Ostatnie pokolenie

Niegdysiejszy ojcobójca Grzegorz Jarzyna na nowym dla siebie terenie Teatru Polskiego raczej moralizuje, niż trwoży, bardziej wyraża troskę, niż nawołuje do przyklejania się do ulic, oblewania farbą, wchodzenia na drzewa. Nakłania do działania przez myślenie.

Popiół

Szkoda, że Jan Englert nie pokusił się o własną adaptację Żaru Sándora Máraiego, tylko sięgnął po udramatyzowaną wersję tej powieści, przygotowaną przez Christophera Hamptona.

Za dużo strachów

Piaskowski i Sulima, obawiając się melodramatycznych tonów, uciekają chwilami w zbyt grubo ciosaną humoreskę. Niepotrzebnie. Spektakl traci wówczas przejrzystość i gubi główny wątek – sprawnie zaktualizowaną historię miłosną z filmu Fassbindera. 

Gnijąca Panna Młoda

Trudno uwierzyć, że w chwilach odnowienia rozbitej zbiorowości możliwe jest coś innego niż prześmiewczy kabaret i wyższościowa imprezka, dające chwilę oddechu i rozrywki. Teatr, który kiedyś wydawał się tworzyć i wspierać realną zmianę – ma (i słusznie) poczucie klęski.

Piekło samotności

Niezależnie od tego, czy tytułowe opętanie uzna się za kategorię medyczną, teologiczną, czy poetycką metaforę, pozostaje jedynie tłem dla historii o samotności i zakłamaniu.

Wreszcie wojna!

Jest miło, bo znajomo i zabawnie. Jednak wszystko, co dobre, szybko się kończy, w tym pastiszowy potencjał dzieła Sienkiewicza. Twórcy od początku dają do zrozumienia, że pod śmiechem kryje się niewygodne samorozpoznanie.