchać znaczy tu ruszać), ale również do poczucia dysonansu. Używanie telefonu komórkowego, radia, jeżdżenie na rowerze czy jedzenie krówek nie sprawiają, że historia staje się bardziej aktualna lub że możemy się lepiej utożsamić z bohaterami i bohaterkami. Zwłaszcza że część ich zachowań trudno wytłumaczyć. Obłożnie chory Jasiek (Damian Sosnowski) prosi o księdza, ponieważ czuje, że umiera, po czym siada na rower, a gdy już przestanie jeździć, podnosi go i wkłada na naczepę. Scenę później znów wspomina się o agonalnym stanie chłopaka.

Nie wiemy, w jakim dokładnie czasie i miejscu się znajdujemy, a bez znajomości tekstu Reymonta nie wiemy również, kim są postacie. Tekla (Magdalena Kaszewska), którą poznajemy na początku podczas rozmowy z Winciorkową (Monika Buchowiec), może być jej sąsiadką, może przyjaciółką albo pomocnicą. Wiemy, że jest żoną (mąż siedzi w areszcie) i matką (niemowlęcia). A co najważniejsze – jest powiernicą największego sekretu Winciorkowej, która ukrywa w domu swojego zbiegłego z więzienia syna. Gdy plotka o tym, że Jasiek uciekł, rozchodzi się po wsi, a za wskazanie miejsca pobytu zostaje wyznaczona nagroda, Tekla od razu informuje o tym matkę chłopaka. Winciorkowa, żeby zagwarantować milczenie kobiety, oddaje jej maciorę. Tekla jakby tylko na to czekała. Zadowolona z podarku, przeciąga wielkie drewniane zwierzę przez scenę, zupełnie nie przejmując się tym, że to krowa, a nie świnia.

Sprawiedliwie, reż. Ewa Platt / fot. HAWA / Teatr Nowy w Łodzi

Postaci męskie są w spektaklu jednoznacznie złe. Gdy przychodzi Ksiądz (Sławomir Sulej), Winciorkowa na kolanach błaga go o lekarstwa dla Jaśka. Wielebny zgadza się od niechcenia. Gdy Winciorkowa zwraca się z prośbą do Sołtysa (Paweł Audykowski) i przynosi jajka, ten je rozbija. Nawet Jasiek, wobec matki potulny, pozostałe kobiety traktuje agresywnie. Na Teklę, która się do niego zaleca, pluje wódką, na Nastkę, jego ukochaną, którą uratował przed gwałtem (dlatego trafił do więzienia), krzyczy i grozi jej wygiętym w łuk metalowym wieszakiem. Kobiety, oprócz tych, które kochają Jaśka, są szalone. Dziedzicowa (Katarzyna Żuk), którą odwiedza matka, żeby sprzedać grunt (potrzebuje pieniędzy na wyjazd syna), rzuca ziemią z wiadra, śpiewa piosenkę o cyckach i tyłku, wkłada rękę z błotem w spodnie i masturbuje się, a gdy widzi płaczącą Winciorkową, popada w obłęd, robi jej zdjęcia i krzyczy o wiejskiej Niobe. Tekla, w trakcie pogrzebu swojego dziecka, śmieje się. Ksiądz wkłada zawiniątko do wiadra z ziemią i wyrzuca zawartość na środek sceny, śpiewając piosenkę Pieski małe dwa.

Absurd rośnie z każdą kolejną sceną. I w tym stylu przeprowadzony jest także finał. Jasiek po długim czasie ukrywania się, przy milczącej akceptacji wsi, pojawia się publicznie i wdaje w bójkę z Sołtysem. Urzędnik przepełniony chęcią zemsty wyznacza nagrodę za ujęcie zbiega. Chłopak ucieka ze wsi i trafia do karczmy. Wódka leje się strumieniami, gra disco polo, świeci dyskotekowa kula. Mężczyźni dzielą się kiełbasą i chlebem. Jasiek staje na wiadrze – myślimy, że się powiesi. W tle słychać głosy „palić”, „spalić”. Winciorkowa siedzi z boku sceny i nuci dziecięcą piosenkę. Sołtys karmi chłopaka, Tekla gryzie jabłko i pluje na niego kawałkami. W końcu chłopi dopadają do Jaśka, związują go i rzucają na naczepę. Mają go spalić. Zakończenie nawiązuje do tego, które pisarz zastosował w Chłopach (Jagnę wywieziono ze wsi na wozie z gnojem) i wskazuje na samosąd jako domyślny model rozwiązywania problemów w ówczesnej wsi. Jak się to ma do współczesnych realiów?

Bohaterowie u Platt są jednoznacznie źli, u Reymonta zaś zniuansowani. Początkowo chętnie pomagają Jaśkowi, a dopiero pod presją grupy stają przeciwko chłopakowi. Reżyserka dokonuje jeszcze jednej istotnej zmiany. Początek opowiadania jest zakończeniem spektaklu. Karczma była pierwszym etapem drogi bohatera po ucieczce z więzienia. Ostatecznie trafił on do domu matki i zdrowiejąc, żył perspektywą wyjazdu do Brazylii. Oszukany przez przewoźnika, który wystawił go chłopom, podpalił stodołę. Przerażony widokiem palącej się wsi, działając w panice, wrócił do niej i spłonął w jednym z budynków – otoczony przez chłopów. W Sprawiedliwie Platt nie ma śladu po krzywdzie wyrządzonej przez Jaśka sąsiadom – zła jest wyłącznie społeczność.

Po co dziś wystawiać ten tekst? Reżyserka połączyła stereotypy na temat współczesnej wsi z mniej znanym utworem Reymonta (wydanym w zbiorze z 1899 roku). Zamiast jednak – jak autor Ziemi obiecanej – opowiedzieć o sprawiedliwości, dała wyraz klasistowskim uprzedzeniom. Tak jak lokalna społeczność nie podołała w obliczu kryzysu jednostki, tak twórcy przedstawienia nie sprostali wyzwaniu zajmującej i aktualnej opowieści. 

Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi, Sprawiedliwie Władysława St. Reymonta, adaptacja, reżyseria Ewa Platt, dramaturgia Zuzanna Pajowska, scenografia Anna Rogóż premiera 21 listopada 2025.

Adrianna Łakomiak

Teatrolożka. Absolwentka Wiedzy o Teatrze w Akademii Teatralnej w Warszawie oraz studiów podyplomowych Gender Studies w IBL PAN. Autorka publikacji w „Dialogu”. Pracownica Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego.