W młodym ciele młody duch

W młodym ciele młody duch
Toffi, reż. Natalia Sołtysik / fot. Bartek Warzecha / Teatr Ochoty w Warszawie
Toffi to pierwsza premiera nowej dyrekcji i szansa, by pokazać, w jaki sposób Justyna Sobczyk ma zamiar tworzyć dostępną i bezpieczną instytucję kultury, o której pisała w swoim programie.

Toffi to wartko płynąca opowieść o Allison (Zuzanna Polichnowska, Zofia Perchuć, Sky Wojciechowski). Nastolatka ucieka od ojca alkoholika i próbuje dotrzeć do macochy, która odeszła chwilę wcześniej. Dziewczyna zostaje okradziona w maleńkim brytyjskim miasteczku na wybrzeżu. Bez telefonu i bez pieniędzy szuka schronienia w opuszczonych stodołach, pustych latarniach, na plaży. Przypadkowo trafia do domu Marli, staruszki z demencją (Agnieszka Roszkowska), która nadaje nastolatce imię Toffi. Allison znajduje u niej schronienie na kilka tygodni, w trakcie których zbiera siły, żeby rozliczyć się z krzywdami wyrządzonymi przez ojca. Historia kończy się happy endem.

Co gdyby Allison albo jej macocha Kelly Ann (Anna Figat) założyły ojcu niebieską kartę? Co gdyby dostały pomoc od MOPS-u? Co gdyby Allison mogła zgłosić się do punktu pomocowego? Takie „gdyby” możemy mnożyć. Powieść Sarah Crossan w znacznie większym stopniu niż spektakl z Teatru Ochoty skupia się na niezwykłej przyjaźni między nastolatką a staruszką. Wspomnienia z domu są przebłyskami, tłem, powodem, dla którego Allison mogła spotkać Marlę. Natalia Sołtysik kładzie nacisk na zupełnie inny aspekt. Reżyserka stara się uporządkować strukturę powieści i krok po kroku przeprowadzić widza przez doświadczenie kryzysu i przemocy domowej. Allison grana jest przez troje performerów, a właściwie przez wszystkie osoby aktorskie – jak okazuje się na końcu. Opowieść o brytyjskiej nastolatce zostaje rozpulchniona i rozciągnięta jak ciasto. Dowiadujemy się, że lubi kwaśne żelki, ale nie lubi grejpfruta. W spektaklu da się wyczuć dużą intensywność pracy warsztatowej i przedpremierowych rozmów, które unaturalniają tę opowieść.

Historia czasami się nie domyka. Próba odtworzenia fabuły powieści skutkuje tym, że widzowie niezapoznani z pierwowzorem czują się zagubieni. Czym jest Bude? Skąd taka zażyłość między Marlą a Allison? Kim dokładnie jest Kelly Ann? To niewypełnione luki, nazwy, które niewiele znaczą. Nie przeszkadzają jednak w zrozumieniu najważniejszego: „To nie musiało się wydarzyć”.  Zespół aktorski burzy fikcję i co jakiś czas mówi widzom: „to mogło potoczyć się inaczej”, „ta scena mogła wyglądać tak”, „chciałbym, żeby powiedział to”. Osoby twórcze wnikają w tekst, nanoszą na niego poprawki i prezentują własną wrażliwość.

Scenografia zaprojektowana przez Annę Czarnotę to mobilne metalowe półki, na których stoją kartonowe pudełka na dokumenty. „Allison I”, „Dom Marli”czy „Urodziny”to tylko niektóre z podpisów, jakie widnieją na kartonach. Znajdujemy się w archiwum, z którego możemy wybierać pudełka, tematy albo emocje. W przeszłości, z której możemy budować coś nowego. Toffi kończy się właśnie tym – wspólnym budowaniem domu.

W tle sceny widać magazynowe regały z kartonowymi pudłami. Przed nimi na ustawionych w rzędzie biurowych fotelach siedzi pięcioro aktorek w ciemnych strojach. Szósta stoi profilem do obiektywu.
Toffi, reż. Natalia Sołtysik / fot. Bartek Warzecha / Teatr Ochoty w Warszawie

Ostatnia scena to rozmowa osób aktorskich z widzami. Siedzimy naprzeciwko siebie, performerzy domykają historię Allison, Marli i Kelly Ann. Jednocześnie odsłaniają własną wrażliwość, charakter i opinie. Premierowe napięcie schodzi jak powietrze z niezawiązanego balonika. Biurowe krzesła przestają straszyć swoją powagą. Wspólnie uczestniczymy w rozmowie, zastanawiając się, w jaki jeszcze sposób mogłaby się potoczyć ta opowieść. Na koniec rozlega się prośba: „Czy możemy włączyć Felicitę?”. Sky Wojciechowski i Agnieszka Roszkowska tańczą przed nami, jak Justyna Wasilewska i Agnieszka Żulewska w Cząstkach kobiety. W spektaklu Kornéla Mundruczó był to moment powrotu dwóch dorosłych i poróżnionych sióstr do dziecięcej zabawy, która pozwalała im na porozumienie – choćby chwilowe. Ulga i poczucie jedności są czymś, z czym wychodzimy z teatru.

Toffi to pierwsza premiera nowej dyrekcji i szansa, by pokazać, w jaki sposób Justyna Sobczyk ma zamiar tworzyć dostępną i bezpieczną instytucję kultury, o której pisała w swoim programie. W tym kontekście warto zauważyć, że spektakl uzyskał honorowy patronat Rzecznika Praw Dziecka – Moniki Horny-Cieślak. Partnerem realizacji jest Fundacja PoDRUGIE wspierająca młodzież i młodych dorosłych, którzy doświadczyli bezdomności, wykluczenia społecznego czy kryzysu życiowego. Obsada została wyłoniona w otwartym konkursie „Polowanie na Młode Motyle”, który jest kontynuacją „Polowania na Motyle”, w ramach którego teatr wspierał młode osoby twórcze, osoby aktorskie czy pedagogów teatru w ostatnich sezonach. Ta sieć współpracy pokazuje, że da się tworzyć spektakle, które wkluczają, otwierają dialog i inspirują do zgłębiania ważnych tematów. Robią to z energią i wiarą, których nie trzeba zazdrościć. Warto je naśladować. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy.

Teatr Ochoty w Warszawie, Toffi Sarah Crossan, reżyseria Natalia Sołtysik, dramaturgia Jacek Niemiec, scenografia, kostiumy Anna Czarnota, choreografia Magdalena Przybysz, reżyseria światła Zofia Krystman, premiera 20 września 2025.

Lidia Kępczyńska

Studentka Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Współpracuje z „Dwutygodnikiem”. Entuzjastka wczesnych animacji Pixara.