Popiół

Szkoda, że Jan Englert nie pokusił się o własną adaptację Żaru Sándora Máraiego, tylko sięgnął po udramatyzowaną wersję tej powieści, przygotowaną przez Christophera Hamptona.

Za dużo strachów

Piaskowski i Sulima, obawiając się melodramatycznych tonów, uciekają chwilami w zbyt grubo ciosaną humoreskę. Niepotrzebnie. Spektakl traci wówczas przejrzystość i gubi główny wątek – sprawnie zaktualizowaną historię miłosną z filmu Fassbindera. 

Gnijąca Panna Młoda

Trudno uwierzyć, że w chwilach odnowienia rozbitej zbiorowości możliwe jest coś innego niż prześmiewczy kabaret i wyższościowa imprezka, dające chwilę oddechu i rozrywki. Teatr, który kiedyś wydawał się tworzyć i wspierać realną zmianę – ma (i słusznie) poczucie klęski.

Piekło samotności

Niezależnie od tego, czy tytułowe opętanie uzna się za kategorię medyczną, teologiczną, czy poetycką metaforę, pozostaje jedynie tłem dla historii o samotności i zakłamaniu.

Wreszcie wojna!

Jest miło, bo znajomo i zabawnie. Jednak wszystko, co dobre, szybko się kończy, w tym pastiszowy potencjał dzieła Sienkiewicza. Twórcy od początku dają do zrozumienia, że pod śmiechem kryje się niewygodne samorozpoznanie.

Niech przemówi drążek

Performerzy są nadzy w ten odważny sposób, który nie ukrywa anatomicznych detali genitaliów. Mimo skojarzenia z pornograficznymi zbliżeniami ich ciała są autentyczne i pozbawione wulgarności, patrzymy na nie raczej z szacunkiem niż voyeurystycznym podnieceniem.