A co byś wolał?

Bohaterowie opowiadania Melville’a tkwią w imposybylizmie, by przywołać określenie popularne na polskiej prawicy; w niemożności zmiany rzeczywistości, która wydaje się coraz bardziej podejrzana.

Quo vadis, Tadeusz?

Bujną ma wyobraźnię Sławomir Narloch. Adaptując na scenę Pana Tadeusza, pokusił się o coś, co wydaje się nie do pomyślenia – przeniósł jego bohaterów do antyku. Pomysł jest karkołomny.

Społeczny fantasta

Sztuka protestu powstała we współpracy z grupą ekspercką aktywistów klimatycznych Ostatnie Pokolenie oraz przedstawicielami innych ruchów. Spektakl opowiada o starciach młodych aktywistów ze starszym pokoleniem, ale w miejsce ostrego konfliktu pojawia się fantazja jako wentyl i śmiech jako narzędzie rozbrajania powagi.

Burżua

Najnowsza dyrektorska premiera, która tylko nominalnie dotyczy istotnego problemu współczesności, jakim jest lęk Europejczyków przed uchodźcami, portretuje francuskie wyższe sfery. Możemy odetchnąć z ulgą – niezależnie od naszych aspiracji, zasobności portfeli i pochodzenia to nie jest opowieść o nas.

Rymkiewicz nieporwany

Teatr Klasyki Polskiej wystawia Porwanie Europy Jarosława Marka Rymkiewicza. Dobrze, że wystawia, szkoda, że w taki sposób. Tekst z 1971 roku prapremierę miał dopiero czterdzieści sześć lat później w Teatrze Śląskim w Katowicach w reżyserii Piotra Cieplaka. Jarosław Gajewski jest drugim reżyserem, który uznał, że warto spróbować.

Po żadnej stronie

Po najnowszej premierze już widać, że Paweł Łysak nie chce w Łodzi tworzyć kolejnego „teatru, który się wtrąca”. Choć jako dyrektor wybiera tematy społecznie zaangażowane (przemoc wobec kobiet, prawa zwierząt, wojna), to podaje je w ostrożnej, średnioklasowej formie. To zrozumiała strategia.

Połącz kropki

Krzysztof Garbaczewski wraca w niewielkim teatrze, ale w wielkim stylu. Podróże Guliwera wydają się stworzone po to, by wystawił je akurat ten reżyser. Powstało nieoczywiste, mądre i szaleńczo atrakcyjne przedstawienie.

My way

Twórcy polskiej teatralnej prapremiery Reniferka jako miejsce prezentacji wybrali znajdującą się w pobliżu Teatru Śląskiego Restaurację Kryształową. Rozmowy, świece, brzęczenie porcelanowych czajniczków z herbatą, pobłyskiwanie kieliszków z mocniejszymi trunkami składają się na atmosferę wieczoru.

Kto trzyma kamerę?

Gdy oglądam spektakl, mimo poczucia obrzydzenia i niezgody na przekroczenia, które spotkały bohaterkę, czuję, że nie przeżywam jej historii. Emocje wzbudza we mnie czyn jako taki, a nie jego teatralna reprezentacja.

Anioły we Wrocławiu

Piaskowski i Sulima nie próbują zmniejszać dystansu czasowego do Lubiewa, więcej: zdają się tę odległość podkreślać, gdzie tylko mogą. Brutalnie bawią się tym, co się zmieniło – i tym, co zmieniło się bardzo, w kulturze, w świecie, w naszym spojrzeniu na ten świat.